Nadchodzi moment, w którym po okresie niekończących się wojen, rozlewu krwi i terroru, ich pierwotna przyczyna - reżim w Teheranie - zostanie powstrzymana, a kierunek rozwoju Bliskiego Wschodu ulegnie zmianie – ocenił w rozmowie z AFP prezydent Izraela Icchak Hercog.


Hercog podkreślił, że pokonanie duchownych w Iranie leży „w najgłębszym interesie bezpieczeństwa narodowego Europy”, dodając, że Iran dążył do „dziesięciokrotnie większej liczby pocisków balistycznych, co poważnie zagroziłoby Europie”.
„Po całym pokoleniu rozmów nadszedł czas na działanie” – zaznaczył prezydent Izraela, wzywając jednocześnie Europę do wsparcia walki z Hezbollahem - sojusznikiem Iranu - w Libanie.
„Europa powinna wspierać wszelkie wysiłki, wszelkie działania mające na celu wykorzenienie Hezbollahu już teraz” – stwierdził. „Powinni zrozumieć, że jeśli chce się dokądś dojść, czasami trzeba wygrać wojnę” - dodał.
Francja zaproponowała w sobotę organizację bezpośrednich negocjacji między rządami Izraela i Libanu w Paryżu. W poniedziałek we wspólnym oświadczeniu przywódcy Francji, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch przekazali, że należy zapobiec poważnej ofensywie lądowej Izraela w Libanie, która może mieć katastrofalne konsekwencje humanitarne i rozpocząć długi konflikt.
Izrael od 28 lutego prowadzi wraz z USA wojnę powietrzną z Iranem. Sponsorowany przez Teheran Hezbollah zaatakował na początku marca Izrael, włączając się w konflikt i wciągając w wojnę Liban.
Hezbollah ostrzeliwuje północ Izraela, który prowadzi masowe naloty na różne części Libanu. Izrael ogłosił w poniedziałek rano rozpoczęcie ograniczonej ofensywy na południe Libanu, które już wcześniej było atakowane przez siły lądowe.
W izraelskich atakach na Liban zginęło 886 osób, w tym 111 dzieci - poinformował w poniedziałek rząd w Bejrucie. Dodano, że ponad milion osób musiało uciec ze swoich domów. Liban jest zamieszkiwany przez ok. 6 mln osób.
Rząd Libanu nie kontroluje Hezbollahu i już wcześniej zapowiedział jego rozbrojenie. Grupa odmawia jednak złożenia broni. Izrael podkreśla, że jego ofensywa jest wymierzona w Hezbollah, ale zarzuca równocześnie libańskim władzom brak postępów w rozbrajaniu tej grupy. (PAP)
jbw/ sp/























































