Ataki ukraińskich dronów na rosyjską infrastrukturę paliwową mogą zmniejszyć eksport ropy z Rosji i pogłębić kryzys paliwowy w tym kraju - ocenia Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.


PISM pisze, że w ostatnich dwóch tygodniach obserwowana jest intensyfikacja ataków ukraińskich dronów na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Większość bezzałogowców jest unieszkodliwiana przez obronę przeciwlotniczą, jednak te, które trafiają w cele, wyrządzają znaczące szkody rosyjskiemu sektorowi naftowemu.
PISM podaje, że Ukraina podjęła skoordynowane wysiłki mające na celu obniżenie zdolności do przetwórstwa ropy w Rosji, uderzając w rafinerie w całym kraju. Według doniesień mediów ukraińskich i zachodnich wielodniowe ataki dronów na rosyjską infrastrukturę są jedną z najszerzej zakrojonych operacji powietrznych na terytorium Rosji. W ich wyniku doszło do uszkodzenia rafinerii należących m.in. do Łukoila i Rosnieftu w obwodach niżnonowogrodzkim, kubańskim, riazańskim, samarskim i kałuskim oraz w Kraju Krasnodarskim, produkujących głównie na rynek wewnętrzny.
"Ostatnie ataki stanowią kontynuację podejmowanych przez Ukrainę działań, które miały na celu wywołanie kryzysu paliwowego w Rosji i ograniczenie jej dochodów ze sprzedaży produktów ropopochodnych. W wyniku styczniowych awarii i uderzeń, m.in. na rafinerię w Tuapse czy terminal w Ust-Łudze, na początku marca Rosja została zmuszona do wprowadzenia półrocznego embarga na eksport benzyny" - napisano w raporcie.
"Zmniejsza to przychody budżetowe i potwierdza problemy logistyczne wynikające z ukraińskich uderzeń. Nakładają się na to strukturalne problemy z przetwórstwem ropy wynikające z ograniczeń logistycznych, technologicznych, organizacji branży czy obciążeń podatkowych" - dodaje.
PISM ocenia, że bieżące ataki mogą doprowadzić do pogłębienia kryzysu na rosyjskim rynku paliw, który już skutkuje m.in. wzrostami cen benzyny i diesla.
"Mogą bezpośrednio podnieść koszty życia Rosjan i podważyć ich poczucie bezpieczeństwa, negatywnie wpływając na nastroje społeczne. Krótkookresowe obniżenie poziomu zapasów paliw i problemy z logistyką mogą ponadto ograniczyć ich dostępność i utrudnić dostawy dla armii" - napisano.
Wedle ocen PISM wpływ ataków na globalny rynek ropy pozostaje umiarkowany, jednak ich intensyfikacja w ostatnim tygodniu przyniosła zwyżki cen surowca na poziomie około 4 proc., co przekłada się na wzrost rzędu 2–3 dolarów za baryłkę.
"Zachodni analitycy spodziewają się dalszych wzrostów cen surowców w wyniku pogłębiających się problemów z przetwórstwem ropy i embargiem eksportowym na benzynę. Choć większość ukraińskich ataków była wymierzona w rafinerie przetwarzające ropę na rynek wewnętrzny, prawdopodobne pozostaje dalsze ograniczenie rosyjskiego eksportu – spadek sprzedaży może być widoczny w dostawach produktów ropopochodnych do Turcji, Brazylii czy Arabii Saudyjskiej" - napisano.
Dodatkowo ograniczy to dochody rosyjskich koncernów naftowych i zmniejszy ich możliwości inwestycyjne, ponieważ ropa sprzedawana na rynku krajowym jest obłożona niższymi marżami. W letnim szczycie zapotrzebowania Rosja może być zmuszona do importu nadwyżek paliwa m.in. z Białorusi. (PAP biznes0
map/ ana/


























































