Prawie trzy miesiące na podłączenie internetu czekał mieszkaniec Nowej Rudy. Dzięki naszej interwencji sprawa znalazła pomyślny finał
Jarosław Uszpulewicz pracuje jako tłumacz. Z reguły większość obowiązków wykonuje w domu. – A do tego niezbędny jest komputer i szybki internet – mówi nasz Czytelnik. Na początku lipca dowiedział się o specjalnej promocji w TP SA. Skusił go niższy abonament i koszty instalacji. Umowę z jedynym w okolicy kłodzkim telepunktem podpisał w połowie lipca. – Powiedziano mi, żebym cierpliwie czekał – opowiada Jarosław Uszpulewicz. Wytrzymał miesiąc. Potem zgłosił się do telepunktu i okazało się, że musi podpisać kolejną umowę, bo pierwsza była niewłaściwa. Uczynił tak i znów czekał. Daremnie. Pod koniec sierpnia zadzwonił do telepunktu, gdzie powiedziano mu, że sprawa już dawno została załatwiona. – Gdy kierownik dał się przekonać, że nie jestem niepoczytalny i firma nic nie zrobiła, zdecydował, że trzeba podpisać trzecią umowę – dziwi się Czytelnik. Dlaczego? Bo poprzednie dwie zostały odrzucone. Na jakiej podstawie? Nie wiadomo. Zdesperowany klient napisał w końcu skargę do TP SA. Dostał odpowiedź, że w tej sprawie najlepiej rozmawiać z kierownikiem telepunktu. – Promocja na instalację internetu kończy się w grudniu. Jak tak dalej pójdzie, to nie zdążę z niej skorzystać – mówi Jarosław Uszpulewicz. W tej sytuacji zadzwoniliśmy do operatora i zapytaliśmy o powody lekceważenia klienta. – Rzeczywiście, musimy uderzyć się w piersi – przyznaje Maria Piskier, rzecznik TP SA we Wrocławiu. Według niej pierwsza umowa z naszym Czytelnikiem została podpisana w dniu, kiedy akurat zmieniono jej wzór. Natomiast za drugim razem na formularzu znalazł się błąd. – Skontaktujemy się z klientem, przeprosimy go i jak najszybciej zamontujemy internet – obiecuje Maria Piskier.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Łukasz Pałka























































