To na pewno nie koniec procesu deregulacyjnego - zapowiedział w poniedziałek premier Donald Tusk podsumowując inicjatywę deregulacyjną rządu i strony społecznej. Ocenił, że może ona być motorem wzrostu polskiej gospodarki i konkurencyjności.


Premier Donald Tusk w poniedziałek bierze udział w wydarzeniu pn. "Deregulacja. Znosimy bariery, ułatwiamy życie" w siedzibie warszawskiej giełdy.
Szef polskiego rządu podsumowując inicjatywę deregulacyjną podkreślił, że "to jest może coś więcej niż początek, ale na pewno nie koniec tego procesu" Jego zdaniem deregulacja może być "kolejnym silnikiem wzrostu, w tym wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki".
Tusk zwrócił też uwagę, że propozycja, którą w lutym złożył szefowi InPostu, Rafałowi Brzosce związana z prowadzeniem deregulacji stała się "otwarciem i oddaniem części inicjatywy stronie społecznej". "To musi być coraz mocniejszy trend, my to wiemy z naszego doświadczenia (...) politycy powinni czuć się odpowiedzialni za maksymalne wykorzystanie dobrej energii, dobrych pomysłów wszystkich partnerów w tej wielkiej grze o przyszłość Polski" - stwierdził premier.
Jego zdaniem, potrzebne jest także jak największe zaufanie i przestrzeń do wspólnych działań strony społecznej i rządowej. "Wtedy możemy uzyskać takie efekty, jakie uzyskała polska giełda, polska gospodarka jako całość, czy ta armia ludzi, która zaangażowała się w deregulacje i dowiozła" - podkreślił Donald Tusk.
W ramach deregulacji rząd przyjął 125 z 500 postulatów
W ramach deregulacji rząd przyjął 125 postulatów - poinformował przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Maciej Berek, podczas wydarzenia "Deregulacja. Znosimy bariery, ułatwiamy życie".
"Umówiliśmy się na 100 zmian, które rząd miał przyjąć w ciągu 100 dni. Te 100 dni właśnie minęło, możemy zaraportować, że przyjęliśmy 125 postulatów - przyjęliśmy, zrealizowaliśmy, tak się umawialiśmy, że faza prac rządowych będzie tym momentem, który będzie rozliczeniem tego, czego się podjęliśmy" - powiedział Berek.
Zdaniem Berka dla przeprowadzenia deregulacji kluczową zasadą jest regułą "one-in, one-out", która - jak podkreślił - za kilka dni ma stać się regułą ustawową. "Może to powinno być +one-in, two-out+, czyli jedno obciążenie regulacyjne pojawia się w systemie, i co najmniej jedno z tego systemu wychodzi” - stwierdził. Dodał, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało "pomysł, w jaki sposób będziemy to w procesie rządowym, i nie tylko rządowym, starali się realizować, tak, żeby to nie był przepis pusty".
Szef SKRM dodał, że do realizacji przyjęto 65 proc. propozycji strony społecznej; wyjaśnił, że rząd nie mógł przyjąć 100 proc., ponieważ musiał wziąć pod uwagę różne perspektywy, a odrzucenie niektórych propozycji potwierdziło „prawdziwość dialogu” ze stroną społeczną.
Jako przykład podał postulat skrócenia okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych. Zaznaczył, że Minister Finansów odniósł się do tego pomysłu słowami „tak, ale nie dzisiaj”. Do jego realizacji tego pomysłu potrzeba bowiem więcej narzędzi elektronicznych, które sprawią, że pobieranie podatków będzie efektywniejsze, szybsze – mówił Berek.
Brzoska: To jest nasz wspólny sukces
Strona społeczna zgłosiła 500 propozycji deregulacyjnych, powstało ok. 175 aktów prawnych, a prawie 20 ustaw zostało podpisanych przez prezydenta - poinformował w poniedziałek szef Inicjatywy SprawdzaMY, prezes InPostu Rafał Brzoska.
"Zdaję sobie sprawę, jak trudne było sprostanie temu tempu, które inicjatywa społeczna w osobie 600 ekspertów - zaangażowanych całkowicie pro bono, pracujących bardzo wytrwale, żeby te 300, a później 350, a na koniec 500 propozycji, jak się okazało, zgłosić. I to tempo zostało dotrzymane przez stronę rządową, ministerialną, przez urzędników, przez osoby pracujące w komisjach, przez posłów, na koniec przez Sejm. (...) to jest nasz wspólny sukces" - powiedział Brzoska podczas konferencji poświęconej deregulacji w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.
Dodał, że do tej pory przygotowano ok. 175 aktów prawnych, a prezydent Andrzej Duda podpisał prawie 20 ustaw deregulacyjnych.
Brzoska ocenił również, że "studniowy sprint" nie wydarzyłby się bez "ludzi dobrej woli", setek ekspertów i tysięcy obywateli, którzy zgłaszali swoje projekty w sposób otwarty i transparentny. "Wydaje mi się, iż obywatele, my wszyscy, mamy w tym największy udział" - podkreślił.(
jls/ malk/ lm/


























































