REKLAMA

Perspektywy dla złotego zostały wstrząśnięte, ale nie strzaskane [Prognoza walutowa]

Krzysztof Kolany2022-04-25 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-04-25 06:00
Perspektywy dla złotego zostały wstrząśnięte, ale nie strzaskane [Prognoza walutowa]
Perspektywy dla złotego zostały wstrząśnięte, ale nie strzaskane [Prognoza walutowa]
fot. Andrzej Rostek / / Shutterstock

Po wybuchu wojny w Ukrainie krótkoterminowe prognozy dla złotego uległy zdecydowanemu pogorszeniu. Ale wśród analityków wciąż tli się wiara, że do końca roku polska waluta odzyska utracony teren.

Nad ranem 24 lutego wszelkie wcześniejsze prognozy mogliśmy wyrzucić do kosza. Rosyjska inwazja na Ukrainę wywołała największy od zakończenia II wojny światowej konflikt zbrojny w Europie. Złoty jako waluta kraju przyfrontowego mocno ucierpiał. Na początku marca kurs euro po raz pierwszy w historii sięgnął 5 złotych.

Później sytuacja nieco się ustabilizowała. Rynek złotego zaczął patrzeć nie tylko na doniesienia z frontów Ukrainy, ale też na bardziej prozaiczne sprawy: galopującą inflację, szybko rosnące stopy procentowe w Polsce, „jastrzębie” pohukiwania Rezerwy Federalnej oraz coraz bardziej niebezpieczną politykę fiskalną rządu. Wypadkową tego wszystkiego była stabilizacja kursu euro w przedziale 4,60-4,70 zł, czyli wyraźnie niżej niż w szczycie wojennej paniki, ale wciąż wyżej niż przez ostatnie 18 lat. Euro nadal notowane jest powyżej stanów z okresu covidowego, który i tak przyniósł trwałe osłabienie polskiego pieniądza.

Prognozy zostały zrewidowane

Przez ostatnie dwa miesiące w bazie Bloomberga pojawiło się 26 prognoz dla pary euro-złoty. Rzeczywistość brutalnie rozprawiła się z oczekiwaniami optymistów liczących na umocnienie polskiej waluty. Z kolei prognozy skrajnych pesymistów nagle stały się zbieżne z rynkowym konsensusem. W krótkim terminie rynkowi progności nie dają złotemu większych szans. Owszem, znajdzie się kilka prognoz z kursem euro w wysokości 4,50-4,60 zł, ale zdecydowana większość celuje w poziomy rzędu 4,60-4,70 zł, a więc zbieżne z zakresem obowiązującej od trzech tygodni konsolidacji.

Mediana prognoz na koniec okresu
  II kw. 22 III kw. 22 IV kw. 22 I kw. 23 2023
EUR 4,67 zł 4,60 zł 4,57 zł 4,53 zł 4,43 zł
USD 4,29 zł 4,15 zł 4,05 zł 4,00 zł 3,79 zł
GBP* 5,56 zł 5,48 zł 5,38 zł 5,33 zł 5,21 zł
CHF* 4,53 zł 4,42 zł 4,35 zł 4,27 zł 4,03 zł
Źródło: Bloomberg. Stan na 21.04.2022 r. *obliczenia własne

Spójrzmy jednak na projekcje stanów na koniec roku. Obecnie mediana prognoz rynkowych analityków zakłada, że w sylwestra kurs euro znajdzie się na poziomie 4,57 zł. Realizacja tego scenariusza oznaczałaby powrót kursu euro mniej więcej do poziomu sprzed rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zarazem jest to poziom o 7 groszy wyższy niż prognozowany na początku lutego oraz podobny do tego, czego oczekiwano na początku 2022 roku. Można by więc zaryzykować tezę, że oczekiwania rynkowych prognostów względem złotego powróciły do tegorocznego punktu wyjścia.

W dalszym ciągu oznacza to, że w długim terminie obserwujemy stopniowe przesuwanie się rynkowego konsensusu w górę, co sygnalizuje utratę wiary w siłę polskiej waluty. Jeszcze w sierpniu większość prognoz zakładała, że rok 2022 zakończymy z euro nie tańszym niż 4,33 zł. We wrześniu była mowa o 4,39 zł, w październiku o 4,45 zł, a po listopadzie już 4,55 zł. Ten ostatni poziom wyznaczał także medianę prognoz pod koniec grudnia. Teraz nikt już nawet nie ma odwagi prognozować, że w dającym się przewidywać okresie złoty powróci do formy sprzed marca ’20 - co byłoby tożsame ze spadkiem kursu euro do strefy 4,25-4,35 zł.

Wiecznie niedoceniany frank

Zdecydowana większość rynkowych analityków nie wierzy w utrzymanie wysokich notowań franka szwajcarskiego. Przypomnijmy, że na fali ucieczki do tzw. bezpiecznych przystani w marcu frank na moment zrównał się ceną z euro. Lecz niemal wszystkie (poza trzema) aktualne prognozy w bazie Bloomberga zakładają, że kurs EUR/CHF odskoczy od parytetu. Mediana prognoz zakłada osiągnięcie poziomu 1,05 franka za jedno euro do końca roku.

W takim układzie cena helweckiej waluty na polskim rynku miałaby stopniowo maleć, do końca grudnia schodząc w rejon 4,35 zł, a pod koniec 2023 roku zmierzając w okolice 4 zł. Biorąc pod uwagę obecne notowania franka względem złotego (prawie 4,50 zł), są to dość optymistyczne założenia. Po raz ostatni CHF kosztował mniej niż 4 złote w lutym 2020 roku. Warto też mieć świadomość, że od sierpnia 2008 roku na parze frank-złoty obowiązuje dość specyficzny trend wzrostowy. Reguła jest taka, że po wielu miesiącach konsolidacji następuje potężne wybicie w górę z bardzo gwałtowną kulminacją na nowych szczytach. Ostatnią taką „erupcję” kursu CHF/PLN obserwowaliśmy w marcu ’22.

Nierozstrzygnięta kwestia dolara

Trochę podobnie sprawa ma się z dolarem amerykańskim. Przez cały poprzedni rok rynkowy konsensus zakładał, że będzie słabł względem euro. Tymczasem kurs EUR/USD spadł z 1,21 do 1,13 euro za dolara. Także teraz większość analityków zakłada, że dolar będzie się stopniowo osłabiał względem euro. Kurs EUR/USD, który niedawno wyznaczył dwuletnie minimum na poziomie ok. 1,0760, do końca roku ma się podnieść do 1,13 - a więc odrobić straty z pierwszej części roku.

Póki co taki scenariusz wydaje się dość abstrakcyjny. A przynajmniej tak długo, jak trwać będzie monetarna dywergencja po obu stronach Atlantyku. Rynek liczy, że do końca roku Rezerwa Federalna wyniesie stopy procentowe w rejon 2,50-3,00%. Z kolei Europejski Bank Centralny oficjalnie nawet nie zająknął się o możliwości zerwania z polityką zerowych stóp procentowych w 2022 roku. Jednak nieoficjalnie coraz częściej mówi się, że rekordowo wysoka inflacja w strefie euro wreszcie zmusi EBC do podjęcia działań. Szef banku centralnego Łotwy powiedział, że pierwsza podwyżka stóp możliwa jest „już” w lipcu.

Najwyraźniej rynkowi progności także liczą na jakieś otrzeźwienie kierownictwa EBC, które od roku udaje, że nie widzi wysokiej inflacji i tego, jak mocno proinflacyjna jest prowadzona przezeń polityka pieniężna. Przy założeniu osłabienia dolara względem euro cena amerykańskiej waluty na polskim rynku do końca marca 2023 roku miałaby spaść do 4 zł. Tyle przynajmniej wynosi mediana aktualnych prognoz w bazie Bloomberga.

Na koniec jak zwykle przypomnę, że w niniejszym artykule mówiliśmy o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się dość często. Należy też pamiętać, że kursy walut bywają bardzo dynamiczne i w czasie trwania kwartału mogą znacząco odchylać od poziomów prognozowanych na jego koniec.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Wyprodukuj wodę pod własną marką

Wyprodukuj wodę pod własną marką

Advertisement

Komentarze (6)

dodaj komentarz
andregru
Polską rządzą barany które swoimi wypowiedziami , działaniami i programami rozdawnictwa+ niszczą wartość złotówki .
antek10
z waszych prognoz zawsze wynika zupełnie cos innego. takimi prognozami naganiacie baranów. dorysujecie parę kresek do wykresu i wam wyjdzie formacja "W a to przebicie lini spadkowej i wytworzenie wsparcia. Takie cos to nawet małpa w zoo potrafi. Nikt z tych pseudo analitykow nie wie jaki bedzie kurs waluty.
rrobs133
optymistyczne ;-) wiekszosc prognoz eurusd ze swiata pokazuje raczej ze bedzie w dół, a tu ze do góry na 1.13. czas pokaze.
thorshammer
Złoty był zawsze inflacyjny, a okres stabilizacji był zawsze bardzo krótki. Politycy mogą wydawać różne śmiałe odezwy, ale nie zmienią sytuacji, bo złoty nie jest i nie będzie euro, dolarem czy frankiem szwajcarskim, bo nawet polska gospodarka nie wytwarza dóbr o wysokiej wartości dodanej.
wilanow
Prognoza:
więcej socjału = większa inflacja bo więcej dodruku pustego pieniądza = słabszy PLN.

Powiązane: Niespokojnie na rynku walutowym

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki