Było piękne, słoneczne popołudnie w Paryżu. Francuski tydzień mody w toku. Anna Wintour właśnie szła na pokaz Chloe na wiosnę-lato 2006. Na wysadzany kamieniami kaszmirowy szary sweterek zarzuciła niedbale kurtkę z kołnierzem z futra z norek. I nagle została publicznie obrzucona ciastkami z tofu. Celne strzały trafiły ją w głowę, spłynęły po czole, ubrudziły ubranie... Duma i honor naczelnej miesięcznika też zostały poważnie ugodzone. Całe zajście z lubością zostało obfotografowane, a następnie opublikowane w prasie światowej. Ciastkami zaatakowali naczelną pisma obrońcy praw zwierząt z organizacji PETA. To miała być kara za to, że Wintour od lat wspiera przemysł futrzarski - w Vogue pokazuje futra naturalne i pozwala na ich reklamowanie. PETA rozwścieczyło odrzucenie przez Wintour propozycji, że organizacja pokryje straty wynikające z rezygnacji z zamieszczania reklam firm produkujących futra. Wintour jak zwykle nie dała po sobie poznać jakie uczucia wzbudził w niej atak ekologów. Szybkim krokiem oddaliła się z miejsca zbrodni.
Więcej w FashionTV.pl



























































