REKLAMA

Waluty: w 2016 roku - polityka i pogoda

2015-12-31 12:22
publikacja
2015-12-31 12:22
Bankier.tv

Czy 2016 będzie kolejnym rokiem dolara? Co zdarzyło się na rynku walutowym w 2015 roku i co jest największym ryzykiem na rok kolejny? W studio Bankier.tv Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Z perspektywy polskiego kredytobiorcy najważniejszy w 2015 roku był frank. 15 stycznia bank Szwajcarii przestał bronić kursu helweckiej waluty - stało się to, czego nikt się nie spodziewał, EUR/CHF spadł w ciągu pół godziny z 1,20 do 0,90. Ogromna skala ruchu napędzana dodatkowo lawiną zleceń obronnych. Kurs CHF/PLN skoczył do pięciu złotych i zostaliśmy z trudnym prezentem: powrotu do poziomu 3,50 nie ma, rok kończymy z wynikiem 3,90. Pewnym ratunkiem była szwajcarska obniżka stóp procentowych.

Tymczasem doczekaliśmy się podniesienia stóp procentowych w USA. Rynek przyjął zmianę spokojnie - po kilkumiesięcznych zapowiedziach nie było zaskoczenia, a grudzień jako punkt zwrotny komunikowany był już od wakacji. Fed rozegrał sytuację dobrze - mówi Marek Rogalski. - Dolar już wcześniej sporo zyskał, obserwowaliśmy więc "kupuj plotki, sprzedawaj fakty" w praktyce. Teraz zobaczymy, jak wyglądać będzie dalsza ścieżka podnoszenia stóp. - To jest dla rynku ważne. Mimo pewnych ryzyk - bo dane makro są średnie - przyszły rok powinien być rokiem dolara - mówi Rogalski.

- Nie doczekaliśmy parytetu na eurodolarze. Nie ma go, bo EBC nie był tak hojny, jak spodziewali się niektórzy inwestorzy. Sumarycznie program skupu aktywów będzie większy, bo wydłużony, rynek spodziewał się jednak zwiększenia miesięcznego limitu skupu. Pojawiały się głosy o dalszym obniżaniu - już ujemnej - stopy depozytowej. To się nie stało, EBC zachowuje amunicję do ewentualnych kolejnych działań w przyszłości. Pewne niewielkie ożywienie w europejskiej gospodarce się pojawia, widać delikatny wzrost inflacji.

- Nie można zatem reagować jedynie na tanią ropę - mówi Marek Rogalski. - Ewentualnie do działań zmusić może polityka, czyli nawet niekoniecznie problemy z Grecja, a zdecydowanie prędzej na przykład w Hiszpanii.

- Tymczasem w Polsce po wyborach dramatu na złotym nie było, choć było nerwowo. Był za to na giełdzie - od października mamy wyraźny zjazd na WIG20. Polska waluta przestała tracić przed świętami - rynek się nieco zapędził w obawach przed zapowiedziami rządu, a pretekstem do zmiany trendu było przyjęcie budżetu na 2016, który okazuje się być budżetem całkiem przystępnym, zwłaszcza jeśli spojrzymy na relację deficytu do PKB na poziomie 2,8.

A co w przyszłym roku? - Polityka, czyli Hiszpania i Wielka Brytania. Nie mamy terminu referendum, ale rynek już pod Brexit gra. Jeżeli okaże się, że w sondażach zwyciężają zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, odbije się to na brytyjskiej gospodarce i na decyzjach Banku Anglii, podwyżka stóp odsunie się jeszcze w czasie.

- Ważna będzie też pogoda - w I kwartale każdego roku dużą rolę odgrywa zima w USA. Na razie jest łagodna, ale jeśli się zaostrzy, rynek będzie bał się o ścieżkę podwyżek stóp, a dolar może być słaby do marca. W dłuższym okresie krzywa podwyżek stóp w USA staje się płaska, więc do jesieni USD może się umacniać - potem korygować.

Natomiast na rynku złotego czynniki polityczne są już w cenach - jeśli nie będzie większych wydatków niż zapowiadane, a planowane przychody uda się utrzymać, nic złego na PLN się nie wydarzy, choć oczywiście będzie on zależny od rynku globalnego. Czarnym koniem może okazać się sytuacja na rynku ropy - warto obserwować wyceny banków - w Kanadzie czy Australii - finansujących spółki wydobywcze. To ryzyko, które może zachwiać rynkami w 2016 roku.

Źródło:
Tematy
Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Pozdrawiam
Analiza godna onetu lub tvn'u!!!

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki