Mimo to, głównemu składnikowi indeksu CRB - ropie naftowej - udało się wczoraj wyjść na plus. Wszystko za sprawą wieczornego raportu Amerykańskiego Instytutu Energii, w którym oszacowano, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA spadły o 3,07 mln baryłek do poziomu 344,2 mln baryłek. Jest to wartość rozbieżna z oczekiwaniami rynkowymi (wzrost o 1,9 mln baryłek).
Niemniej jednak, jeśli na rynku będą utrzymywać się obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym na świecie, to trudno będzie liczyć na większe wzrosty na rynkach surowców przemysłowych i energetycznych. Póki co optymizmu nie widać - Goldman Sachs obniżył prognozy wzrostu gospodarczego na świecie, zaznaczając, że rośnie ryzyko recesji w USA. Wczoraj GS obniżył także prognozy cen ropy Brent w przyszłym roku. Przedstawiciele instytucji oszacowali, że w 2012 r. średnia cena baryłki ropy z Morza Północnego wyniesie 120 USD, podczas gdy wcześniejsza prognoza zakładała 130 USD. Tymczasem wczoraj w trakcie sesji notowania ropy Brent zeszły chwilowo poniżej 100 USD za baryłkę (po raz pierwszy od lutego), a dzienne minimum na kontraktach na ropę WTI oznaczało najniższy poziom od września ubiegłego roku.
Wczoraj odreagowanie dotyczyło także rynku miedzi - notowania nowojorskich kontraktów na ten metal wzrosły o 2,25% do poziomu 3,3150 USD za funt. Odreagowanie wcześniejszej nerwowej przeceny nie szło jednak wczoraj w parze z pozytywnymi danymi makro - mogły jednak pomóc uspokajające wypowiedzi przedstawicieli rynku miedzi. Javier Targhetta, wiceprezes spółki Freeport-McMoRan (jeden z największych producentów miedzi na świecie) oznajmił wczoraj wprawdzie, że przedsiębiorstwo to sprzedaje mniej miedzi do Europy, jednak dodał, że popyt ze strony USA pozostaje stabilny, a ze strony Chin - bardzo duży. Targhetta przypomniał także, że sytuacja na rynku miedzi pozostaje napięta, gdyż popyt przewyższa podaż surowca.
Z kolei Diego Hernandez, prezes spółki Codelco - największego producenta miedzi na świecie, oznajmił, że obecne ceny surowca są na tyle niskie, że mogą zachęcić Chiny do wzmożonego kupowania miedzi i odbudowywania zapasów. Hernandez zaznaczył, że on także nie widzi zmniejszenia popytu na miedź ze strony klientów azjatyckich, jednak w Europie niektóre zamówienia zostały anulowane. Natomiast reakcję Chin na niższe ceny będzie można obserwować dopiero od przyszłego tygodnia, gdyż przez cały obecny tydzień w Państwie Środka trwa święto narodowe.
Dziś na rynkach towarów nadal dominuje pesymizm, chociaż spadki są umiarkowane. Cenom zbóż i niektórych soft commodities udaje się wyjść na plus. Może to być jednak cisza przed burzą - dziś bowiem pojawi się szereg istotnych danych makro. Dla rynków surowcowych ważny będzie raport Departamentu Energii dotyczący zmiany zapasów paliw w USA.
Ropa: Wsparcie w okolicach 75 USD za baryłkę zatrzymało wczoraj ruch cen ropy naftowej na południe. Jest to dla byków szansa, jednak stronie podażowej nadal sprzyja większość wskaźników (linie średnich ruchomych, MACD, RSI i Stochastic kierują się na południe). Kolejny atak niedźwiedzi na wspomniane wsparcie jest więc prawdopodobny.
Miedź: Na wykresie miedzi nadal utrzymuje się wyraźny trend spadkowy. Obecnie pojawiła się jednak szansa na przynajmniej korekcyjny ruch wzrostowy - skuteczną barierą dla niedźwiedzi pozostaje bowiem psychologiczny poziom 3 USD za funt metalu, który wyznacza jednocześnie zniesienie połowy długoterminowego ruchu wzrostowego, rozpoczętego na przełomie lat 2008 i 2009.
Złoto: Bykom na rynku złota nie udało się wczoraj kontynuować zwyżki - na razie więc na wykresie kruszcu możemy mówić zaledwie o konsolidacji. Od góry notowania są ograniczane przez linię 14-sesyjnej średniej ruchomej, zaś od dołu - silnym wsparciem w okolicach 1577 USD za uncję.
Srebro: Na rynku srebra utrzymuje się przewaga niedźwiedzi. Nie jest to niespodzianka, zważywszy na fakt, że główną szansą na powstrzymanie spadków mógłby być wzrost cen złota - który wczoraj nie nastąpił. Najbliższym silnym wsparciem dla cen srebra są okolice 26 USD za uncję.
Kukurydza: Wsparcie w okolicach 575 USD za 100 buszli na razie się broni, jednak nadal istnieje duże ryzyko dalszego osuwania się cen kukurydzy na południe. Dopiero znaczące wybicie się ponad poziom 606 USD za 100 buszli będzie znakiem siły byków. Do wygenerowanego na Stochastic sygnału kupna należy więc podchodzić z dużą ostrożnością.
Pszenica: Podobnie jak na wykresie kukurydzy, notowania pszenicy zatrzymały spadki, jednak utrzymują się one poniżej poziomu oporu, jakim są tu okolice 619 USD za 100 buszli. Na razie więc utrzymuje się duże ryzyko dalszego osuwania się notowań pszenicy na południe.
Dorota Sierakowska
Analityk DM BOŚ




























































