Wrażliwe dane 1,5 mln pracowników urzędów oraz firm wyciekły w Szwecji pod koniec sierpnia – poinformowała we wtorek prokuratura w Sztokholmie, która wszczęła w tej sprawie śledztwo. Według mediów w niepowołane ręce mogły trafić informacje o pilotach linii lotniczych SAS oraz inżynierach pracujących dla wojska.


Jak przekazała prokuratorka Sandra Helgadottir, do cyberataku na szwedzką firmę Miljoedata, dostarczającą program dla działów kadr, przyznała się grupa hakerów o nazwie Datacarry. Celem przestępstwa było wymuszenie okupu. – Dochodzenie koncentruje się na zidentyfikowaniu osoby lub osób stojących za atakiem, obecnie nic nie wskazuje na udział obcego państwa – podkreśliła Helgadottir.
W niedzielę przestępcy, prawdopodobnie na skutek niespełnienia żądań zapłaty w kryptowalucie, przejęte wcześniej dane opublikowali w darknecie.
Według nadawcy publicznego SVT w niepowołane ręce mogą trafić dane dotyczące m.in. pilotów skandynawskich linii lotniczych SAS oraz inżynierów pracujących w spółce GKN Aerospace, dostarczającej silniki dla wojskowych samolotów. W ocenie eksperta ds. wywiadu Joergena Holmlunda lista pracowników firmy działającej w ważnej dla bezpieczeństwa branży mogłaby być punktem wyjścia dla agencji wywiadowczych Rosji oraz Chin w celu identyfikacji potencjalnych współpracowników.
Wśród dotkniętych podmiotów są również firmy: Volvo, Scania, Sandvik, Skanska oraz Stena Line. Poszkodowane podmioty publiczne to przede wszystkim zatrudniające tysiące pracowników lokalne samorządy, w tym miasta Sztokholm oraz Goeteborg, ale też szkoły wyższe, na przykład Uniwersytet w Lund.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)
zys/ akl/

























































