REKLAMA
TYLKO U NAS

Głód i niedożywienie dotykają coraz więcej Polaków. Ubodzy wciąż odczuwają skutki ekonomiczne pandemii i wojny

2023-10-07 08:00
publikacja
2023-10-07 08:00

Według najnowszego raportu Federacji Polskich Banków Żywności (FPBŻ) prawie 78% osób ubogich, które prowadząc gospodarstwa domowe, korzystają z bezpłatnej żywności otrzymywanej od organizacji charytatywnych w całej Polsce, zadeklarowało, że „w ciągu ostatniego roku ich sytuacja ekonomiczna się pogorszyła”.

Głód i niedożywienie dotykają coraz więcej Polaków. Ubodzy wciąż odczuwają skutki ekonomiczne pandemii i wojny
Głód i niedożywienie dotykają coraz więcej Polaków. Ubodzy wciąż odczuwają skutki ekonomiczne pandemii i wojny
fot. jrmiller482 / / Shutterstock

Sześć na dziesięć ankietowanych osób z grona beneficjentów Banków Żywności stwierdziło, że przynajmniej raz w ciągu roku zdarzyło im się, iż musiały pożyczyć pieniądze, żeby sfinansować zakup żywności. Tylko co czwarta osoba zadeklarowała, że może sobie codziennie pozwolić na zjedzenie ciepłego posiłku do syta.

Badanie na temat sytuacji Polaków o najniższych dochodach „Niedożywienie i głód w Polsce” Federacja Polskich Banków Żywności przeprowadziła wśród osób doświadczających ubóstwa, które zgłaszają się do współpracujących z Bankami organizacji pozarządowych po darmowe paczki z artykułami spożywczymi. W 2022 roku z takiego wsparcia skorzystało około 1,4 mln osób. Badanie zrealizowano w okresie kwiecień-lipiec 2023 roku.

Wśród osób o najniższych dochodach w najtrudniejszym położeniu są dziś seniorzy, dzieci, osoby z niepełnosprawnościami oraz rodzice samodzielnie wychowujący dzieci. Wbrew pozorom to właśnie rodziny z jednym rodzicem, a nie rodziny wielodzietne są najbardziej narażone na niedożywienie. Szczególnie trudno żyje się też pracownikom otrzymującym płacę minimalną w dużych miastach, gdzie ceny towarów i usług są najwyższe.

W gospodarstwach domowych u 53% badanych osób, które korzystają ze wsparcia organizacji charytatywnych, pieniędzy nie wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Ponad 80% spośród podopiecznych Banków Żywności przynajmniej raz w ostatnim roku odczuwało głód, którego nie można było zaspokoić z przyczyn finansowych. W 56% domów taka sytuacja zdarza się „od czasu do czasu”. Ankietowani zadeklarowali, że ze względu na cenę rezygnują z niektórych rodzajów żywności: 60% badanych rezygnuje z ryb, 53% z mięs i wędlin, a prawie 41% z warzyw. Z listy zakupów niektórych respondentów znikają też cukier i słodycze oraz napoje, w tym kawa i herbata.

„W 2023 roku są w Polsce osoby, które niedojadają z powodu biedy. To ogromny problem społeczny, który niestety nasila się wraz z wysoką inflacją. Osoby ubogie wciąż odczuwają też skutki ekonomiczne pandemii i wojny – mówi Beata Ciepła, prezes Federacji Polskich Banków Żywności. – Przeprowadzając pierwsze w Polsce kompleksowe badanie zjawiska niedożywienia, chcieliśmy oddać głos właśnie tym, którzy są w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej. Sprawy ubogich na co dzień nie są obecne w debacie publicznej. Chcemy, żeby stali się oni widzialni i słyszalni”.

Niedożywienie ma różnorodne konsekwencje. Wpływa bezpośrednio na dobrostan człowieka, jego codzienną efektywność, a także na zdrowie. Jednym z jego niedostrzegalnych skutków jest niedobór w organizmie minerałów, składników odżywczych oraz witamin. To niedożywienie jakościowe, które może prowadzić do rozwoju takich chorób jak anemia czy cukrzyca. Narażone są na nie przede wszystkim osoby spożywające najtańszą żywność niskiej jakości. Takie produkty są wysoko przetworzone, czyli niepełnowartościowe.

„Paradoksalnie skutkiem niedożywienia jakościowego są nadwaga i otyłość. Dotyczy to także dzieci jedzących wysokoenergetyczną żywność o niskiej wartości odżywczej, jak przekąski i słodycze” – mówi dr Marta Czapnik-Jurak, kierowniczka badania „Niedożywienie i głód w Polsce”.

Państwo oferuje kilka rodzajów wsparcia żywnościowego: zasiłek celowy na zakup jedzenia, paczki z produktami spożywczymi lub gotowe posiłki. Duża część dostępnej w ten sposób żywności pochodzi z unijnego „Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa” oraz rządowego programu „Posiłek w szkole i w domu na lata 2019–2023”. Żeby skorzystać z publicznej pomocy, trzeba spełnić kryteria dochodowe, czyli mieć dochód nie wyższy niż określony w przepisach. Te kwoty są waloryzowane, ale ich zmiany nie nadążają za wskaźnikiem inflacji. Ponadto różne dochody kwalifikują do różnych rodzajów świadczeń, co jest przeszkodą biurokratyczną dla osób ubiegających się o pomoc.

Znaczną część systemu wsparcia żywnościowego tworzą w Polsce organizacje pozarządowe, takie jak Banki Żywności. Ich pracownicy zwracają uwagę, że mimo ich wysiłków nie wszyscy potrzebujący mają dostęp do bezpłatnej żywności. Obok takich osób, które kwalifikują się formalnie do pomocy i faktycznie z niej korzystają, są też inni uprawnieni, którzy tego nie robią z powodu różnych barier.

„Ludzie często się wstydzą skorzystać z tego bezpłatnego jedzenia. Czasami brakuje im też informacji o tym, gdzie mogą dostać posiłek. Jeśli mieszkają na wsi, to często mają za daleko do punktów wydawania żywności. Barierą są też niestety formalności, one przerastają wiele osób – wyjaśnia Błażej Krasoń, prezes Banku Żywności we Wrocławiu. – Z badania wynika też, że to są wyzwania, przed którymi stają głównie kobiety, bo to one czują się najbardziej odpowiedzialne za wykarmienie rodziny. Zarządzają ograniczonymi finansami oraz organizują wsparcie z instytucji pomocy społecznej i organizacji charytatywnych. Biorąc na siebie takie zadania, pełnią w rodzinach rolę tzw. menadżerek ubóstwa”.

Rosnące koszty utrzymania powodują, że po pomoc do organizacji charytatywnych zgłasza się też coraz więcej osób potrzebujących, dla których obowiązujące kryteria dochodowe mogą być za niskie. To głównie seniorzy, których emerytury przekraczają limity dochodów, oraz tak zwani „pracujący biedni”. Chodzi o osoby, które otrzymują minimalne wynagrodzenie i mają wysokie koszty życia, np. z powodu komercyjnego najmu mieszkania. Po opłaceniu czynszu zostaje im bardzo mało pieniędzy, ale formalnie ich wynagrodzenia przekraczają ustalone kwoty, więc w praktyce mogą mieć ograniczenia w dostępie do wsparcia.

„Potrzeby są ogromne, bo mimo tych dziesiątek tysięcy ton jedzenia, które co roku rozdajemy z Banków Żywności i które oferują inne organizacje i państwo, w Polsce wciąż są osoby, które nie zawsze mają co zjeść. Paradoksem jest też, że z jednej strony gospodarstwa domowe wyrzucają średnio 92 kg żywności rocznie do kosza, z drugiej narasta problem niedożywienia wśród różnych grup społecznych. Coraz częściej dotyczy on także osób pracujących, a więc tych, których dotąd system nie obejmował wsparciem” – zauważa Beata Ciepła, prezes Federacji.

Banki Żywności to ogólnopolska sieć 31 organizacji charytatywnych. Od 25 lat zajmują się pozyskiwaniem od biznesu (producentów, dystrybutorów, sklepów) zdatnych do spożycia produktów z krótkim terminem przydatności i przekazywaniem ich za darmo do osób potrzebujących. Większość dystrybuowanych przez Banki Żywności produktów, to żywność uratowana przed zmarnowaniem, która inaczej wylądowałaby na śmietniku. Od lutego 2022 do sierpnia 2023 Banki Żywności przekazały osobom potrzebującym ponad 67 tysięcy ton żywności.

Badanie ilościowe „Niedożywienie i głód w Polsce” to pierwsze tak kompleksowe badanie zjawiska w Polsce. Zostało przeprowadzone na próbie 1003 osób korzystających z pomocy żywnościowej we wszystkich województwach w kraju. Obejmowało także ankiety online na próbie 635 organizacji pozarządowych, wywiady indywidualne i grupowe z osobami doświadczającymi ubóstwa oraz ekspertkami i ekspertami.

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (19)

dodaj komentarz
kroko1
to nie są dobre wiadomości... a już na pewno nie dla tych którzy mają problem z kasą. u mnie w rodzinie jest taka sytuacja, wiem że nawet spłacają długi w kruku, i wiem że liczą się z każdym groszem, tym na jedzenie też
aszkenazyjski
.... ale uprrzednio zakupili nowego demona ( telewizor lub komp) i oczywiscie
pracy nima i maja chora corke.
tytus22 odpowiada aszkenazyjski
Która jest przykuta do łóżka i jedyna atrakcja w jej życiu to ten upragniony telewizor
absco
Coraz większe niedożywienie wśród Polaków to skutki rżądzenia przez pis a nie covidu i wojny. Gdyby nie marnotrawstwo i rozrzutność pisu nie byłoby żadnego niedożywienia.
po_co
Jesteś albo bardzo młodziutki albo naiwny, prawdziwa bieda była w Polsce na początku lat '90 kiedy co czwarty Polak nie miał pracy.
Kiedy chodziło się w ciuchach bo starszym bracie i cerowało skarpetki, a na śniadanie była kromka z pomidorem.

Ludzie w Polsce są leniwi ot co, przejedź się na dowolną wiochę gdzie ludzie
Jesteś albo bardzo młodziutki albo naiwny, prawdziwa bieda była w Polsce na początku lat '90 kiedy co czwarty Polak nie miał pracy.
Kiedy chodziło się w ciuchach bo starszym bracie i cerowało skarpetki, a na śniadanie była kromka z pomidorem.

Ludzie w Polsce są leniwi ot co, przejedź się na dowolną wiochę gdzie ludzie narzekają na biedę, miejscowy monopolowy będzie okupowany ale żadnemu nie przyjdzie do głowy żeby coś ze sobą zrobić.

Są w Polsce gminy gdzie bezrobocie przekracza 10%, wytłumacz mi dlaczego ludzie nie przeprowadzą się (nawet tymczasowo) do miejsca gdzie jest praca?
Śmiem twierdzić, że z dowolnego miejsca w Polsce można trafić na pracę w promieniu nie większym niż 100km (a to oznacza raptem dwie godziny drogi od domu).

Jakoś inżynierowie których znam potrafią mieszkać 200 km od miejsca świadczenia pracy i pracują, a ludzie bez wykształcenia albo z wykształceniem które nie pozwala wykonywać pracy w miejscu zamieszkania narzekają na brak zajęcia.
Kto ma to zajęcie im wytworzyć?

Biznes jest tam gdzie są ludzie i ich potrzeby, nie masz pracy to zrozum potrzeby ludzi w twojej okolicy i zacznij świadczyć im usługi, nie potrafisz to się przeprowadź.
To naprawdę jest proste.

Ludziom się po prostu nie chce, bo wiele z tych osób to klasyczne pandy - pan da, pani da, a najlepiej jak państwo da.

I naprawdę nie ma potrzeby mieszać w dyskusję osób w podeszłym wieku i chorych bo ich brak dobrobytu też jest skutkiem lenistwa często ich samych jak i leniwego otoczenia.
marszalek2020
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polskie-dzieci-tyja-najszybciej-w-Europie-8621092.html
po_co
Wystarczy wejść do autobusu w dowolnym, większym mieście w Polsce.
Najprawdopodobniej będzie siedział w nim ktoś z Indii.
Jak zatem ktoś może w Polsce głodować, skoro innemu człowiekowi opłacało się porzucić całe swoje życie, wejść do samolotu, przelecieć ponad 6 tys. kilometrów, wylądować w miejscu które jest dla niego totalnie
Wystarczy wejść do autobusu w dowolnym, większym mieście w Polsce.
Najprawdopodobniej będzie siedział w nim ktoś z Indii.
Jak zatem ktoś może w Polsce głodować, skoro innemu człowiekowi opłacało się porzucić całe swoje życie, wejść do samolotu, przelecieć ponad 6 tys. kilometrów, wylądować w miejscu które jest dla niego totalnie obce i uwaga, CUD, znaleźć pracę?

Skoro ktoś taki może zostać kierowcą autobusu, rozwozić jedzenie, a przecież obcokrajowcy pracują też w biurach, to jak do jasnej ciasnej ktoś może tutaj klepać biedę?

W Polsce pracuje ponad 1 milion osób zza granicy to oznacza, że na rynku pracy jest dużo ponad 1 milion miejsc pracy.
Rozumiem doskonale, że nie każdy emeryt i nie każdy człowiek może podjąć pracę. Różne rzeczy się zdarzają, czasem życie nas nie rozpieszcza, ale bez przesady, że Ci wszyscy narzekający na biedę to emeryci i osoby niepełnosprawne.

Spaceruję ulicami na Śląsku codziennie i codziennie widzę młodych ludzi, w obszarpanych ubraniach, pędzących do sklepu po browara.
Dziś jakiś łachmaniarz wydalał z siebie wszystkimi otworami w autobusie strasząc mi dzieci, gdyby zamiast marnować swoje życie na chlanie, wziął się za siebie to znalazłby pracę w 20 minut i nie musiał powiększać szeregów biedujących.

Smutna prawda jest taka, że wielu osobom się po prostu nie chce.
Wystarcza im minimum, tyle co rzucił rząd, zresztą cały ten artykuł w zasadzie jest próbą pokazania jak władza nie dba o obywateli... żadna władza nie jest od tego żeby o nich dbać ale ludzie po prostu muszą to zrozumieć, a jak wyżej, wielu się nie chce.
1as
Prawda jest trochę bardziej po środku.
Nie oceniał bym aż tak surowo. Są różne sytuacje, a z biedy trudno się wyrwać, gdy się w niej urodzi lub utknie na dłużej.
incitatus
Jak to, przeca Mati jeździ po Polsce i mówi, że bieda skapitulowała przed dobrą zmianą.
chmiels
też widziałem w sklepie porzucony bochenek chleba - na dziale z alkoholem

Powiązane: Bieda w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki