– To wspaniała wiadomość. Zaczynam myśleć o szykowaniu towaru. Na Wschód chciałbym wysłać mleko i serwatkę w proszku oraz żółte sery – mówi Henryk Karpiński, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Pajęcznie.
Rosyjska kontrola sanitarna rozpoczęła się w województwie łódzkim 30 września ubiegłego roku od wizyty w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu. Rosjanie byli dociekliwi, zajrzeli nawet do obór dostawców, gdzie przyjrzeli się dojeniu krów. Krzysztof Jankowski, prezes łódzkiej mleczarni, na dobry początek kontroli podjął przybyszów kefirem, zaś Henryk Karpiński z Pajęczna wymienił szczotki na kolorowe (niebieskie do podłogi, czerwone do ścian), bo usłyszał, że takiego zróżnicowania wymagają rosyjscy inspektorzy. Kazał wykonać też napisy w pomieszczeniach po rosyjsku.
Na Wschód pojadą także produkty z mleczarni w Sieradzu i Skierniewicach. Nie powiodło się, przynajmniej na razie, kutnowskiej „Bakomie”. Dlaczego?
– Tego nie wiem, nie ma jeszcze końcowego raportu. Zakład w Kutnie nie odstaje od innych, spełnia wymogi Unii Europejskiej. Jest nowoczesny, świeżo po remoncie. Kutno zapewne będzie mogło jeszcze negocjować z Rosjanami – przypuszcza Jarosław Naze, wojewódzki lekarz weterynarii.
Rosjanie skontrolowali 75 mleczarni w Polsce, uprawnienia do eksportu uzyskało 35.
– Województwo łódzkie odniosło sukces, bo prawie sto procent mleczarni będzie mogło eksportować na Wschód – powiedział Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Dziennik Łódzki
(hod.)

























































