6611 - to aktualna liczba wakatów ławniczych w sądach. Żeby wyjść z zapaści, potrzebna jest zmiana przepisów i konkretny projekt, a takiego póki co nie ma. Pomysły na reformę jednak są. Czy skorzysta z nich nowy minister sprawiedliwości? - pyta "Rzeczpospolita".


Zgodnie z obowiązującym prawem w rozpoznawaniu spraw ławnicy mają taką samą pozycję, jak profesjonalni sędziowie. Nie mogą jednak przewodniczyć rozprawie, ale dopuszcza się ich do zadawania pytań uczestnikom postępowań, ławnicy głosują też nad wyrokiem.
Jak informuje "Rzeczpospolita", z kadencję na kadencję maleje liczba ławników. 20 lat temu było ich ponad 44 tys., obecnie nieco ponad 6 tys. W samej Warszawie brakuje ich 200, co rodzi obawy, że część spraw może nie być rozpatrywanych. Powodem są m.in. niskie stawki, obecnie ławnicy otrzymują 212,21 zł brutto za dzień pracy. Zmiany zapowiadał resort sprawiedliwości, ale - jak wskazuje dziennik - niewiele to dało.
Według cytowanych w artykule ekspertów, potrzebne są zmiany legislacyjne. Oprócz zwiększenia stawek wymieniana jest m.in. konieczność stworzenia zaplecza socjalnego dla ławników, wprowadzenia systemu szkoleń, czy promocji tego zajęcia. Jak wynika z artykułu, to palący problem, bo nieobsadzone stanowiska wpływają na tempo prac sądów. Przywoływane są dane, według których od 2011 r. czas oczekiwania na wyrok sądu pierwszej instancji wzrósł o niemal 70 proc. i wyniósł prawie 13 miesięcy.(PAP)
mt/ lm/

























































