Nie jest jasne, kiedy oba parkiety rozpoczną pracę. Ich służby prasowe podały, że nastąpi to o godz. 13.00 czasu moskiewskiego (11.00 czasu polskiego). Jednak doniesień tych na razie nie potwierdziła Federalna Służba ds. Rynków Finansowych.
Poprzedniego dnia sesje na obu parkietach przebiegały pod znakiem panicznej wyprzedaży akcji. Ich indeksy spadły do poziomu z jesieni 2005 roku. Na obu giełdach trzy razy wstrzymywano handel, by ostudzić emocje.
Ostatecznie wskaźnik RTS (Rosyjskiego Systemu Handlowego) runął w poniedziałek o 19,10 proc. i wyniósł 866,39 pkt. Natomiast indeks MICEX (Moskiewskiej Międzybankowej Giełdy Walutowej) zjechał o 18,66 proc. - do poziomu 752,00 pkt.
W wypadku RTS był to największy jednodniowy spadek w historii tego indeksu, czyli od 1995 roku. Natomiast w wypadku MICEX - największy od 1997 roku.
Na tym pierwszym parkiecie akcjami obracają głównie zagraniczni inwestorzy, a jego indeks jest wyliczany na podstawie cen papierów wyrażonych w dolarach. Na MICEX dominują inwestorzy rosyjscy, zaś jej wskaźnik wyliczany jest w rublach. Indeks RTS obejmuje walory 50 blue chips, a MICEX - 30.
W Londynie, gdzie obrotu nie zawieszano, rosyjskie akcje w poniedziałek potaniały o 30-50 proc.
"Na rynku rządzą emocje. Wszyscy mówią o końcu świata" - przytacza dziennik "Wiedomosti" analityka giełdowego Aleksandra Zacharowa. "Chaos, panika, katastrofa" - ocenia sytuację na rosyjskich giełdach inny cytowany przez tę gazetę ekspert Roman Szwec.
Analitycy tłumaczą paniczną wyprzedaż wpływem sytuacji na zagranicznych parkietach, spadkiem cen ropy naftowej i innych surowców na świecie, wycofywaniem się inwestorów zagranicznych z Rosji, a także brakiem płynności na rosyjskim rynku.
Jerzy Malczyk (PAP)
mal/ ap/ je/
Źródło:PAP


























































