W piątek nowojorskie giełdy wybroniły się przed spadkami, unikając kolejnej spadkowej sesji. Mimo to amerykańskie indeksy i tak zaliczyły najgorszy tydzień od kilku miesięcy. Inwestorzy wciąż śledzili medialne pogróżki pomiędzy Donaldem Trumpem a Koreą Płn.


Opcje wojskowe są „przeładowane i odbezpieczone” - napisał na twiterze Donald Trump. Oby Kim Dzong Un znalazł inną ścieżkę – dodał prezydent USA, kilka godzin później dorzucając do groźby zdjęcia amerykańskich samolotów na wyspie Guam.
Military solutions are now fully in place,locked and loaded,should North Korea act unwisely. Hopefully Kim Jong Un will find another path!
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 11 sierpnia 2017
Tym razem atomowo-wojenne aluzje przeszły na Wall Street bez echa. Piątkowa sesja odbyła się może i bez fajerwerków, ale za to zakończyła się na niewielkich plusach. S&P500 zyskał 0,13%, Dow Jones 0,07%, a Nasdaq 0,64%.
Mimo to cały tydzień trzy główne indeksy zakończyły pod kreską. DJIA stracił 1,1%, S&P500 oddał 1,4%, a Nasdaq 1,5%. Dla S&P500 i Dow Jonesa były to najgorsze tygodniowe stopy zwrotu od marca. To zestawienie pokazuje, jak spokojnie było przez ostatnie miesiące na Wall Street – przecież spadek giełdowego indeksu o 1,0-1,5%w ciągu tygodnia nie należy do specjalnie drastycznych wydarzeń.
Wsparciem dla niemal rekordowo wysokich wycen amerykańskich akcji (S&P500 jest ledwie 2% poniżej rekordu wszech czasów) były dane o inflacji CPI. Oficjalny wzrost kosztów życia w USA w lipcu przyspieszył do 1,7% z 1,6% w czerwcu. Ale to wciąż rezultat niższy od oczekiwań ekonomistów (1,8%) i niższy od celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej (2%).
Stosunkowo niska oficjalna stopa inflacji stawia pod znakiem zapytania kolejne podwyżki stóp procentowych w USA. A właśnie rekordowo niskim kosztom kredytu w znacznej mierze zawdzięczamy łaskawie panującą nam hossę na nowojorskich parkietach.
„Jeśli zyski (spółek – przyp. red.) pozostaną mocne i stopy procentowe niskie, to inwestorzy mogą zignorować Korę Północną, zaś akcje będą nadal drożeć” - skomentował jeden z analityków. Bo tyko bardzo niskie stopy procentowe mogą uzasadnić fakt, że indeks S&P500 jest wyceniany na przeszło 18-krotność oczekiwanych zysów nań przypadających.
Krzysztof Kolany

























































