REKLAMA
TYLKO U NAS

Mateusz Morawiecki z zarzutami przekroczenia uprawnień. "Odmówiłem składania wyjaśnień w prokuraturze"

2025-02-27 12:12, akt.2025-02-27 20:36
publikacja
2025-02-27 12:12
aktualizacja
2025-02-27 20:36

Były premier Mateusz Morawiecki (PiS), który w czwartek w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 r. Nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie do czasu zapoznania się z aktami sprawy. - Wiedział, że łamie prawo - ripostuje europoseł KO Dariusz Joński.

Mateusz Morawiecki z zarzutami przekroczenia uprawnień. "Odmówiłem składania wyjaśnień w prokuraturze"
Mateusz Morawiecki z zarzutami przekroczenia uprawnień. "Odmówiłem składania wyjaśnień w prokuraturze"
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

"Odmówiłem składania wyjaśnień (...) W momencie jak się zapoznam z aktami, to będę składał zeznania" - powiedział Morawiecki przy wyjściu z budynku prokuratury.

Pytany o to, czy usłyszał zarzuty w sprawie wyborów korespondencyjnych z 2020 r. odpowiedział, że oczywiście.

"Tutaj państwo postąpili zgodnie z procedurą i przedstawili mi zarzuty" - powiedział b. szef rządu.

Prokuratorzy zarzucają Morawieckiemu, że jako premier przekroczył swoje uprawnienia i podjął działania bez podstawy prawnej w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r. w trybie wyłącznie korespondencyjnym.

Prok. Skiba: Zarzucone Morawieckiemu przekroczenie uprawnień dot. wydania decyzji wobec Poczty Polskiej i PWPW 

"Przekroczenie uprawnień miało polegać na wydaniu dwóch decyzji administracyjnych w oparciu o pozorne posiłkowanie się przepisami art. 11 ustawy covidowej z marca 2020 r. wobec trwającego procesu legislacyjnego nad ustawą pozwalającą na organizację wyborów prezydenckich w terminie zakreślonym przez marszałka Sejmu" - powiedział dziennikarzom rzecznik prokuratury.

Dodał, że "te dwie decyzje administracyjne polecały przygotowania do organizacji wyborów - z pominięciem organów wyborczych, czyli PKW i KBW - dwóm podmiotom: Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych". "W związku z realizacją tych decyzji przez te podmioty wydatkowane zostały bardzo duże sumy pieniędzy. Podmioty te poniosły szkody - odpowiednio - Poczta Polska około 53 mln zł i PWPW około 3,5 mln zł".

"Jeśli chodzi o niedopełnienie obowiązków, to dotyczy ono m.in. niepowstrzymania wydatkowania tych środków i realizacji tych decyzji przez podmioty wskazane w decyzjach" - powiedział prok. Skiba.

Zarzucony byłemu premierowi czyn - jak zaznaczył prokurator - zagrożony jest karą do trzech lat więzienia. Były premier nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, odmówił też składania wyjaśnień.

Joński o wyborach kopertowych: Morawiecki wiedział, że łamie prawo

B.premier Mateusz Morawiecki podpisując decyzję ws. zorganizowania wyborów korespondencyjnych w 2020 r. wiedział, że łamie prawo - podkreślił europoseł KO Dariusz Joński. Według niego, jeśli Morawiecki usłyszy wyrok za próbę przeprowadzenia głosowania kopertowego, będzie to dla niego "koniec polityki".

Dariusz Joński na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie podkreślił, że to b. premier, jak również inni politycy Zjednoczonej Prawicy ponoszą wyłączną odpowiedzialność za niezrealizowane wybory.

"Morawiecki w momencie podpisywania decyzji (ws. wyborów korespondencyjnych) wiedział, że łamie prawo. Miał trzy opinie prawne, co z resztą wykazała komisja śledcza (ds. wyborów korespondencyjnych). Każda z tych opinii mówiła, że jeśli to zrobi, to grozi mu odpowiedzialność karna, majątkowa i konstytucyjna" - powiedział Joński.

Według europosła, na mocy artykułu 231. Kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, Morawieckiemu może grozić do 3 lat więzienia.

"Czy to będzie więzienie, czy zakaz pełnienia funkcji publicznych, to dla Morawieckiego oznacza jedno - koniec polityki" - powiedział Joński. "Wybory kopertowe się nie odbyły, 70 mln zł poszło w piach, a Mateusz Morawiecki mówi, że zrobiłby to drugi raz. Mam nadzieję, że sąd zasądzi bardzo wysoką karę w tej sprawie" - dodał polityk KO.

Joński przypomniał, że za organizację wyborów odpowiada marszałek Sejmu, który je ogłasza, a organizuje je Krajowe Biuro Wyborcze i Państwowa Komisja Wyborcza.

Prok. Skiba: Były premier Morawiecki nie przyznał się do zarzucanego mu czynu

Były premier Mateusz Morawiecki usłyszał w czwartek zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków urzędniczych ws. organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 r.; nie przyznał się do zarzucanego mu czynu - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba.

"Podejrzany był w obecności dwóch obrońców, skorzystał ze swoich uprawnień, odmówił składania wyjaśnień, odpowiadania na pytania. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Złożył wnioski o zapoznanie się z materiałem dowodowym w tej sprawie i wyraził chęć ustosunkowania się do zarzutów po uzyskaniu uzasadnienia tych zarzutów oraz po zapoznaniu się z materiałami tego postępowania" - powiedział prok. Skiba dziennikarzom.

Bodnar: Najważniejsze, że Morawiecki stawił się w prokuraturze, dzięki czemu mogły być mu postawione zarzuty

Najważniejsze, że b. premier Mateusz Morawiecki stawił się w prokuraturze, dzięki czemu mogły być mu postawione zarzuty; to jest ten krok procesowy, żeby pójść dalej ze sprawą - powiedział w czwartek minister sprawiedliwości, prokuratur generalny Adam Bodnar.

Bodnar, odnosząc się do tych informacji w rozmowie z dziennikarzami, powiedział, że - jak rozumie - "premier przyjął taką taktykę procesową". Dodał, że najważniejszy jest fakt, że Morawiecki stawił się w prokuraturze, dzięki czemu zarzuty mogły być mu postawione. "Z punktu widzenia prokuratury, jak rozumiem, to jest ten krok procesowy, który jest oczekiwanym, żeby pójść dalej ze sprawą" - dodał.

"Natomiast myślę, że to dzisiejsze przesłuchanie pana premiera przez prokuraturę jest o tym, że państwo działa i jest konsekwentne" - podkreślił.

Minister sprawiedliwości przypomniał, że w tej sprawie najpierw sąd administracyjny stwierdził rażące naruszenie prawa, następnie sejmowa komisja śledcza ds. przeprowadzenia wyborów z 2020 r. skierowała zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. "Teraz prokuratura konsekwentnie doprowadziła do skutecznego uchylenia immunitetu ze względu na to, że pan premier się go zrzekł i teraz (prokuratura) przechodzi do kolejnych czynności w sprawie" - powiedział.

Tusk: Kwestia rozliczeń była naszym zobowiązaniem

Premier Donald Tusk był pytany w TVN24 o sprawę byłego premiera Mateusza Morawieckiego, któremu w czwartek Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w sprawie organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 r.

Premier przyznał, że sprawa jest poważna. Powiedział, że stara się wstrzymywać od komentarzy, gdyż - jak przypomniał - "kwestia rozliczeń wszystkich, którzy działali wbrew prawu było naszym zobowiązaniem". Zadeklarował jednocześnie, że w żadnym wypadku nie jest to próba odwetu czy zemsty.

"Ja zawsze będę powtarzał: nie po to szliśmy do wyborów, żeby polityki i władzy używać przeciwko naszym poprzednikom. Od tego jest prokuratura i sąd" - oświadczył szef rządu.

Tusk mówił, że w ostatnich miesiącach setki razy słyszał zapytania odnośnie tempa i skuteczności rozliczeń. "Dla mnie najważniejsze jest, że przywróciliśmy te właściwe proporcje - od rozliczania polityków jest wymiar sprawiedliwości, a nie konkurencja polityczna i tak będzie w dalszym ciągu" - zadeklarował.

Pytany o kwestię współpracy Morawieckiego z prokuraturą, Tusk odparł, że były premier "chyba nie ma innego wyjścia", jak właśnie współpracować. "Ja nie chciałbym, żebyśmy się w Polsce wszyscy przyzwyczajali do tego, że politycy, którzy byli kiedyś u władzy, czy dzisiaj są u władzy, lekceważą wymiar sprawiedliwości, szukają azylu na Węgrzech, unikają komisji śledczych" - mówił.

Jak relacjonował, kiedy piastował stanowisko szefa Rady Europejskiej i otrzymywał wezwania do prokuratury czy przed komisję śledczą, "nie było żadnych sztuczek", a on sam pojawiał się i składał zeznania, choć - jak zauważył - "mógł się też ukrywać za immunitetem". "Na tym polega też godność polskiego państwa - jest sprawa, trzeba ją wyjaśnić i Mateusz Morawiecki nie ma de facto wyjścia, musi to zrobić" - podkreślił.

Gdy prowadzący rozmowę zasugerował, jakoby Morawiecki został "wystawiony" przez swoich współpracowników, m.in. przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Tusk odparł: "Tak bywa w tego typu zorganizowanych grupach".

Tusk pytany o jego "zadowolenie" z tempa prowadzonych rozliczeń, odpowiedział, że od kiedy znowu jest premierem, chce "przede wszystkim też siebie pilnować przed jakimkolwiek wpływaniem na tempo, sposób działania prokuratury".

"My z panem ministrem (sprawiedliwości) Adamem Bodnarem jesteśmy obaj przekonani, że prokuratura musi być niezależna i to na dwa sposoby - nie może się bać tych, których sprawdza i nie może wykonywać usług tych, którzy aktualnie rządzą" - podkreślił. Zaznaczył też, że autonomia sądów powinna być pełna, właśnie po to, "żeby politycy wiedzieli, że są rozliczalni". "Nie dlatego, że taki albo inny był wynik wyborów, tylko że działa wymiar sprawiedliwości" - dodał.

"Czy jestem zadowolony? Jakie to ma znaczenie? Ważne, żeby sprawiedliwość zatriumfowała" - mówił Tusk.

Wybory kopertowe 2020 - szczegóły

Wiosną 2020 r. - w trakcie trwającej pandemii COVID-19 - ówczesny szef rządu polecił Poczcie Polskiej działania niezbędne do przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich, które w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa miały odbyć się 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym (tzw. wybory kopertowe).

Ustawa w sprawie głosowania korespondencyjnego weszła w życie 9 maja 2020 r., natomiast Morawiecki już 16 kwietnia 2020 r. wydał dwie decyzje: Poczcie Polskiej - polecającą podjęcie działań zmierzających do organizacji wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej, a Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych - polecającą rozpoczęcie drukowania kart do głosowania i innych dokumentów niezbędnych w procesie wyborczym.

Finalnie wybory nie odbyły się 10 maja, tylko 28 czerwca, a głosowanie odbywało się w lokalach wyborczych.

We wrześniu 2020 r. WSA w Warszawie orzekł, że decyzja premiera Morawieckiego zobowiązująca Pocztę Polską do przygotowania wyborów prezydenckich w trybie głosowania korespondencyjnego rażąco naruszyła prawo. Według WSA decyzja ta naruszyła m.in. konstytucję, Kodeks wyborczy, ustawę o Radzie Ministrów i Kodeks postępowania administracyjnego. WSA stwierdził, że konstytucja ani inne ustawy nie przyznają Prezesowi Rady Ministrów uprawnień w zakresie zmierzającym do organizacji wyborów powszechnych.

Wyrok ten stał się prawomocny pod koniec czerwca 2024 r. po tym, gdy Naczelny Sąd Administracyjny oddalił od niego skargi kasacyjne.

Morawiecki: Realizacja wyborów prezydenckich była moim obowiązkiem

Były premier Mateusz Morawiecki (PiS) stawił się w czwartek w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie ma usłyszeć zarzuty w śledztwie dotyczącym organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 r. Realizacja wyborów prezydenckich była moim obowiązkiem - powiedział Morawiecki przed wejściem do budynku prokuratury.

"Pandemia COVID-19 to było wielkie wyzwanie dla całego świata. Świat zamarł, świat nie miał żadnych procedur. Nikt nie był przygotowany, żaden kraj, ani w Europie, ani na innych kontynentach. (...) To był czas naprawdę horroru w służbie zdrowia, strasznych rzeczy, które działy się w całej Europie, w całym świecie. I w tamtym czasie trzeba było podejmować odważne decyzje i nie bałem się podejmować takich decyzji, które wypełniały konstytucję" - powiedział Morawiecki.

Ocenił, że dziś jest "ścigany za wolę organizacji wyborów prezydenckich" i przypomniał art. 128 konstytucji, który nakłada na Radę Ministrów obowiązek realizacji wyborów prezydenckich w terminie nie wcześniejszym niż 100 dni przed zakończeniem kadencji prezydenta i nie późniejszym niż 75 dni przed zakończeniem kadencji prezydenta.

"Realizacja wyborów prezydenckich była moim obowiązkiem, była naszym obowiązkiem i gdybym miał jeszcze raz podejmować decyzję, czy zlecać prace przygotowawcze do realizacji, umożliwiające przeprowadzenie wyborów, to bym jeszcze raz taką samą decyzję podjął" - podkreślił.

Były premier skrytykował też działania opozycji w okresie pandemii COVID-19. Zarzucił Koalicji Obywatelskiej kierowanie się partykularnymi interesami, wskazując, że początkowo popierała ona wybory korespondencyjne, by następnie sprzeciwić się ich organizacji. "Koalicja Obywatelska tak naprawdę realizowała swoje ciasne partyjne interesy" - mówił. Według niego ówczesna opozycja sabotowała proces wyborczy, by wymienić swoją kandydatkę na prezydenta Małgorzatę Kidawę-Błońską.

"To był brutalny cel, który realizowali bez oglądania się na zdrowie ludzi, na życie ludzi, bez oglądania się na to, co najważniejsze, czyli na realizację zadań, które wtedy przed rządem stały, czyli zapewnienie porządku publicznego, bezpieczeństwa i ochrony zdrowia" - mówił.

Dodał też, że ówczesne elity amerykańskie zalecały realizację procesu wyborczego w trybie korespondencyjnym. "A przypomnę, że rządził wtedy jeszcze w końcówce wprawdzie prezydent (Donald) Trump" - zaznaczył. Ocenił, że m.in. za tego rodzajem trybu wyborczego opowiadali się także amerykańscy demokraci.

Morawiecki był też pytany o wyroki sądów administracyjnych, które uznały jego decyzje w sprawie organizacji wyborów korespondencyjnych za nielegalne. "Bardzo szanuję wyroki sądów, chociaż nie są one żadną świętością. Sędziowie to tylko ludzie" - zaznaczył.

Przypomniał też, że wcześniejsze orzeczenie sądowe potwierdziło zasadność przygotowań do wyborów. "Sąd w ostatecznej instancji wydał decyzję o tym, że przygotowanie prac do przeprowadzenia wyborów było jak najbardziej właściwe, że gdyby nie przygotowywać (ich) od strony organizacyjnej, technicznej, to mógłbym być oskarżony (...) o nieprzygotowanie odpowiednio wszystkich mechanizmów do przeprowadzenia wyborów" - zaznaczył.

Były premier podziękował też lekarzom, pielęgniarkom i medykom za ich poświęcenie w okresie pandemii.

Morawiecki zapowiedział też walkę o praworządność i apelował o mobilizację w zbliżających się wyborach prezydenckich. "Ja odpowiem tak naprawdę przed trybunałem historii, on mnie osądzi i to jest dla mnie najważniejszy trybunał" - podsumował Morawiecki.

Przed budynkiem prokuratury zebrała się grupa kilkudziesięciu osób, w tym politycy PiS, którzy wyrazili solidarność z byłym szefem rządu.

Prokuratorzy chcą przedstawić Morawieckiemu zarzuty, że jako premier przekroczył swoje uprawnienia i podjął działania bez podstawy prawnej w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r. w trybie wyłącznie korespondencyjnym. Następnie b. premier ma zostać przesłuchany w charakterze podejrzanego.

Wniosek o uchylenie mu immunitetu w tej sprawie trafił do Sejmu w połowie stycznia. Kilka dni później Morawiecki poinformował, że sam zrzekł się immunitetu, bo - jak stwierdził - wie, że "prawda, prawo i sprawiedliwość zwyciężą i skończy się czas bezpodstawnych, politycznie motywowanych zarzutów".

Oświadczył wówczas, że wszystkie jego decyzje w okresie pełnienia urzędu premiera "były podyktowane wolą działania w zgodzie z Konstytucją RP i w interesie Rzeczypospolitej - w tym w szczególności z obowiązkiem ochrony życia i zdrowia obywateli oraz zapewnienia im możliwości realizacji konstytucyjnych uprawnień do demokratycznego wyboru prezydenta RP".

Wiosną 2020 r. - w trakcie trwającej pandemii COVID-19 - ówczesny szef rządu polecił Poczcie Polskiej działania niezbędne do przygotowania i przeprowadzenia wyborów prezydenckich, które w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa miały odbyć się 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym (tzw. wybory kopertowe).

Ustawa w sprawie głosowania korespondencyjnego weszła w życie 9 maja 2020 r., natomiast Morawiecki już 16 kwietnia 2020 r. wydał dwie decyzje: Poczcie Polskiej - polecającą podjęcie działań zmierzających do organizacji wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej, a Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych - polecającą rozpoczęcie drukowania kart do głosowania i innych dokumentów niezbędnych w procesie wyborczym.

Finalnie wybory nie odbyły się 10 maja, tylko 28 czerwca, a głosowanie odbywało się w lokalach wyborczych.

We wrześniu 2020 r. WSA w Warszawie orzekł, że decyzja premiera Morawieckiego zobowiązująca Pocztę Polską do przygotowania wyborów prezydenckich w trybie głosowania korespondencyjnego rażąco naruszyła prawo. Według WSA decyzja ta naruszyła m.in. konstytucję, Kodeks wyborczy, ustawę o Radzie Ministrów i Kodeks postępowania administracyjnego. WSA stwierdził, że konstytucja ani inne ustawy nie przyznają Prezesowi Rady Ministrów uprawnień w zakresie zmierzającym do organizacji wyborów powszechnych.

Wyrok ten stał się prawomocny pod koniec czerwca 2024 r. po tym, gdy Naczelny Sąd Administracyjny oddalił od niego skargi kasacyjne. (PAP)

nno/ nl/ par/

nno/ nl/ ktl/ mja/ amk/ itm/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (45)

dodaj komentarz
samsza
"My z panem ministrem (sprawiedliwości) Adamem Bodnarem jesteśmy obaj przekonani, że prokuratura musi być niezależna i to na dwa sposoby - nie może się bać tych, których sprawdza i nie może wykonywać usług tych, którzy aktualnie rządzą" - podkreślił. Zaznaczył też, że autonomia sądów powinna być pełna, właśnie po to, "żeby "My z panem ministrem (sprawiedliwości) Adamem Bodnarem jesteśmy obaj przekonani, że prokuratura musi być niezależna i to na dwa sposoby - nie może się bać tych, których sprawdza i nie może wykonywać usług tych, którzy aktualnie rządzą" - podkreślił. Zaznaczył też, że autonomia sądów powinna być pełna, właśnie po to, "żeby politycy wiedzieli, że są rozliczalni". "Nie dlatego, że taki albo inny był wynik wyborów, tylko że działa wymiar sprawiedliwości" - dodał.
samsza
to jak pan prokurator postanowił nie bać się rządzących, niezależnie zrobił śledztwo ws. zamachu stanu żeby ew. rozliczyć rządzących, no to wysłaliście go na półroczne zawieszenie z zapowiedzią, że będzie rozliczony
:)
pawellstolarczyk
Strasznie głupia jest ta POwska propaganda. Ale obawiam się że skuteczna. Jeżeli tamtem rząd w czymś zawinił, to tylko w tym, że nie przeprowadził wyborów w normalnym trybie i w normalnym terminie, Ale z drugiej strony, tamten rząd miał przeciwko sobie siłę i determinację interwenta - elit UE. Gdyby wybory odbyły się w terminie, Strasznie głupia jest ta POwska propaganda. Ale obawiam się że skuteczna. Jeżeli tamtem rząd w czymś zawinił, to tylko w tym, że nie przeprowadził wyborów w normalnym trybie i w normalnym terminie, Ale z drugiej strony, tamten rząd miał przeciwko sobie siłę i determinację interwenta - elit UE. Gdyby wybory odbyły się w terminie, to być może doszłoby do znacznie dalej idącej interwencji. Przez następnych parę lat w zasadzie nie było lepszego (z epidemiologicznego punktu widzenia) momentu niż ten konstytucyjny termin. Ale te argumenty, to jest jak rzucanie grochem o ścianę. Wybory odbyły się i tak w momencie względnego spokoju, w momencie kiedy wirus minimalnie odpuścił. Ale krytycy Morawieckiego są jak homo sovieticus, będą do upadłego twierdzić, że należało wprowadzić stan klęski żywiołowej i zakończyć go wtedy, kiedy PO by powiedziało, że należy go zakończyć. To jest absolutnie żałosne, że tak dużo ludzi traktuje poważnie jawne brednie. A w 2023 jawne brednie Marszałka Grodzkiego miały być może decydujący wpływ na wynik wyborów. I co? Nic.
prawnuk
Aha - mądre - bo równie mądrze mogli ogłosić kota Kaczyńskiego królem Polski.
RZĄD, śłużby, państwo mogą robić tylko to co im WOLNO.
Ty i ja możemy robić to co jest zgodne z prawem.
Państwo - tylko to co mu wolno.
To jest podstawowa różnica
kaczyslaw_
Skoro wirus był taki groźny to dlaczego nie wprowadzono od razu choćby tygodniowej kwarantanny dla wracająchych do kraju? Tak profilaktycznie, żeby zmniejszyć ryzyko? O covidzie w Chinach słyszało się już w grudniu 2019.
kaczyslaw_
Gdyby wirus rzeczywiście był taki groźny to Kaczyński z delegacją szedłby na cmentarz kiedy innym to zabroniono, Morawiecki siedziałby z kolegami przy jednym stoliku w gliwickiej Wanilii zamiast być schowanymi?
kaczyslaw_ odpowiada kaczyslaw_
Czy zwłoka polityków we wprowadzaniu ograniczeń w ruchu turystycznym to ich nieudolność i powinni być natychmiast odsunięci od funkcji publicznych (łapka czerwona) czy celowe działanie i powinni być natychmiast skazani np. na rozwiązanie francuskie (łapka zielona)?
to_i_owo
A w tytule niewątpliwie obiektywnie, zacytowane (bez cudzysłowu) słowa politycznego fightera ziejącego miłością do PiSu orzekającego o winie przed prawomocnym wyrokiem sadu

Takie to dziennikarstwo...

I żeby nie było, Morawiecki działa mi na nerwy
kch002
Bicie przedwyborczej piany, zamiast zajmowac sie sprawami istotnymi dla Polakow.
inwestor.pl
Czy twoim zdaniem Mateusz "Pinokio" Morawiecki pójdzie siedzieć?

Zielony - TAK
Czerwony - NIE

(SONDA)

Powiązane: Wybory kopertowe 2020

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki