Spada zadłużenie Polaków

Zadłużenie gospodarstw domowych w Polsce z tytułu kredytów i pożyczek spada najszybciej od wejścia Polski do Unii Europejskiej – wynika z raportu firmy Provident. W Polsce zdecydowana większość gospodarstw domowych wciąż nie posiada kredytu na mieszkanie lub dom, w którym mieszka.

Kryzys finansowy zmienił podejście zarówno banków, jak i rządów czy gospodarstw domowych do zadłużenia i kredytów. W ostatnich latach w parlamencie podejmowanych było wiele inicjatyw, których zadaniem była pomoc osobom nadmiernie zadłużonym. Swoje trzy grosze dołożyła Komisja Nadzoru Finansowego, wdrażając rekomendacje zaostrzające kryteria przyznawania kredytów osobom o niższych dochodach.

Dobra sytuacja gospodarcza sprzyja zadłużaniu

W efekcie zadłużenie gospodarstw domowych w Polsce z tytułu kredytów i pożyczek spada najszybciej od wejścia Polski do Unii Europejskiej. W 2017 r. zadłużenie Polaków sięgało ok. 35 proc. PKB. Według najnowszego raportu SpotData pt. „Zadłużenie i bezpieczeństwo finansowe Polaków” przygotowanego dla firmy Provident, jest to optymalny dla gospodarki poziom z zachowaniem relatywnie dużego buforu bezpieczeństwa. W takich warunkach istnieje jeszcze miejsce na przyrost zadłużenia w relacji do PKB, co oznacza wzrost kredytu szybszy niż nominalne PKB w perspektywie dłuższej niż jeden cykl koniunktury (5-10 lat).

(fot. Piotr Malecki / FORUM)

- Zwiększone potrzeby kredytowe są w dużej mierze pochodną dobrej sytuacji gospodarczej – wzrostu płac, spadku bezrobocia, które przekładają się też na wzrost konsumpcji i wzrost PKB – mówi Marcin Żuchowski, dyrektor ds. ryzyka kredytowego i członek zarządu Provident Polska. – Pożyczamy, bo czujemy się bezpieczniej i chcemy jak najszybciej osiągnąć pułap życiowy, do którego aspirujemy wraz ze wszystkimi jego dobrami materialnymi – dodaje.

Polskie gospodarstwa domowe są mniej zadłużone niż gospodarstwa w innych krajach Unii, bo zdecydowana większość nadal nie posiada kredytu na mieszkanie lub dom. Z drugiej jednak strony dług z tytułu kredytów konsumpcyjnych nie jest wcale niski w porównaniu do innych krajów. Zadłużenie polskich gospodarstw domowych w bankach z tytułu kredytów konsumpcyjnych jest wyższe niż w Czechach czy na Węgrzech.

Duży wybór ofert

Zdaniem analityków to zjawisko można tłumaczyć wyższym PKB, a tym samym wzrostem dochodów obywateli. Innym powodem relatywnie wyższego zadłużenia konsumpcyjnego może być szybki rozwój sektora finansowego i tym samym oferty kredytowej. Polskie banki przeszły kryzys finansowy łagodniej niż banki w krajach rozwiniętych, nie musiały redukować aktywów, miały większe pole do ekspansji kredytowej.

- W tym segmencie bardzo aktywne są zarówno banki, jak i instytucje pożyczkowe. Duża konkurencja na pewno służy klientowi, który może wybrać ofertę najbardziej odpowiadającą jego potrzebom czy też po prostu dla niego dostępną – mówi Żuchowski. - Z pożyczek konsumenckich korzystają osoby praktycznie w każdym wieku, o zróżnicowanym statusie materialnym i źródłach dochodów. Najwięcej wśród nich jest osób w średnim wieku (wg BIK-u prawie połowa klientów firm pożyczkowych to osoby w wieku 25-44 lat, podobnie jest w bankach), które zwykle mają największe potrzeby. Chcą kupić samochód, zrobić remont, wyjechać na wakacje albo wysłać dziecko na obóz – tłumaczy.

Młodzi zadłużają się za szybko

Polacy są relatywnie nisko zadłużeni w porównaniu zarówno do państw lepiej rozwiniętych, jak i tych o niższym poziomie rozwoju. Analitycy zwracają jednak uwagę, że są dwie grupy ludzi, które powinny podlegać szczególnej ochronie pod względem regulacyjnym – osoby o niskich aktywach i niskiej wiedzy finansowej. Przy czym o ile tych pierwszych relatywnie łatwo wyłapać, o tyle te drugich już znacznie trudniej. Niestety dane pokazują, że szybko rośnie odsetek zadłużonych osób w wieku 16-24 lata.

- Rosnąca konsumpcja napędza rynek pożyczkowy i oczywiście vice versa. Natomiast niezależnie od sytuacji gospodarczej, warto zwracać uwagę także na to, jak osoby, które pożyczają, radzą sobie z obsługą tych zobowiązań – mówi Żuchowski. - Wraz ze wzrostem liczby kredytów i pożyczek może bowiem rosnąć liczba osób, które mają problemy ze spłatą – to efekt skali. Według BIK-u obecnie ok. 8 proc. kredytobiorców spóźnia się z regulowaniem rat powyżej 90 dni – dodaje.

Tłumaczy, że najgorszą spłacalnością swoich zobowiązań charakteryzuje się młode pokolenie, tj. osoby poniżej 25. roku życia. Jest to niewątpliwie sygnał, że istnieje spora potrzeba edukowania społeczeństwa w zakresie odpowiedzialnego pożyczania, które jest zadaniem dla obu stron. Pożyczkobiorcy powinni realnie oceniać swoje możliwości finansowe, zaś pożyczkodawcy muszą doskonalić sposoby oceny ryzyka kredytowego. – W interesie całego rynku leży to, by pożyczki pozostawały w bezpiecznej relacji do dochodów, by poprawiały warunki i jakość życia konsumentów i jednocześnie napędzały rozwój gospodarczy – mówi Marcin Żuchowski, dyrektor ds. ryzyka kredytowego i członek zarządu Provident Polska.

WB

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 9 pluto85md

@prosefor

Czyli mamy stan idealny. Ludzie nie musza sie zadluzac wogole, moga mieszkac z rodzicami. A ze chca, to chyba nie masz zamiaru nikomu zabraniac.

! Odpowiedz
7 33 prosefor

Stan idealny to taki gdy rynek kredytów w ogóle nie istnieje, tzn gdy lidzie nie musza sie zadłużać/nie zadłużają sie.

! Odpowiedz
5 14 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl