Tam mieszkam: Nowa Kaledonia

redaktor naczelna Bankier.pl

Zamorskie terytorium Francji, dawne miejsce zsyłki kryminalistów i więźniów politycznych. Jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi, które nie potrafi zarabiać na turystyce. Fascynuje się za to Dzikim Zachodem i utrzymuje ceny na miarę Paryża.

W 2014 r. mieszkańcy zdecydują, czy są już gotowi na niepodległość – mówi żyjąca tam Polka, Jagoda Reynoud.

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Niedługo Święta. Jak się je obchodzi na Wyspie Choinek?

Jagoda Reynoud: Tegoroczne święta będą dla mnie pierwszymi na wyspie. Jak na razie, Kaledończycy nie szaleją z gorączką wigilijnych dekoracji i zakupów. Na wyspie panuje spokój, a pierwsze wzmianki najprawdopodobniej będą widoczne na początku grudnia. W ostatni czwartek poprzedzający Wigilię w stolicy odbędzie się jarmark świąteczny, a oszałamiające iluminacje zawładną centralnym Placem Kokosów. W wieczór wigilijny na świątecznych stołach kaledońskich nie zabraknie, zgodnie z francuską tradycją, owoców morza, w tym ostryg, wędzonego łososia, no i oczywiście foie gras.

"Nowa Kaledonia z pewnością należy do czołówki najpiękniejszych zakątków świata. Mimo to, turystyka kuleje", fot. ThinkStock

A propos - Święty Mikołaj nie podróżuje tutaj saniami, a na pace pick up’a.

Czas chyba wyjaśnić, którędy prowadzi droga z Polski do Nowej Kaledonii. Oczywiście w Pani przypadku.

Od ponad dziesięciu lat błąkam się z mężem po całym świecie. Do odległych zakątków wysyła nas oczywiście praca. Mąż pracuje w budownictwie przemysłowym. Jego pierwszy ważniejszy kontrakt miał miejsce w Polsce, w Gorzowie Wlkp., gdzie się poznaliśmy. Później Korea Południowa, tam urodził się nasz pierwszy syn, Martynika – narodziny drugiego, Katar, który ze względu na moją pracę wspominam najlepiej i w końcu Nowa Kaledonia. Dalej już chyba nie zdołamy pojechać...

Pokaż Tam mieszkam na większej mapie

Wiadomość o wyjeździe nie była dla nas całkowitym zaskoczeniem. Wcześniej pojawiały się wzmianki na ten temat. Firma, z którą współpracował mój mąż, nadzorowała na wyspie projekt budowy elektrowni w kopalni niklu. W cztery dni po opuszczeniu Kataru padła propozycja Nowej Kaledonii. Kraj nie przerażał mnie aż tak bardzo, w końcu to tylko Francja. Za to dużym problemem była lokalizacja i przesunięcie roku szkolnego.

Czym zajmuje się Pani na wyspie?

Przyjeżdżając tu wiedziałam, że o życiu zawodowym w moim przypadku należało zapomnieć. Ze względu na usytuowanie kopalni - północ wyspy, nazywana przez lokalną ludność La Brousse, czyli Odludzie - osiedleni zostaliśmy „w pobliżu”, czyli jakieś 70 km dalej, w Koumac – ok. 5-tysięcznym miasteczku. Nietrudno się więc domyślić, że tutejszy rynek pracy nie dawał mi dużych możliwości.

"Wyspa jest oazą spokoju. Bez wątpienia to raj dla dzieci", fot. ThinkStock

Postawiłam więc na sport i moim drugim domem stały się korty tenisowe. Z pewnością drugiej Radwańskiej ze mnie już nie będzie, ale satysfakcja z wyników jak najbardziej jest.

Mówi Pani o kopalni. Nikiel to tutaj surowiec numer jeden i zdaje się, że nim gospodarka stoi.

Nikiel zajmuje najważniejszą rolę w tutejszej gospodarce, stanowi 10% PKB – w zależności od kursu, Nowa Kaledonia jest aktualnie 3. producentem tego surowca w skali światowej. Nikiel odpowiada też za 95% całkowitego eksportu kraju (dane za 2009 r.). Jego cena jest bezpośrednio zależna od ceny na Londyńskiej Giełdzie Metali. Zmienne tendencje w kursie surowca bezpośrednio penalizują więc eksport i destabilizują równowagę handlu kaledońskiego.

Nikiel wysyła się w świat, ale większość codziennych produktów musi być sprowadzana. Spodziewam się więc wysokich cen i kosztów życia?

Koszt życia jest tu faktycznie bardzo wysoki. Większość produktów codziennego użytku importuje się z Australii, Nowej Zelandii i oczywiście Francji. Należy przyjąć, że ceny są średnio 2, a nawet 3 razy wyższe aniżeli w Europie Zachodniej. To nie wszystko - wysokie stawki widać również na rynku nieruchomości. Ceny sytuują się na poziomie regionu paryskiego. Co więcej, na dalekiej północy, gdzie popyt na wynajem w związku z rozwojem sektora przemysłowego jest bardzo wysoki, a infrastruktura znikoma, są one jeszcze wyższe.

Jagoda Reynoud, fot. arch. pryw.

Porównujemy ceny do Paryża, bo – czego jeszcze nie powiedziałyśmy - Nowa Kaledonia to zamorskie terytorium Francji, będące kiedyś kolonią karną.

Historia tego kraju nie należy do najprostszych, wyspa była świadkiem wielu krwawych wydarzeń. Odkryta w 1774 roku przez angielskiego podróżnika Jamesa Cooka, trafiła kilka lat później w ręce Francuzów. Napoleon III mianował ją kolonią karną dla kryminalistów i więźniów politycznych. Wraz z uznaniem Kaledonii za kolonię francuską, jej rdzenni mieszkańcy stali się poddanymi imperium kolonialnego. Przez lata doświadczali upokorzeń, będąc obcymi na własnej ziemi. Rząd francuski sukcesywnie zasiedlał wyspę, pozostawiając nowym osadnikom rozprawienie się z tubylcami. Rdzennych mieszkańców zamykano więc w tzw. rezerwatach, niszcząc przy tym ich tożsamość religijną czy kulturową. Ziemia, która w tradycji melinezyjskiej przechodzi z ojca na syna i w żadnym wypadku nie może być sprzedana, została rozparcelowana pośród uwolnionych więźniów i ich rodziny. Poprawa nastąpiła dopiero przy porozumieniach z 1988 i 1999 r., kiedy to uznano tożsamość rdzennych mieszkańców - Kanaków.

Jak tamte wydarzenia wpłynęły na dzisiejszy charakter wyspy?

Lata dominacji białych w dużym stopniu naznaczyły kraj. Nowa Kaledonia podzielona jest obecnie na część białą i czarną. Noumea i okolice - tereny najbardziej rozwinięte - skupiają ludność pochodzenia europejskiego, reszta kraju – północ i sąsiednie wyspy - to rdzenni mieszkańcy.

Spuścizna tych dwóch zupełnie odmiennych kultur, europejskiej i melinezyskiej, funkcjonuje jednak na płaszczyźnie obopólnego porozumienia i szacunku, nadając wyspie nieco egzotyki. Biała ludność wywodząca się od pierwszych osadników, tzw. Caldoches oraz Metros – napływowych pracowników francuskich, żyje według europejskich norm i standardów. Tymczasem ponad 90% rdzennej ludności żyje w klanach, zgodnie z rytmem zwyczajów i obrzędów staroplemiennych.

Przyszłość wyspy zaczyna się natomiast rysować w nieco odmiennych kolorach. W rezultacie wspomnianych porozumień rozpoczęto bowiem politykę równowagi, tzn. równomiernego wymieszania mieszkańców na obszarze całego kraju.

Co w praktyce Nowa Kaledonia ma dziś wspólnego z Francją?

Nowa Kaledonia oddalona jest od kraju Wieży Eiffla o ponad 18 tys. km. Podróż z Francji, przy najlepszym układzie dwóch lotów, to, o zgrozo!, aż 24 godziny. Do tego dochodzi 10-godzinne przesunięcie czasowe. Jak więc w tym tak odległym zakątku świata mówić o jakichkolwiek więziach z Metropolią?

A jednak można.

Można. Opuszczając samolot, pomimo ogromnej odległości od domu, przeciętny Francuz nie poczuje się zagubiony. Nowa Kaledonia to kraj frankofoński. Pomimo silnych dążeń niepodległościowych miejscowej ludności, język francuski jest jedynym językiem urzędowym na wyspie. Nie można zapomnieć również o niechlubnej historii kraju czerwonej ziemi. W końcu ponad 40 % ludności wyspy to Europejczycy: potomkowie francuskich zesłańców kryminalnych i politycznych oraz pierwszych Kolonów, a także współcześni francuscy emigranci zarobkowi. To właśnie oni pilnują, aby wyspa pozostała jak najbardziej francuska.

Nowa Kaledonia: zespół wysp w zachodniej części Oceanu Spokojnego, ok. 1400 km na wschód od Australii i 1500 km na północny-zachód od Nowej Zelandii, fot. ThinkStock

Niebagatelne znaczenie mają oczywiście interesy ekonomiczne. Przykładowo strategiczne dla gospodarki kraju kopalnie niklu eksploatowane są przez lokalne przedsiębiorstwa, których akcjonariuszem - oprócz rządu Nowej Kaledonii - jest również francuski konglomerat górniczy Eramet.

O francuskim charakterze kraju nie pozwala też zapomnieć stale wzmacniania obecność francuskich sił wojskowych.

W 2014 r. ma się odbyć referendum dotyczące przyszłości Nowej Kaledonii. Mieszkańcy - czarni i biali, mają zdecydować, czy są gotowi na niepodległość, czy nie. Sam proces uniezależniania się trwa już na dobre – w 2010 roku przyjęto flagę, hymn i walutę- i ma potrwać do 2018 roku, jeśli wynik referendum okaże się pozytywny. Struktura przyszłego niepodległego państwa budowana jest oczywiście na modelu demokracji francuskiej.

Niektórzy nazywają to miejsce rajem na końcu świata, a mimo to, turystyka jest tu podobno niedorozwinięta?

Turystyka to tutaj nieco drażliwy temat. Nowa Kaledonia z pewnością należy do czołówki najpiękniejszych zakątków świata. Położona w sercu krystalicznych wód Oceanu Spokojnego, pełna kontrastów, egzotyki i dywersyfikacji przyrodniczej, ma dużo do zaoferowania. Pasjonatów podwodnego świata zachwyci niewątpliwie największą na świecie laguną o powierzchni 24 000 km oraz otaczającą wyspę rafą koralową. Natomiast miłośnicy przyrody lądowej znajdą tutaj prehistoryczne, nienaruszone ewolucją rośliny i organizmy, a rozciągający się wzdłuż wyspy masyw górski niemal rodem z reklam wody Volvic, to krajobraz o naprawdę niepowtarzalnym charakterze.

"Noumea i okolice - tereny najbardziej rozwinięte - skupiają ludność pochodzenia europejskiego, reszta kraju to rdzenni mieszkańcy", fot. ThinkStock

Niestety przy tak zapierających dech w piersiach krajobrazach, turystyka tutaj wręcz kuleje. Pomimo kampanii promocyjnych obserwuje się niejako stagnację w tym sektorze – od wielu lat liczba odwiedzających nie może przekroczyć magicznego poziomu 100 000 osób.

W czym tkwi problem?

Po pierwsze – większość terenów, w tym okoliczne wysepki należą obecnie do klanów plemiennych, gdzie czas niejako się zatrzymał. Dodatkowo rdzenna ludność nie jest zainteresowana komercyjnym eksploatowaniem środowiska naturalnego. Ponadto baza hotelarska – skupiona głównie w Noumeii na Wyspie Choinek (80 % zaplecza) oraz na północy (kilka hoteli, ok. 20%) oferuje usługi na niezbyt wysokim poziomie, przy jednoczesnym stosowaniu niewyobrażalnie wysokich cen. Najprawdopodobniej tutejsze hotele 4-gwiazdkowe nie otrzymałyby w Europie nawet dwóch gwiazdek.

Podejrzewam, że nie tylko to zaskoczyłoby tu Europejczyków.


Nowa Kaledonia to naprawdę egzotyczne miejsce. Przy pierwszym kontakcie zaskakuje oczywiście olbrzymi kontrast wynikający z ekonomicznej przepaści i stylu życia białych i czarnych mieszkańców.

Zadziwia mnie też umiłowanie do Dzikiego Zachodu: poczynając od wszechobecnych pick-upów, przez broń palną, na rodeo kończąc.

Kaledończycy są też zakochani w bingo - to niemal sport narodowy; spotkania organizuje się przy każdej okazji, czy to w związku z potrzebą zasilenia kasy kościoła, szkoły, czy innych stowarzyszeń.

Co jeszcze szokuje? Cena za słoik Nutelli – 750 ml to 50 zł!

Czy jest to miejsce, w którym emigrantowi z Polski może udać się tak samo, jak wszędzie indziej, czy jednak Nowa Kaledonia jest dla smakoszy?

Nowa Kaledonia to kraj raczej dla wybranych. Przyjazd tutaj łączy się z niebywałymi kosztami.

Mimo tego i mimo historycznego piętna, wyspa – może poza kilkoma dzielnicami stolicy - jest oazą spokoju. Bez wątpienia to raj dla dzieci.

Dziękuję za rozmowę.

Ceny w Nowej Kaledonii*

Waluta: frank francuski Pacyfiku (XPF) (100 XPF = 3,46 PLN)

1l mleka to koszt: ok. 4 PLN

1l benzyny: ok. 5,70 PLN

3-pokojowe mieszkanie średniej klasy: 875 000 PLN

Inaczej niż w Polsce, odpłatne są: na wzór systemu francuskiego, pobierana jest opłata za usługi zdrowotne, która po wypełnieniu formularzy tutejszego ZUS-u, czyli CAFAT jest zwracana.

Zdecydowanie tańsze niż w Polsce są: zdecydowanie nic!

* Na pytania odpowiada Jagoda Reynoud, bohaterka Tam mieszkam: Nowa Kaledonia

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Rafal

Wulatujemy we wrześniu do pracy jakie jest podejście mieszkańców do obcokrajowców?

! Odpowiedz
4 1 ~Kato

"...kultur, europejskiej i melinezyskiej,..." - czy ja śnię? W dobie internetu nie wiedzieć, że jest Melanezja a nie Melinezja? Nazwa dwa razy powtórzona w wywiadzie. Sorry ale pała z geografii!

! Odpowiedz
2 2 ~1959

Polka?Myślałem,że z Navaho..

! Odpowiedz
2 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 1 ~lj_test

"Zdecydowanie tańsze niż w Polsce są: zdecydowanie nic!"
Benzyna???

! Odpowiedz
2 1 ~aka

Dokładnie. Benzyna 2 razy tańsza, mleko w tej samej cenie albo tańsze i pewnie wiele wiele innych rzeczy jest tańszych niż w Polsce poza domami.

! Odpowiedz
3 4 ~gosc odpowiada ~aka

"Od ponad dziesięciu lat błąkam się z mężem po całym świecie" - I wszystko jasne! Może bohaterka powinna przyjechać do PL, zobaczyć jak tutaj 'tanio'. Fajnie tak żyć w błogiej nieświadomości że nasz ojczysty kraj jest taki tani i zawsze można wrócić i żyć w luksusie :D, "wszędzie tanio gdzie nas nie ma:P '

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 0 ~xxx odpowiada ~gosc

słoik nutelli nie kosztuje u nas 50zł

(australia, nz itd) jest droższa od europy

! Odpowiedz
1 0 (usunięty) odpowiada ~aka

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne