

Nowe rozporządzenie podpisane przez premier w sprawie obowiązkowych ćwiczeń wojskowych pozwala wezwać do wojska praktycznie każdego zdolnego do służby.

Rozporządzenie zostało przyjęte 11 lutego, a wczoraj je ogłoszono. Zgodnie z nim, obowiązkowymi ćwiczeniami wojskowymi objęci będą zarówno żołnierze przeniesieni do rezerwy, jak i osoby w rezerwie, które nie mają za sobą czynnej służby.
To, kto zostanie powołany na ćwiczenia, zależeć będzie od "wystąpienia potrzeb Sił Zbrojnych RP w zakresie przeszkolenia żołnierzy rezerwy posiadających nadane przydziały mobilizacyjne oraz dla żołnierzy rezerwy i osób przeniesionych do rezerwy niebędących żołnierzami rezerwy, którym planuje się nadać takie przydziały."
Zgodnie z wcześniejszymi regulacjami, na ćwiczenia powoływani mogli być tylko ci, którzy mieli za sobą służbę czynną, czyli np. przeszli przez służbę wojskową w okresie powszechnego poboru.
Komentarz eksperta
Jeśli zechcemy, to uzbroimy wszystkich
Do wojska może być powołany każdy – taka jest cena zagrożenia konfliktem zbrojnym. Zdolność mobilizacyjna państwa jest bardzo ważnym czynnikiem odstraszającym potencjalnego agresora. Co z tego, że na Ukrainie mieszka 45 mln ludzi, skoro większość młodych robi co może, by nie dostać powołania do wojska.
Rozumiem to i absolutnie nie dziwi mnie ich brak zainteresowania do ochrony majątków i wpływów oligarchów. Kto może, ucieka za granicę. W Polsce pewnie byłoby podobnie – młodzi nie chcieliby bronić cudzego dorobku, bo przecież statystycznie przeciętnie sami nic nie mają. Jednak państwo, które nawet nie tworzy kanałów do szybkiej i sprawnej mobilizacji, jest bardzo łatwym kąskiem dla potencjalnych agresorów.
Wprowadzone zmiany prawne sprawiają, że za granicą powstaje wrażenie, że gdy zajdzie taka potrzeba, mamy prawne możliwości szybkiego powołania pod broń bardzo dużej liczby ludzi. Potencjalny agresor, miejmy nadzieję, nie ma wiedzy o tym jakie są nastroje społeczne i stosunek Polaków do ewentualnej branki.
Z drugiej strony, w przypadku zaistnienia rzeczywistego zagrożenia nastroje mogą się bardzo szybko zmienić. Wojny wygrywają nie tylko te kraje, które mają więcej pieniędzy, karabinów, myśliwców, dronów i rakiet dalekiego zasięgu, ale też dobry PR wewnętrzny i zewnętrzny. Podpisane rozporządzenie to jasny komunikat na zewnątrz – jeśli zechcemy, to uzbroimy wszystkich.
Odprawa i wytyczne
Wojsko podsumowuje miniony rok i wyznacza nowe cele. Na Stadionie Narodowym trwa doroczna odprawa kierowniczej kadry MON i Sił Zbrojnych. W pierwszej, porannej części wziął udział prezydent Bronisław Komorowski.
Zwierzchnik Sił Zbrojnych nakreślił zebranym, jak zmieniło się tak zwane środowisko bezpieczeństwa na wschód od naszych granic. "Ta odprawa ma na celu sprecyzowanie zadań związanych z polską odpowiedzią na zaistniałą sytuację niewątpliwego pogorszenia bezpieczeństwa na wschód od granic Polski, ale i na wschód od granic Sojuszu Północnoatlantyckiego" - mówił Bronisław Komorowski.
Prezydent dodał, że tegoroczna odprawa jest niejako pomiędzy tym, co sojusznicy ustalili na szczycie NATO w Newport w odpowiedzi na zagrożenie, a tym jakie decyzje będą zapadały na kolejnym spotkaniu Sojuszu, w Warszawie w 2016 roku.
Ważnym elementem pierwszej części odprawy było - jak dodał wicepremier Tomasz Siemoniak - omówienie tego, jak Polska wzmacnia narodowe bezpieczeństwo. W tym kontekście szczególnie ważna jest modernizacja techniczna armii.
Szef MON dodał też, że szczególnym gościem była minister niemieckiego resortu obrony, Ursula von der Leyen. "Otrzymaliśmy od niej bardzo mocne zobowiązanie Niemiec do aktywności w NATO, bardzo mocne potwierdzenie woli rozwijania Korpusu Północny-Wschód w Szczecinie" - mówił Tomasz Siemoniak. Jak zaznaczył, korpus ten od czasu szczytu w Newport jest kluczowym przedsięwzięciem jeśli chodzi o wzmacnianie wschodniej flanki.
Niemcy angażują się również w działania tak zwanej tymczasowej szpicy, gdzie pełnią rolę państwa ramowego. Powołanie sił natychmiastowego reagowania, zanim powstanie docelowa szpica NATO, zadeklarowali w grudniu ubiegłego roku ministrowie spraw zagranicznych sojuszu. Właściwe siły zaczną działać za rok.
Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/A.Drążkiewicz/wcześniejsze/K.P.























































