Brytyjski rząd znalazł się w ogniu krytyki po ujawnieniu szczegółów kontrowersyjnego programu pilotażowego, który ma rozwiązać problem przepełnionych hoteli dla migrantów. Plan minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood zakłada wypłatę dość pokaźnych sum rodzinom, którym odmówiono azylu, byle tylko dobrowolnie opuściły Wyspy (i nie wracały).


Wielka Brytania od lat mierzy się z rekordową falą migracji – od 2024 roku na Wyspy przybyło już ponad 68 tysięcy osób, co daje średnio ponad 100 osób dziennie. W obliczu paraliżu systemu azylowego i astronomicznych kosztów utrzymania rodzin w hotelach Londyn zdecydował się na radykalny krok - bezpośrednie wypłaty gotówki dla tych, którzy nie mają prawa przebywać w kraju.
„Złoty spadochron” dla odrzuconych azylantów
Nowy program pilotażowy oferuje rodzinom, które wyczerpały już wszystkie drogi odwoławcze, jednorazową wypłatę w wysokości 10 tys. funtów na osobę (ok. 50 tys. zł), ale jednej rodzinie można maksymalnie uzyskać 40 tys. funtów (czyli za czterech członków rodziny), co daje około 200 tys. zł. Na wstępnie opracowanej liście znalazło się 150 rodzin, które na podjęcie decyzji o wyjeździe mają zaledwie 7 dni.
Program dotyczy wyłącznie osób z państw "uznanych za bezpieczne", czyli np. Turcja, Tunezja, Maroko czy kraje bałkańskie, co budzi największe kontrowersje. Krytycy pytają, dlaczego brytyjski podatnik płaci się za powrót do miejsc, w których nikomu nie grozi niebezpieczeństwo.
„Rozbroić bombę zasiłkową”. Radykalny plan na naprawę finansów Wielkiej Brytanii
Tylko dla Brytyjczyków, limit zasiłków na dwoje dzieci i przedstawienie kwitów na choroby, zanim wyjdzie przelew z zasiłkiem - takie radykalne zmiany w benefitach szykuje Partia Reform, szykując się na przejęcie władzy po następnych wyborach. I zapowiada: "naprawimy ten zepsuty system".
Matematyka rządu, czyli dlaczego to się opłaca
Mimo że kwoty budzą oburzenie opinii publicznej, Home Office posługuje się twardymi danymi ekonomicznymi. Koszt utrzymania jednej rodziny "odrzuconych" azylantów w brytyjskim systemie, czyli po opłaceniu hoteli, opieki zdrowotnej itd. kosztuje budżet średnio 158 000 funtów rocznie.
Wypłacając więc jednorazowo nawet 40 tys. funtów „na do widzenia”, podatnik oszczędza ponad 100 tys. już w pierwszym roku od ich wyjazdu. Zysk więc jest oczywisty. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego po prostu nie kupić im samych biletów lotniczych? Obecnie już funkcjonuje program ułatwiający powroty do ojczyzn i rząd wypłaca w nim różne kwoty, ale maksymalnie 3 tys. funtów na osobę.
Tydzień wstydu i mur milczenia w MSW
Ogłoszenie programu zbiegło się w czasie z najgorszą serią odnośnie do liczby pontonów wyruszających przez La Manche, by dobić do brytyjskich brzegów. Przez siedem dni z rzędu na plaże docierały kolejne grupy migrantów - łącznie 1200 osób w tydzień. Kiedy dziennikarze zapytali o efekty „oferty Mahmood”, ministerstwo odmówiło podania konkretnych liczb.
Nie będziemy prowadzić bieżącego komentarza do złożonych ofert – uciął rzecznik Home Office, dodając, że pełne dane zostaną ujawnione po zakończeniu pilotażu, poinformowało "Daily Mail"
Krytyka z lewa i prawa. Program budzi skrajne emocje
Konserwatyści i Reform UK wytykają laburzystom hipokryzję. Partia Pracy zamknęła program deportacji do Rwandy, zastępując go „nagradzaniem gotówką osób, które złamały prawo imigracyjne”.
Entuzjastycznie nie podchodzą do niego także podatnicy. Wielu Brytyjczyków pyta, jak to możliwe, że państwo, które boryka się z kryzysem kosztów życia, oferuje tak wysokie sumy osobom przebywającym w kraju nielegalnie.
Dla brytyjskiego rządu to desperacki wyścig z czasem i tabelkami w Excelu. Pytanie tylko, czy „kupowanie spokoju” nie stanie się kolejnym czynnikiem przyciągającym nowych migrantów na Wyspy.
Przeczytaj także
opr. aw



















































