REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Tu za oszustwa na przelewach obrywają klienci. Polska w najgorszej grupie

Michał Kisiel2026-01-20 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-01-20 06:00
Tu za oszustwa na przelewach obrywają klienci. Polska w najgorszej grupie
Tu za oszustwa na przelewach obrywają klienci. Polska w najgorszej grupie
/ Gemini

Przelewy wyróżniają się w europejskich statystykach oszustw płatniczych. To w ich przypadku najwyższa jest wartość oszukańczych transakcji. I inaczej niż np. w płatnościach kartowych, największą część strat biorą na siebie klienci-płatnicy. Polska nie należy niestety do chlubnych wyjątków.

Hasło „oszustwo płatnicze” może kojarzyć się nam przede wszystkim z plastikowym pieniądzem i transakcjami w internecie. Dane opowiadają jednak zupełnie inną historię. W grudniu minionego roku Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) oraz Europejski Bank Centralny (ECB) opublikowały wspólny raport, w którym wzięto pod lupę ciemną stronę płatności bezgotówkowych. Znaleźć w nim można sporo niepokojących wątków.

W raporcie instrumenty płatnicze podzielono na zlecenia uznaniowe (w Polsce przykładem jest polecenie przelewu), zlecenia obciążeniowe (direct debit, polecenie zapłaty), płatności kartowe, wypłaty gotówki oraz pieniądz elektroniczny.

Zlecenia uznaniowe odpowiadają za największą część oszustw płatniczych, ale jednocześnie mają najniższy odsetek transakcji oszukańczych. Pozorny paradoks wynika z wolumenu transakcji – przelewy to dominujący kwotowo sposób transferu środków. Odsetek oszustw na poziomie 0,001 proc. przekłada się na blisko 1,4 mld euro wartości przestępstw. Dla porównania, w przypadku kart płatniczych odsetek jest wielokrotnie wyższy (0,031 proc. wartości transakcji), ale oznacza „zaledwie” ok. 600 mln euro oszustw.

EBC

Przelewy są także jedynym obszarem, w którym widać zdecydowany i zatrważający trend. W 2024 r. za trzy czwarte wartości oszustw odpowiadały sytuacje, w których przestępca skłonił ofiarę do wysłania pieniędzy. Proporcja ta rośnie niemal liniowo. W połowie 2022 r. wynosiła 57 proc., rok później – 63 proc., w połowie 2024 r. – 71 proc.

Paradoks „trudniejszego celu” – więcej oszustw tam, gdzie jest dodatkowe zabezpieczenie

Od wielu lat klienci polskich banków znają z pierwszej ręki mechanizm nazywany silnym uwierzytelnieniem użytkownika (SCA, strong customer authentication). W niektórych scenariuszach musimy nie tylko zalogować się do aplikacji bankowej, ale także dodatkowo potwierdzić transakcję (np. PIN-em). Dotyczy to również przelewów zlecanych online, chociaż nie w każdym przypadku (np. zaufanych odbiorców, niskiej kwoty).

Z danych EBA i ECB wynika, że odsetek oszustw jest wyższy w przelewach, w których użyto dodatkowego zabezpieczenia niż tam, gdzie nie było ono wymagane. Czy oznacza to, że mechanizm wymagany przez regulację PSD2 nie spełnia swojego zadania?

Autorzy raportu zwracają uwagę, że taki wniosek jest błędny. „SCA jest zazwyczaj stosowane w transakcjach o wyższej wartości lub wyższym ryzyku, które są bardziej atrakcyjnym celem dla oszustów. Ponadto wiele rodzajów zwolnionych transakcji, takich jak przelewy własne (…) jest mniej narażonych na oszustwa, co skutkuje niższym wskaźnikiem obserwowanych fraudów. Dlatego wyższe wskaźniki oszustw w transakcjach uwierzytelnionych przez SCA prawdopodobnie wynikają z tego, że przestępcy skupiają swoje wysiłki na transakcjach gdzie stosuje się SCA, zamiast na próbach obejścia wymogów dodatkowego zabezpieczenia” – wskazano w opracowaniu.

Za oszukańcze przelewy płacą klienci

Osobny rozdział w raporcie poświęcono stratom wynikającym z oszustw płatniczych. Szczególnie ciekawy wątek dotyczy rozkładu odpowiedzialności pomiędzy dostawcami usług płatniczych (np. banki) a użytkownikami tych usług (klienci-płatnicy). Najwyższe straty odnotowano w przypadku zleceń uznaniowych oraz płatności kartowych. Ale niezależnie od typu instrumentu to użytkownicy zawsze byli w największym stopniu dotknięci finansowymi konsekwencjami przestępstw. W 2024 r. łącznie straty przerzucone na klientów oszacowano na 2,48 mld euro. Za 829 mln euro odpowiedzieli dostawcy usług, a 454 mln euro pozostali (w tej kategorii mieszczą się np. sytuacje podziału odpowiedzialności pomiędzy instytucję wysyłającą i odbierającą środki).

W 2024 r. z tytułu oszukańczych przelewów łączne straty wyniosły 2,2 mld euro i to w tej kategorii największy udział w odpowiedzialności finansowej przypadł klientom (ok. 85 proc.). W pozostałych typach transakcji konsekwencje oszustw rozłożone były bardziej równomiernie.

W dokumencie przedstawiono również interesujące zestawienie podziałów odpowiedzialności za oszukańcze przelewy w poszczególnych krajach. W Polsce 98 proc. strat z tego typu transakcji przypisano użytkownikom, a 2 proc. dostawcom usług płatniczych.

EBC

Wyższy odsetek odnotowano tylko w Bułgarii, Estonii, Słowacji, Słowenii, na Łotwie, Litwie, Węgrzech i w Luksemburgu.

„Jeśli chodzi o transfery uznaniowe, w 2024 roku użytkownicy ponosili większość strat w większości krajów. Warto zauważyć, że wszystkie kraje z wyjątkiem Austrii, Irlandii, Włoch, Malty, Norwegii i Portugalii zgłaszają udziały użytkowników przekraczające 80 proc. całkowitych strat z powodu oszustw związanych z tym instrumentem. Sugeruje to, że w większości krajów sposób postępowania w przypadku oszustwa przy zleceniach uznaniowych, często używających SCA, jest szczególnie surowy dla użytkowników. Uznanie wszystkich transakcji uwierzytelnionych przez SCA jako autoryzowanych może być istotnym powodem takiego a nie innego podziału odpowiedzialności” – czytamy w raporcie.

„Rodzi to również pytania o skuteczność mechanizmów zadośćuczynienia za oszustwa dostępnych dla klientów i może sugerować, że krajowe, restrykcyjne interpretacje pojęć ‘autoryzacji’ i ‘rażącego zaniedbania’ przyczyniają się do tego, że klienci ponoszą wysoki udział w stratach” – wskazano.

Przypomnijmy, że w Polsce wokół tych zagadnień toczy się spór pomiędzy bankami a UOKiK. Trwające postępowanie rzekomo zbliża się do zakończenia. Rewolucyjne zmiany w odpowiedzialności za oszustwa przewiduje natomiast wykuwający się właśnie pakiet regulacji unijnych.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Czas skończyć z faworyzowaniem betonowego złota. Podatki duszą polską innowacyjność
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (3)

dodaj komentarz
adam.1983
Na te statystyki w większości odpowiedzialni są klienci, żeby dać się przekręcić na BLIK-u czy przelew to trzeba samemu ten kod komuś podać i go potwierdzić lub przez nieuwagę udostępnić złodziejowi dane do logowania do aplikacji, to tu jest główny problem "aplikacja" przez nią można zrobić wszystko, więc jak sobie na telefon Na te statystyki w większości odpowiedzialni są klienci, żeby dać się przekręcić na BLIK-u czy przelew to trzeba samemu ten kod komuś podać i go potwierdzić lub przez nieuwagę udostępnić złodziejowi dane do logowania do aplikacji, to tu jest główny problem "aplikacja" przez nią można zrobić wszystko, więc jak sobie na telefon klient pobierze odpowiedni program szpiegowski wysłany przez złodzieja to żegnaj kasa.
Prostym rozwiązaniem jest nie instalowanie aplikacji tylko korzystanie z bankowości z innego urządzenia niż te na które przychodzi kod potwierdzający operacje na koncie, przykładowo logujesz się do banku z laptopa a operacje potwierdzasz kodem z sms, nie ma opcji żeby złodzieje mieli dostęp do obu urządzeń go samego klienta chyba że klient jest kompletnym bezmózgim i na obu urządzeniach sobie zainstalować trojana tego samego złodzieja.
Problemem w większości jest infantylność klientów którzy dają się naciągnąć w taki czy inny sposób
jacek_glap
Wypadałoby wyjaśnić, że w Polsce wynika to ze specyfiki rynku tj. systemu i schematu blik. Płatności blik działają jak płatności kartowe, choć w przypadku APP najczęściej to będzie polecenie przelewu. Dla porównania np. Visa ma Visa money transfer - też przelew środków p2p ale traktowane to jest jako operacje kartowe. Właśnie przez Wypadałoby wyjaśnić, że w Polsce wynika to ze specyfiki rynku tj. systemu i schematu blik. Płatności blik działają jak płatności kartowe, choć w przypadku APP najczęściej to będzie polecenie przelewu. Dla porównania np. Visa ma Visa money transfer - też przelew środków p2p ale traktowane to jest jako operacje kartowe. Właśnie przez blik schemat niekartowy z perspektywy EBC wygląda to dziwnie. Blik nie ma chargeback ale ma reklamacje szczegółowo opisaną w paragrafie 19 regulaminu która jest zbliżoną procedurą do chargeback. Swoją drogą banki w pl dużo częściej niż w innych krajach przerzucają odpowiedzialność na klienta, i to nawet gdy nie ma SCA. Licząc na to, że za 2k nikt nie pójdzie do sądu. Bywa, że nie ma SCA, ba! same dane karty, a i tak bank nie oddaje. No i w Polsce banki nie respektują opinii EBA co do SCA i Q&A EBA, tworząc własne dziwne interpretacje silnego uwierzytelnienia. No cóż skoro nadzór śpi, myszy harcują.
wizytator
Zyski nasze, a stratami się dzielimy. Dewiza lichwy.

Powiązane: Płatności elektroniczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki