Joga w pracy, osobna sala ćwiczeń, wyjazdy antystresowe czy po prostu biurka i krzesła z regulacją wysokości - to wszystko mieści się w ramach tzw. programu corporate wellness. Są to różnorodne działania podejmowane przez organizację, które mają na celu poprawę zdrowia i kondycji jej pracowników, a tym samym zwiększenie ich wydajności. Na Zachodzie coraz więcej firm inwestuje w taką strategię. Jak wygląda sytuacja w naszym kraju?


- Zmienia się nasze podejście do pracowników, zarówno u pracodawców, jak i samych pracowników. Przestajemy myśleć o pracy jako o sprincie, o tym, że przez dwa lata musimy pracować na 150 proc. Teraz myślimy o pracownikach, jak o uczestnikach maratonu, którzy faktycznie mają pracować dla nas efektywnie przez dłuższy czas.
Najważniejsze dla pracodawców jest to, że największym kosztem jest znalezienie i wdrożenie pracownika. Często na rekrutację przeznaczane są duże nakłady finansowe, a to, co jest dla nas ważne, to żeby nie myśleć tylko o tych nowych pracownikach i starać się zapewniać im jak najlepsze warunki, przyciągać ich, ale też pomyśleć o tej kadrze, którą mamy - mówi Dominika Kowalska, zastępca dyrektora działu strategii środowiska pracy CBRE - i dodaje: - Według naszego raportu wellness, prognozujemy, że za dziesięć lat, to czy firma ma wdrożoną strategię wellness może decydować o tym, czy pracownik z nami zostanie, czy wybierze konkurencję. Czynniki płacowe coraz mocniej decydują o tym, kogo wybierze pracownik.

























































