Polityka USA w sprawie Europy powinna traktować jako priorytet m.in. powrót do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją, umożliwienie Europie wzięcia odpowiedzialności za własną obronę i zapobieganie dalszemu rozszerzaniu NATO - podkreślono w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych.


Dokument wyznaczający priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa USA mówi o zerwaniem z dotychczasową polityką zagraniczną w wielu podstawowych aspektach i zmienia główny nacisk polityki zagranicznej z rywalizacji z Chinami na bezpieczeństwo wewnętrzne oraz wyznaczenie zachodniej półkuli jako amerykańskiej strefy wpływów. Powołuje się przy tym się na XIX-wieczną doktrynę Monroe, której uaktualnieniem ma być „uzupełnienie Trumpa”.
„Dni, kiedy Stany Zjednoczone podtrzymywały cały porządek światowy jak Atlas skończyły się” - ogłoszono w dokumencie, zapowiadając przełożenie odpowiedzialności za bezpieczeństwo w poszczególnych regionach na sojuszników Ameryki. Wedle tej wizji, USA mają być organizatorem i wspierać sieć takich sojuszy, lecz odgrywać mniejszą rolę.
W dokumencie mowa jest też o odrzuceniu „niefortunnej koncepcję globalnej dominacji” USA przy równoczesnym zapewnieniu „równowagi sił”, by żadne inne mocarstwo nie osiągnęło pozycji dominującej. Dotyczy to również Europy, która w dokumencie jest mocno krytykowana.
Reuters: USA chcą zrzucić odpowiedzialność na Europę
Stany Zjednoczone chcą, aby Europa przejęła większość konwencjonalnych zdolności obronnych NATO do 2027 r. – podała w piątek agencja Reutera, powołując się na informacje przekazane przez Pentagon europejskim dyplomatom. Państwa europejskie podchodzą sceptycznie do tego terminu.
Podczas spotkania, które odbyło się w tym tygodniu w Waszyngtonie, urzędnicy Pentagonu oświadczyli, że USA nie są zadowolone z postępów Europy w zakresie wzmacniania jej zdolności obronnych od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.
Jak ostrzegli urzędnicy Pentagonu, jeśli Europa nie wywiąże się z wyznaczonego na 2027 r. terminu, to USA mogą zaprzestać udziału w niektórych mechanizmach koordynacji obronnej NATO.
Reuters zastrzegł, że nie wiadomo, czy stanowisko przedstawione przez niektórych urzędników Pentagonu odzwierciedla stanowisko administracji prezydenta Donalda Trumpa. „W Waszyngtonie istnieją znaczne rozbieżności co do roli militarnej, jaką Stany Zjednoczone powinny odgrywać w Europie” – zaznaczyła agencja.
Kilku europejskich urzędników stwierdziło, że termin wyznaczony na 2027 r. jest nierealistyczny, niezależnie od sposobu, w jaki w Waszyngton będzie mierzył postępy Europy w zakresie przejmowania konwencjonalnych zdolności obronnych.
W części poświęconej Staremu Kontynentowi napisano, że głównym priorytetem polityki wobec Europy powinny być m.in.: „przywrócenie warunków stabilności w Europie i stabilności strategicznej (w relacjach) z Rosją”, wzięcie przez państwa europejskie głównej odpowiedzialności za własną obronę, „brak dominacji jakiekolwiek wrogiego mocarstwa”, „poprawa” obecnego kursu politycznego kontynentu oraz „zakończenie postrzegania NATO jako stale rozszerzającego się sojuszu”.
Dokument krytykuje m.in. podejście państw europejskich do wojny Rosji z Ukrainą.
„Administracja Trumpa znajduje się w sporze z europejskimi urzędnikami, którzy mają nierealistyczne oczekiwania co do wojny (w Ukrainie) wyrażane przez niestabilne rządy mniejszościowe, z których wiele depcze podstawowe zasady demokracji, aby stłumić opozycję. Zdecydowana większość europejska pragnie pokoju, ale pragnienie to nie przekłada się na politykę, w dużej mierze z powodu podważania przez te rządy procesów demokratycznych” - napisano.
Autorzy stwierdzili, że podstawowym interesem USA jest wynegocjowanie końca wojny Rosji z Ukrainą, „aby ustabilizować gospodarki europejskie, zapobiec niezamierzonej eskalacji lub ekspansji wojny oraz przywrócić strategiczną stabilność z Rosją, a także umożliwić odbudowę Ukrainy po zakończeniu działań wojennych, aby umożliwić jej przetrwanie”.
BBN: Szansa dla Polski, ale także wyzwanie
Nowo opublikowana Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA z 2025 roku została oceniona przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) jako dokument zapowiadający "fundamentalną przebudowę podejścia Stanów Zjednoczonych do świata" i zaliczany do najbardziej znaczących strategii ostatnich dekad. Dokument ten odrzuca dotychczasowe założenia polityki USA od końca zimnej wojny, w tym rolę USA jako gwaranta globalnego porządku liberalnego, przesuwając akcent z globalnego zaangażowania na ochronę suwerenności, odbudowę siły wewnętrznej i koncentrację na rywalizacji mocarstw, przede wszystkim z Chinami.
Z perspektywy BBN, Strategia ma daleko idące konsekwencje dla Europy i Polski. Wskazuje na zwiększenie strategicznego znaczenia części Europy, w której znajduje się Polska, jednocześnie wymuszając większą samodzielność obronną w związku z priorytetami USA. Amerykańska polityka wobec Europy ma traktować jako priorytet m.in. powrót do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją oraz umożliwienie Europie wzięcia odpowiedzialności za własną obronę, co zbiega się ze sceptycyzmem wyrażonym w Strategii wobec roli Unii Europejskiej. Przełomowym elementem Strategii jest też oś ekonomicznej transformacji USA, obejmująca reindustrializację, dominację energetyczną (odrzucającą redukcję emisji jako priorytet strategiczny) oraz odbudowę bazy przemysłu obronnego. BBN podkreśliło, że mimo spodziewanej redukcji sił USA w Europie w następstwie Strategii, obietnice prezydenta Donalda Trumpa sugerują, że zmiany te mają nie dotyczyć Polski.
W dokumencie stwierdzono, że działania Unii Europejskiej podważają swobody polityczne obywatelskie i suwerenność, a amerykańska dyplomacja ma na celu promocję „prawdziwej demokracji” w Europie, wolności słowa, indywidualnego charakteru państw i „patriotycznych partii” europejskich. Jako jedno z największych zagrożeń podano erozję narodowych tożsamości i „cywilizacyjne wymazanie” krajów europejskich w związku z imigracją.
„W dłuższej perspektywie jest więcej niż prawdopodobne, że najpóźniej w ciągu kilku dekad, niektórzy członkowie NATO staną się państwami w większości nieeuropejskimi. W związku z tym pozostaje otwarte pytanie, czy będą postrzegać swoje miejsce na świecie, lub swój sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, tak samo jak ci, którzy podpisali Traktat NATO” - napisali autorzy strategii.
Wśród europejskich priorytetów wymienione jest też „wsparcie budowy zdrowych narodów Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez powiązania handlowe, sprzedaż broni, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną”.
Europa jako region wymieniona jest w dokumencie w trzeciej kolejności, po zachodniej półkuli i Azji, a przed Bliskim Wschodem i Afryką. W części dotyczącej Azji mowa jest o przebudowie relacji gospodarczych z Chinami oraz zapobieganiu konfliktowi i odstraszaniu agresji, przede wszystkim przeciwko Tajwanowi. Autorzy podtrzymują dotychczasową politykę USA wobec wyspy, lecz zaznaczają, że USA nie są w stanie same odstraszyć Chin od agresji i większą odpowiedzialność za to muszą wziąć na siebie azjatyccy sojusznicy Ameryki.
Dokument, którego przygotowanie jest nakazane przez Kongres, to pierwszy z trzech oczekiwanych dokumentów mających wyznaczać kierunki polityki USA. Kolejnymi mają być Narodowa Strategia Obronności (National Defense Strategy) przygotowywana przez Pentagon oraz Global Posture Review, czyli rewizja rozmieszczenia sił USA na świecie. Ich końcowym efektem mogą być zmiany w rozmieszczeniu wojsk USA, w tym w Europie, gdzie spodziewana jest redukcja sił. Według obietnic prezydenta Donalda Trumpa ma to jednak nie dotyczyć Polski. (PAP)
osk/ ap/
























































