REKLAMA

Rachunkowość kreatywna może być pozytywna [Konkurs]

2016-05-25 06:00
publikacja
2016-05-25 06:00

Rachunkowość kreatywna budzi wiele emocji i często postrzegana jest tylko w negatywnym kontekście. O nieco innym rozumieniu tego zagadnienia, przestrogach dla inwestorów czytających sprawozdania finansowe oraz karach, które czekają na zbyt kreatywne spółki, w rozmowie z Bankier.pl opowiada Piotr Rybicki, prezes zarządu NadzórKorporacyjny.pl Sp. z o.o. oraz gość XX Konferencji Wall Street.

Adam Torchała, Bankier.pl: Czym jest rachunkowość kreatywna?

fot. / / Materiały dla mediów

Piotr Rybicki, prezes zarządu NadzórKorporacyjny.pl Sp. z o.o.: Dzisiaj większość osób postrzega rachunkowość kreatywną jako przestępstwo. Podpinane pod nią są bowiem takie nadużycia jak np. kradzież gotówki z kasy czy innego rodzaju „machlojki” w dziale księgowości. Takie postrzeganie rachunkowości kreatywnej pojawiło w 2001 roku, podczas tzw. afery Enronu. W swoim fundamentalnym rozumieniu jednak rachunkowość kreatywna jest czymś pozytywnym. Za jej pomocą próbuje się tak pokazać dane w sprawozdaniu finansowym, aby najlepiej – najrzetelniej – oddawały stan faktyczny. I to jest jej pozytywny odcień.

Prosiłbym o jakiś przykład.

Załóżmy, że dana firma ma jakąś istotną z punktu widzenia sumy bilansowej należność. Kontrahent ma ją zapłacić, ale tego nie robi. Mijają dwa lata. Czy to już jest przesłanka, aby spisać tę należność na straty? Czy okres dwóch lat jest okresem właściwym? Odpowiedź nie jest taka prosta.

Niektórzy mogą powiedzieć, że ich doświadczenie (a z doświadczeniem się nie dyskutuje!) wskazuje, iż ktoś, kto przez ponad rok nie zapłacił, nie zapłaci w ogóle. Inni z kolei, że skoro wciąż są prowadzone jakieś rozmowy, to jest szansa na to, że gotówka w końcu spłynie. To jest ten subiektywizm w obiektywizmie, co potocznie nazywamy rachunkowością kreatywną.

Jak spółki rozwiązują tego typu problemy?

Są trzy wyjścia. W pierwszym wariancie spółka może po prostu odpisać tę kwotę i zamknąć sprawę stratą. W drugim może ona bardzo szczegółowo opisać zagadnienie w raporcie. W trzecim może nie zrobić nic. Przeważnie wygrywają rozwiązania numer jeden i dwa, a więc „cyfra” bądź opis.

Oczywiście od razu pojawia się tutaj pytanie: „kto czyta opisy”? Mam wrażenie, ze niewiele osób się w nie zagłębia. Przy takiej ilości spółek to zwyczajnie niemożliwe, aby każdy raport przeanalizować w pełni. Naturalne więc jest, że bardziej skupiamy się na liczbach, a nie opisach.

Konkurs "Kreatywna rachunkowość"

Redakcja Bankier.pl ma do rozdania dwie wejściówki (Pakiet Silver) na konferencję Wall Street 20 organizowaną przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Osoby chcące otrzymać wejściówki zapraszamy do naszego konkursu.

Aby wziąć udział, prosimy o przesłanie na adres [email protected] krótkiego (do 1000 znaków) opisu przykładu kreatywnej rachunkowości, z którym osoba chcąca wziąć udział w konkursie spotkała się.

Opisy należy przesyłać do 30 maja 2016 r. do godziny 8:00. Nagrodzone zostaną najciekawsze odpowiedzi.

Przeczytaj regulamin ogólny konkursu.

Jednak nie cała rachunkowość kreatywna mieści się w granicach prawa.

Polskie przepisy, jak i MSR-y wyraźnie mówią, że spółka powinna raportować rzetelnie. Jest tutaj jednak pewna dowolność pokazywania danych liczbowych, w granicach rzetelności, co nie oznacza całkowitej dowolności. Istnieje więc niewidzialna linia, po przekroczeniu której możemy mówić o przestępstwie.

Podstawowy problem polega jednak na tym, że nie wszystkie przykłady są oczywiste. Wspominana przeze mnie linia jest ciężka do wychwycenia. Inaczej bowiem rzetelność będzie postrzegał zarząd, inaczej rada nadzorcza, inaczej pracownik, inaczej akcjonariusz, inaczej audytor, a jeszcze inaczej organ kontrolujący.

Kto jest karany w przypadku, gdy linia została przekroczona?

Ustawa o rachunkowości mówi, że sankcja może być nałożona na kierownika jednostki, którym jest – w przypadku spółki akcyjnej – cały zarząd. W przypadku spółek notowanych Komisja Nadzoru Finansowego ma też możliwość karania nie tylko osób, ale również i samych spółek.

Czy to nie jest niesprawiedliwe? Gdy karana jest spółka, jej akcjonariusz traci podwójnie. Nie dość, zostały mu przekazane nierzetelne informacje, to dodatkowo spółka, której jest udziałowcem, płaci karę.

Tak, w pewnym sensie pośrednio karani są akcjonariusze. Zresztą to nie jedyny problem. Bywało, że kary dostawały spółki, w których od czasu przewinienia wymianie uległo niemal wszystko na czele z zarządem i akcjonariatem.

Konferencja WallStreet 20

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zaprasza na dwudziestą, jubileuszową konferencję WallStreet - największe spotkanie inwestorów indywidualnych w Polsce.

Gościem specjalnym konferencji będzie Dariusz Miłek, założyciel oraz prezes CCC SA. Na konferencji wystąpią także: Joe DiNapoli - światowej sławy trader, prof. zw. dr hab. Małgorzata Zaleska – prezes Giełdy Papierów Wartościowych, Wojciech Białek - główny analityk CDM Pekao SA, Sebastian Buczek - Prezes Zarządu Quercus TFI S.A., Grzegorz Zalewski - Dom Maklerski BOŚ S.A.

Dowiedz się więcej na temat konferencji oraz możliwości uczestnictwa w niej.

Bankier.pl jest głównym partnerem medialnym konferencji.

No właśnie, gdy śledzi się orzeczenia KNF, to często dotyczą one przewinień sprzed 4-5 lat. Opóźnienie jest znaczące…

Opóźnienie będzie zawsze. Po pierwsze, aby zbadać sprawozdanie, najpierw musi się ono pojawić w przestrzeni publicznej. Przykładowo raport za 2015 rok można było opublikować do końca kwietnia 2016 roku. Po drugie sprawozdanie finansowe to często 180-200 stron. Dodatkowo jego dogłębna analiza wymaga przestudiowania licznych wątków. Po trzecie procedura jego kontroli jest wieloinstancyjna. To wszystko wymaga czasu – niestety lat.

Dlatego też poślizgi nie powinny dziwić. Za standard można, moim zdaniem, uznać trzy lata. Oczywiście inwestor chciałby, aby na naruszenia reagowano błyskawicznie, w praktyce jednak ciężko jest wydać taką decyzję szybciej niż w rok.

Może warto byłoby skrócić nieco termin na publikację raportów?

Termin czteromiesięczny dla raportów rocznych jest moim zdaniem zdecydowanie zbyt długi. Co inwestorowi z raportu za 2015 rok pod koniec kwietnia 2016 roku? Żadna istotna wartość poznawcza z niego nie płynie. Niestety, widzę, że UE idzie w kierunku wydłużania terminów i rozbudowywania raportów.

Ja, gdybym miał możliwość decydowania, podzieliłbym sprawozdanie na dwie części. Jedną, publikowaną bardzo szybko, w której byłyby zawarte wybrane, bezsprzeczne informacje, takie jak np. przychody. Spółki musiałyby ją publikować zaraz po zakończeniu okresu, np. kwartału. Potem, z opóźnieniem, mogłaby pojawiać się druga część, podobna do dzisiejszego sprawozdania.

Póki co jednak spółki mogą zwlekać i chętnie to robią. Czy według pana publikowanie raportu w najpóźniejszym możliwym terminie to próba ukrycia czegoś czy może brak szacunku dla akcjonariuszy?

Myślę, że jeżeli prawo dopuszcza jakiś termin i spółka się w nim mieści, to nie powinniśmy doszukiwać się w tym negatywów. Nie uważam także, że spółka publikująca raport roczny w lutym powinna być uznawana za lepszą niż ta, która robi to w kwietniu. Być może z zewnątrz można tak to odbierać, ja jednak nie zakładałbym złej intencji czy woli wpływania na wyniki poprzez czas. Warto także pamiętać, że często czas przygotowania raportu zależy od branży i skomplikowania biznesu, więc to porównywanie jest tym trudniejsze.

Pełne sprawozdanie, prędzej lub później, trafia na ręce inwestora. Na co powinien on w szczególności zwrócić uwagę? Innymi słowy, gdzie najłatwiej księgowemu wykazać kreatywność?

Najbardziej narażonym na "kreację" elementem jest zysk. Jest on bowiem bardzo eksponowany, dodatkowo na jego podstawie oblicza się różnego rodzaju wskaźniki, a także stanowi on bazę do wypłaty potencjalnej dywidendy. Stąd też jest to takie naturalne miejsce, przy którym może istnieć pokusa zawyżenia lub zaniżenia.

Sam zysk to jednak pochodna bardzo wielu czynników. Bezpośrednio: przychodów i kosztów, pośrednio: np. majątku. Rachunkowość kreatywną można więc znaleźć wszędzie. Teoretycznie w każdym elemencie każdego fragmentu sprawozdania może nastąpić jakieś upiększenie.

Są jednak miejsca, w których jest to zrobić zdecydowanie łatwiej niż w innych. Takim miejscem są wszystkie elementy, które nie wynikają bezpośrednio z dokumentów, a są szacowane. Klasycznymi przykładami będą tutaj odpisy aktualizujące, rezerwy, kontrakty długoterminowe…

Inwestor może się przed tym jakoś bronić?

Gdy spółka coś przesadnie zawyży, to może ukrywać to przez trzy, cztery, pięć lat, ale w końcu będzie zmuszona ujawnić to w wynikach. Firmy są przecież śledzone przez rynek, akcjonariuszy, audytora czy nadzór. Niestety dla inwestora to o kilka lat za późno. Brak mu jednak narzędzi i wiedzy, aby mógł na bieżąco stwierdzić, czy dana wielkość jest prawidłowa. W zasadzie w krótkim terminie jest on pozbawiony możliwości obrony.

Jak, nawet po pewnym czasie, poznać, że spółka sięgnęła po kreatywną rachunkowość?

Między innymi za sprawą wspominanych już orzeczeń Komisji Nadzoru Finansowego. Tak jak jednak wspominałem, nie zawsze   są to sprawy oczywiste. KNF też zapewne nie jest łatwo uchwycić nadużycia, mimo iż ma ku temu narzędzia.

Przykładowo spółka pokazała dobre sprawozdanie za 2012 rok, jednak w sprawozdaniu za 2016 rok dokonała odpisów dotyczących zdarzeń sprzed czterech lat. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że spółka przed czterema laty wykazała się kreatywnością i naciągnęła wyniki. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że oceniamy to, posiadając wiedzę z lat 2013-16, której w 2012 roku spółka nie miała. Patrzenie z perspektywy kilku lat jest wygodne, ale czy daje zawsze miarodajny pogląd – tu mam wątpliwości.

Aby właściwie ocenić takie sprawozdanie należałoby się cofnąć myślami o cztery lata i oceniać sprawozdanie za 2012 rok z perspektywy 2012 roku, a nie z perspektywy 2016 roku. Jeżeli stwierdzimy, że w 2012 roku zarząd rzeczywiście miał odpowiednią wiedzę i pokazał nierzetelne dane, to wtedy dopiero jest podstawa, aby posądzać go o naciągnięcie wyników.

Kreatywna rachunkowość to powszechna praktyka?

Firmy nie chcą być kojarzone z rachunkowością kreatywną i mocno naciskają, aby w tym kontekście w mediach się nie pojawiać. Boją się one, że zostanie przypięta im łatka oszukujących w sprawozdaniach finansowych. Stąd takie przypadki są rzadko opisywane.

Warto jednak pamiętać, że naturalną jest chęć ukrycia złej informacji. „Może uda się w ten sposób przeczekać sprawę?” „Może w tym czasie się ona rozwiąże?” Kreatywność w raportowaniu może więc polegać także na nienapisaniu o czymś dla spółki istotnym.

Sprawozdawcze upiększenia to więc nie tylko liczby, ale i słowa, bądź ich brak. Taki sam efekt może mieć zawyżenie zysku, jak i zbyt optymistyczne opisanie rynku. Ja nawet uważam, że jest jeszcze trzeci element – wygląd sprawozdania. Ładnymi wykresami i obrazkami również można omamić inwestora.

Czy kreatywna rachunkowość to tylko działanie umyślne?

Postrzegam rachunkowość kreatywną na dwóch płaszczyznach. Jedna to świadome kreowanie wyniku finansowego - takie wewnętrzne pytanie: „co chcę pokazać?” Druga to nieświadome kreowanie wyniku, które przejawia się tym, że czasami pewne dane przesuwane są w czasie. Kreują w ten sposób pewne parametry, ponieważ sprawozdanie finansowe zawsze jest obrazem spółki w danym momencie, za dany okres. Fakt ten niesie za sobą pewne konsekwencje. Przykładowo dla kształtu raportu ma znaczenie czy coś się wydarzyło 29 grudnia, czy 2 stycznia. Dla działalności samej firmy i jej stabilności finansowej jest to nieistotne. 

Rozmawiał Adam Torchała

Źródło:
Tematy
Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Inspirujące pomysły na urządzenie pomieszczeń dla firm

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~md71
Najlepszym przykładem rachunkowości kreatywnej jest wliczanie do PKB danych 'z kapelusza' (niemożliwych do weryfikacji) według aktualnego zapotrzebowania rządzących.
Która to wróżka zgadnie czy obrót narkotykami i prostytucja sięga 10, 100 czy 1000 mld?
I to ma być to: "aby najlepiej – najrzetelniej
Najlepszym przykładem rachunkowości kreatywnej jest wliczanie do PKB danych 'z kapelusza' (niemożliwych do weryfikacji) według aktualnego zapotrzebowania rządzących.
Która to wróżka zgadnie czy obrót narkotykami i prostytucja sięga 10, 100 czy 1000 mld?
I to ma być to: "aby najlepiej – najrzetelniej – oddawały stan faktyczny"?
~plazowicz
Najlepsze jajca są z Rada Nadzorczą. Są to święte krowy, których pociągnięcie do jakiejkolwiek odpowiedzialności jest niemożliwe. No chyba, że "przejadą zakonnicę w ciąży na przejściu dla pieszych". Pytanie zatem - po co w ogóle takie coś jest, jeżeli za nic nie odpowiada (bo na pewno nie za rachunkowość Najlepsze jajca są z Rada Nadzorczą. Są to święte krowy, których pociągnięcie do jakiejkolwiek odpowiedzialności jest niemożliwe. No chyba, że "przejadą zakonnicę w ciąży na przejściu dla pieszych". Pytanie zatem - po co w ogóle takie coś jest, jeżeli za nic nie odpowiada (bo na pewno nie za rachunkowość i oszustwa), kontroluje jeśli chce a jak nie to nie, i bierze pieniądze? No po co?
~plazowicz
Pomijanie przyszłego zadłużenia emerytalnego w podawanym do oficjalnej wiadomości długu Polski. Ludzie co roku oddają do budżetu miliardy składek, a długu nie przybywa.
~spoko
Artykuł przedstawia sprawę tak jak by sprawozdania nie były badane przez biegłych. Jeżeli biegli nie mają zastrzeżeń do sprawozdania, to wszelkie konsekwencje powinni ponosić audytorzy. Za badanie biorą olbrzymią kasę. Swoją drogą to MSRy same w sobie są patologią, a tworzenie rezerw na odroczony podatek dochodowy Artykuł przedstawia sprawę tak jak by sprawozdania nie były badane przez biegłych. Jeżeli biegli nie mają zastrzeżeń do sprawozdania, to wszelkie konsekwencje powinni ponosić audytorzy. Za badanie biorą olbrzymią kasę. Swoją drogą to MSRy same w sobie są patologią, a tworzenie rezerw na odroczony podatek dochodowy lub aktywów na ten podatek, to czysta kreatywność sprawozdawcza, o obliczaniu stopy zwrotu przez kredytobiorcę nie wspomnę. Ciekawe co będzie jak zostanie zlikwidowany CIT ? Również w bilansie, podział na pozycje długo i krótkoterminowe to wymysł szalonego księgowego z PRL, skoro sprawozdania są coroczne.
~bookkeeper
badane są tylko SF naprawdę dużych jednostek, ogromna masa średnich i małe nie są w ogóle badane (kiedyś były przynajmniej raz na 3 lata); ceny wysokie są tylko wielkich molochach badanych przez wielką "4" - w pozostałych, nawet giełdowych ceny za badanie są żenująco niskie - stąd i jakość tych "badań" badane są tylko SF naprawdę dużych jednostek, ogromna masa średnich i małe nie są w ogóle badane (kiedyś były przynajmniej raz na 3 lata); ceny wysokie są tylko wielkich molochach badanych przez wielką "4" - w pozostałych, nawet giełdowych ceny za badanie są żenująco niskie - stąd i jakość tych "badań" taka sobie.......
~rzebrak
kwintesencja banksteryzmu - rachunkowość kreatywna.

właściwy artykuł na właściwym portalu

Powiązane: Kreatywna księgowość

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki