Depenalizacja marihuany przyniosła Stanom Zjednoczonym wielomilionowe wpływy do budżetu z podatków nałożonych na medyczną i rekreacyjną odmianę. Jak się okazuje, stworzyła także wiele miejsc pracy.


Stany zarabiają na marihuanie
W dwóch stanach Kolorado i Waszyngtonie, które 1 stycznia 2014 roku zalegalizowały marihuanę w celach rekreacyjnych powstał prawdziwy przemysł konopny. W Kolorado wpływy do budżetu z podatków nałożonych na "trawkę" sięgnęły w okresie od stycznia do czerwca minionego roku około 30 milionów dolarów. Stworzono także około 10 tysięcy nowych miejsc pracy.
Zgodnie z zapowiedziami gubernatora Kolorado Johna Hickenloopera, obecny rok podatkowy ma przynieść blisko 100 milionów dolarów z konopnych podatków. 60% kwoty uzyskanej z podatków stan Kolorado przeznaczy na finansowanie szkolnictwa. W stanie Waszyngton, w którym również zalegalizowano rekreacyjne odmiany marihuany budżet stanowy został zasilony o 16 milionów dolarów.

Nowa dziedzina - nowe miejsca pracy
Miejsca pracy w konopnym przemyśle dostępne są nie tylko w Kolorado i Waszyngtonie, ale i w pozostałych dwudziestu stanach, gdzie marihuana jest dozwolona na użytek medyczny. Amerykanie mogą znaleźć pracę nie tylko przy produkcji i dystrybucji produktów konopnych, ale także jako budtenderzy, czyli konopni eksperci konsultujący z klientami wybór odpowiedniej odmiany marihuany.
W ostatnich tygodniach popularność w sieci zyskuje Hilary Bricken - prawniczka z Seattle, która promuje się jako doradca prawny ds. marihuany. W USA wzrasta także liczba kancelarii prawnych specjalizujących się w kwestiach wpływających na przemysł konopny zarówno ze strony konsumentów, jak i przedsiębiorstw zajmujących się produkcją i sprzedażą marihuany.
Zdaniem CannaInsider.com w 2015 roku dzięki legalnej marihuanie powstanie około 200 tysięcy miejsc pracy. Eksperci przemysłu konopnego wskazują, że do 2020 roku zyski ze sprzedaży medycznej i rekreacyjnej marihuany w USA osiągną 21 miliardów dolarów.



























































