Dietl dla Bankier.pl: GPW pozytywnie przeszła test

O funkcjonowaniu GPW w trakcie i po pandemii, pomysłach na rozwój polskiego rynku oraz roli giełdy w nowej, kryzysowej rzeczywistości gospodarczej rozmawiamy z Markiem Dietlem, prezesem Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

(fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu)

Michał Żuławiński: Jak Pan ocenia pierwszy kwartał w wykonaniu GPW, zarówno od strony wynikowej, jak i operacyjnej?

Marek Dietl, prezes GPW: Najważniejsze jest to, że przeszliśmy pozytywnie test operacyjny – z jednej strony powstała konieczność rozproszenia naszych procesów i wykonywania ich zdalnie, z drugiej strony musieliśmy obsłużyć rekordową liczbę zleceń, komunikatów itp. Dotyczyło to zarówno rynku towarowego, jak i finansowego. Wszystko się udało, co świadczy o dużej odporności Giełdy na zawirowania.

Drugim elementem jest to, że zarobiliśmy dużo pieniędzy dla naszych akcjonariuszy – to był najlepszy pierwszy kwartał w historii. Po trzecie, bardzo dużą popularnością cieszą się produkty wprowadzone w ostatnich dwóch latach. Po raz pierwszy widzę wymierne i wyrażone w pieniądzach efekty strategii przyjętej przez nas w 2018 r.

Dobrze się zatem stało, że giełda nie została zamknięta.

Inwestorzy oczekują od giełdy, że będą mogli kupować i sprzedawać instrumenty finansowe, a na giełdzie energii liczy się możliwość zawierania transakcji dnia następnego i terminowych. Tylko tyle i aż tyle, żadne majstrowanie przy zawieszeniu handlu nie jest potrzebne. Dostaliśmy dużo informacji od inwestorów, którzy docenili to, że nie skracaliśmy sesji, że nie zawieszaliśmy notowań oraz że zachowaliśmy się bardzo wolnorynkowo.

W pierwszej połowie marca napisał Pan jednak, że w sytuacji globalnego kryzysu możliwe jest czasowe zawieszenie notowań. Inwestorzy nie byli zachwyceni.

Słowa te zostały źle zrozumiane. Ich istotą było to, że jeżeli ponad 30 proc. członków giełdy nie będzie w stanie się podłączyć, to wtedy po prostu handel może się nie odbyć. To było raczej zwrócenie uwagi członkom giełdy, że muszą być operacyjnie gotowi. My cały czas byliśmy przygotowani, lecz dostawaliśmy sygnały od biur maklerskich o rozmaitych trudnościach. Poczułem się więc w obowiązku ostrzec wspólnotę inwestorską, że bez tych pośredników nie będziemy w stanie handlować na giełdzie.

W najgorętszym okresie koronawirusowego krachu pojawiały się różne inne propozycje ograniczenia spadków – ograniczenie krótkiej sprzedaży, zmiany w widełkach itp. Czy jakiekolwiek rozwiązanie tego typu ma szansę zaistnieć na GPW?

Okazało się, że u nas wszystko działa znakomicie. Widełki dynamiczne działały u nas dobrze – oczywiście zdarzało się, że coś, mówiąc żargonowo, „wisiało na widłach”. Nie było jednak powtórki z USA, gdzie cały handel stawał i powstawało duże rozczarowanie związane z zawieszaniem notowań. Z kolei zakaz krótkiej sprzedaży w Austrii czy we Francji nie przyniósł rezultatu, bo nadal była ona realizowana poza narodowymi giełdami. Po raz kolejny okazało się, że nie ma nic lepszego niż po prostu wolny i dobrze działający rynek.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar
Kliknij, żeby zapisać się na webinar (Bankier.pl)

Czy jest już przesądzone, że pandemia pozostawi trwałe zmiany w funkcjonowaniu GPW? Praca zdalna czy debiuty, szkolenia i konferencje online zostaną na stałe?

Zdecydowanie tak. Mimo że rozproszyliśmy się po swoich domach, klienci dostawali te usługi, które mieli dostać. Internetowa Szkoła Giełdowa biła rekordy liczby uczestników, mocno wzrosła oglądalność naszego serwisu gieldatoproste.pl. Bardzo dobrze wypadły też oba debiuty przeprowadzone online. Był to element, który mieliśmy wprowadzić dopiero na platformie Private Market, ale okazało się, że można to zrobić już teraz. To szczególnie istotne dla niektórych branż, np. gamingowej. Dzięki temu w debiucie może wziąć udział więcej osób, niż mogłoby się zmieścić w sali notowań. Zapewne ponownie będziemy działać offline, ale równolegle utrzymany zostanie dostęp zdalny do tego typu wydarzeń.

Dotyczy to też działania samej Giełdy. Nie zmniejszamy powierzchni biurowej, po prostu będzie większy komfort, ponieważ część pracowników będzie mogła pracować zdalnie. Okazało się, że wszystkie potrzebne procesy mogą być w ten sposób realizowane. Żadne szkolenia z rozmaitych narzędzi nie zdziałały tyle, ile realna potrzeba ich wykorzystania. Online i digitalizacja u nas pozostaną, natomiast nie jest to powód, aby rezygnować z wielu rzeczy, które robiliśmy offline. Dotyczy to szczególnie relacji z klientami, gdzie bezpośredni kontakt ma swoją wartość.

Od początku pandemii przybyło kilkadziesiąt tysięcy rachunków maklerskich. Jaki jest pomysł GPW na zatrzymanie nowych lub powracających inwestorów?

Naszą trudnością w latach poprzednich było to, że ludzie mieli w głowach obraz giełdy sprzed lat. Był okres ekscytacji związanej z dużymi wycenami, które były mocno napędzane przez OFE, po czym niektórzy się na tym sparzyli, ponieważ wyprzedaż ze strony OFE utrudniało proste zarabianie na giełdzie. Od tamtego czasu, szczególnie przez ostatnie dwa lata, bardzo zmieniliśmy się pod względem oferty produktowej, zmieniły się też biura maklerskie. W efekcie poprawił się „user experience”, jednak trudno było się z tym wizerunkiem przebić.

Obecnie chcemy łapać kontakt z nowymi i powracającymi inwestorami. Widzimy już to, że są oni pod wrażeniem ETF-ów, szczególnie w wersji short, dzięki której zarabiać można nie tylko na wzrostach, ale i na spadkach. To było bardzo potrzebne. Ludzie mają przeczucie dotyczące tego, co będzie się działo na giełdzie, natomiast nie mają czasu ani możliwości wybierania pojedynczych spółek. Popularne są także produkty strukturyzowane, których jest ponad 1600. Można dzięki nim mieć ekspozycję na rozmaite aktywa i nie trzeba kombinować z zakładaniem rachunków maklerskich w innych krajach. Szeroki wybór jest dostępny w zasięgu kliknięcia ze zwykłego rachunku maklerskiego dołączonego do rachunku bankowego.

Podsumowując – jakość zawsze się obroni, więc uważamy, że lojalność klientów będzie budowała jakość naszej oferty. Nie osiadamy na laurach. Wprowadzimy jeszcze mnóstwo rzeczy, będziemy zaskakiwać inwestorów rozwiązaniami, których nie widzieli 5, a nawet 3 lata temu. Poza samym produktem, stawiać będziemy też na otoczkę w postaci kolejnych inicjatyw edukacyjnych, które prowadzi Fundacja GPW.

W przeszłości wzrost zainteresowania inwestowaniem był często następstwem atrakcyjnych debiutów. Z tymi ostatnio bywało krucho…

Inwestorzy są na giełdzie dlatego, że są tam spółki – to naturalne. Mamy program dla naszych emitentów, obecnych i nowych, który ma uczynić obecność na giełdzie atrakcyjniejszym i pokazać całe spektrum korzyści z tego wynikających. Robimy co w naszej mocy, aby utrzymywać dobre jakościowo spółki na parkiecie i przyciągać nowe. Na to będziemy kłaść bardzo duży nacisk. Liczymy przede wszystkim na to, że na GPW będą debiutować firmy z sektora nowych technologii. Są one kluczowe z punktu widzenia naszej gospodarki – mogą bowiem tworzyć nowe produkty lub usługi skalowalne globalnie.

Skoro to m.in. fundusze ETF przyciągały nowych inwestorów, to czy można w tym zakresie oczekiwać kolejnych nowości?

Nadal będziemy bardzo wspierać i promować ETF-y. Nie jesteśmy jeszcze krajem o kulturze pasywnego inwestowania – np. na giełdzie w Izraelu ETF-y generują 30 proc. obrotu. U nas to wciąż margines, ale ostatnie zawirowania na rynkach pokazały potęgę tych instrumentów oraz strategii opartych o kombinacje instrumentów pasywnych. Jeżeli chodzi o ofertę ETF-ów na akcje, to jesteśmy usatysfakcjonowani. Teraz muszą one złapać odpowiednią skalę, co już się dzieje.

Punkt ciężkości chcemy natomiast przesunąć na ETF-y na instrumenty dłużne. Dobór pojedynczej obligacji jest trudny dla wielu inwestorów, a gdyby mieli do dyspozycji „zmiksowane obligacje” w formie ETF, to byłaby to ciekawa alternatywa dla lokat bankowych. Z czasem można wyobrazić sobie instrumenty oparte na obligacjach korporacyjnych. Wydaje się też, że można już rozmawiać o ETF-ach surowcowych, z możliwością fizycznej dostawy np. złota czy srebra. Obecnie zbieramy doświadczenia z rynku rolnego, gdzie też musieliśmy połączyć online z offline, zadbać o logistykę, magazyny itp.

Czy w czasach taniego kredytu i wszechobecnej pomocy państwowej zmaleje rola giełdy jako źródła kapitału dla przedsiębiorstw?

Warto zrozumieć pewną mechanikę i wyjątkowość tego, że w Polsce giełda była źródłem kapitału. Od dobrych paru lat świat jest tak zorganizowany, że giełdy są źródłem płynności i rozproszenia ryzyka. W USA około 20 proc. wyjść z inwestycji przez fundusze venture capital, private eqiuty jest robionych przez giełdę, ale generuje to 75 proc. ich zwrotów. Widać, że spółki, które wchodzą, są bardzo duże i kapitał pozyskały w wielu rundach finansowania poza giełdą. Giełda daje natomiast możliwość wyjścia do innych graczy - np. funduszy emerytalnych oraz rozproszenie ryzyka. W krajach, które cierpią na niski poziom zakumulowanego kapitału, jest to dodatkowo narzędzia pozyskania finansowania. Utrzymująca się długo w Polsce sytuacja związana z debiutami była raczej wyjątkowa, jesteśmy podawani w opracowaniach Banku Światowego jako szczególna pod tym względem historia.

Co zatem się teraz może zmienić?

Uważam, że koronawirus oraz zawirowania gospodarcze sprawiają, że pojawi się trend poszukiwania rozproszenia ryzyka. Ci, którzy chcą podjąć ambitny projekt inwestycyjny, będą szukać tej możliwości. Objawi się to m.in. w postaci syndykatów funduszy venture capital, po kilka będą inwestować w jedno przedsięwzięcie. Z drugiej strony firmy będą szukać inwestorów, którzy nie przejmą sterów, a jednocześnie dostarczą kapitału. W tym sensie atrakcyjność giełdy, o ile przedsiębiorcy odzyskają żwawość i gotowość do inwestowania, będzie dość istotna. Już ten kryzys pokazał, że zadłużanie ma swoje ograniczenia. Chociaż kredyt jest bardzo tani, to nadal trzeba go spłacić, co podnosi ryzyko finansowe. Parę firm bardzo srogo tego doświadczyło, choć te kłopoty i tak zmitygowało potężne dostarczenie płynności bankom. Gdyby nie to, to banki brutalnie egzekwowałyby zabezpieczenia.

NewConnect błyszczał ostatnio wyjątkowo jasno. Jaki jest pomysł na utrzymanie „małej giełdy” w dobrej kondycji?

Jesteśmy bardzo zadowoleni z 1000-procentowego wzrostu obrotów na NewConnect. To pokazuje znaną ekonomistom prawidłowość, że firmy technologiczne posiadają różne rodzaje ryzyka, ale nie są powiązane z koniunkturą i ryzykiem makroekonomicznym. Często technologie są wręcz beneficjentami różnych zmian.

Jednocześnie przybywa aplikujących o wejście na ten rynek spółek ze świata equity crowdfundingu, gdzie inwestorzy chcieliby zyskać możliwość wyjścia z inwestycji. NewConnect, który otrzymał status SME Growth Market, jest więc bardzo przydatny. Szczególnie aktywny w tym obszarze jest Dom Maklerski INC, choć zachęcamy też kolejne domy maklerskie.

Jesteśmy w połowie perspektywy nakreślonej 2 lata temu w strategii do 2022 r. Jak wygląda jej realizacja i czy pandemia może pokrzyżować szyki w tym zakresie?

Musimy wyprodukować mnóstwo oprogramowania, a w obecnym rozproszeniu jest to łatwiejsze, także dzięki możliwości pozyskania informatyków szukających nowych projektów. Stabilny pracodawca, jakim jest GPW, jest obecnie poszukiwany, choć płacimy trochę mniej niż parę miesięcy temu płaciły firmy informatyczne. Od strony sprzedażowej jest natomiast nieco trudniej, ponieważ do tej pory nie sprzedawaliśmy technologii, a w tym celu potrzebne jest zbudowanie relacji. Mieliśmy w planach zainicjowanie touru sprzedażowego, zorganizowanie dużej konferencji pod koniec kwietnia… Wszystko to zostało odwołane, więc pod tym względem mamy opóźnienia.

Na to nakłada się to, że część naszych inicjatyw, np. platforma odpadowa, jest uzależniona od regulacji prawnych, a tymczasem obecnie na pierwszy plan wysuwają się regulacje antykryzysowe. Oczywiście rozumiemy, że są inne priorytety.

Strategia Rozwoju Rynku Kapitałowego materializuje się w bólach. Który jej komponent powinien mieć priorytet, biorąc pod uwagę obecną sytuację giełdy i gospodarki?

Wolę mówić o gospodarce, bo giełda świeci światłem odbitym. Jak w gospodarce jest dobrze, to na giełdzie też jest dobrze. Na pierwszy plan wychodzą więc obligacje rozwojowe, długoterminowy instrument dłużny o stałej stopie procentowej. Zdajemy sobie sprawę, że dziś są idealne warunki dla emitenta tego typu instrumentu, który może być istotny w kontekście odbudowy gospodarki. Rząd Mateusza Morawieckiego, wicepremier Jadwiga Emilewicz, Paweł Borys i PFR posiłkujący się płynnością podstawioną przez NBP stanowią ekipę „superstrażaków gospodarczych”, którym już teraz możemy pogratulować ugaszenia wielu płomieni. Trzeba jednak szybko przejść do tego, jak wykorzystać pojawiające się okazje biznesowe i właśnie temu służyć może szybka emisja obligacji rozwojowych.

Dla giełdy byłoby lepiej, gdyby w drugim kwartale powtórzyły się zawirowania z pierwszego kwartału czy też przydałby się okres spokojniejszy, może związany z gorszymi wynikami finansowymi?

To paradoks, że giełda żyje ze zmienności, natomiast ta zmienność niekoniecznie dla wszystkich jest taka szczęśliwa. Taki rollercoaster, jaki obserwowaliśmy przez ostatnie dwa miesiące, nie jest dobry dla gospodarki. Uważam, że zdrowa gospodarka jest ważniejsza, nawet jeżeli giełda miałaby zarobić trochę mniej. Nikomu nie powinno zależeć na tym, żeby doszło do fali bankructw i dlatego gaszenie wspomnianego pożaru gospodarczego jest takie ważne. Trzeba możliwie szybko przejść na tryb rozwojowy, co łączy się z mniejszą zmiennością na giełdzie, ale patrząc w średnim terminie, jest znacznie ważniejsze. Nie znam kraju, który jest biedny i ma słaby wzrost gospodarczy, w którym giełda świetnie prosperuje.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 superbroker

Bardzo dobrze, że nareszcie chcą rozwijać fundusze ETF. Powinni się tym zająć już kilka lat temu. W obecnej sytuacji ułatwiłyby one inwestorom, zwłaszcza tym mniej doświadczonym, podejmowanie decyzji. Moim zdaniem ETF-y na sWIG80 i polskie obligacje skarbowe to absolutne minimum jakie powinno się pojawić na warszawskim parkiecie.

! Odpowiedz
14 4 disnej2x

slabo, siedze na kasie bo liczylem na druga fale spadkow ale po serii kompromitacji PiS i ostatnim sondazu dajacym 39% Dudzie gielda moze rosnac w nadzieji na zmiane wladzy, choc jak USA poleci to u nas tez;p

! Odpowiedz
9 0 grzegorzkubik

Jest 1650 na wig20 ale niedawno było 1300 i teraz rosną dobre spółki takie jak CD Project.

! Odpowiedz
6 12 krrzysiek2

wig na 1650pkt a facet bredzi jak to jest znakomicie, proponuję nałożyć na siebie wykresy 10-letnie DJ ind. i wig20 to zobaczymy skalę degrengolady polskiej tak zwanej giełdy. Ale tak to już jest jak sasiny tchurzewskie i inne szkodniki psują wszystko czego się tkną.

! Odpowiedz
1 12 tomitomi

???? ..... e, ty gościu ! odklejony od rzeczywistości !!! ogarnij się !
....a , może niepełnosprawny ? ...inaczej ??

=====

jak można gadać takie bzdury ??!

! Odpowiedz
23 36 darsik

Czy on wie o czym pi.....li ? W ciągu niespełna 2 miesięcy wartość mojego portfela skurczyła się o ok. 70 k. Biorąc pod uwagę to co dzieje się na GPW przez ostatnie 2-3 lata... Nie wydaje mi się, żebym coś z tego odzyskał. Skąd u nich wszystkich takie dobre samopoczucie?

! Odpowiedz
5 3 wielki_grubas

W tym samym okresie o którym piszesz, mój portfel o ok 70 tylko nie "k" a " %" i wzrósł. Ja z kolei nie wiem o czym Ty piszesz. Może słabo inwestujesz.

! Odpowiedz
32 44 biniu

Najlepiej zadziałał wolny rynek? Może pan prezes powie to swoim socjalistycznym mocodawcom z Wiejskie?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
GPW 0,24% 41,30
2020-06-05 17:00:00
WIG 2,57% 51 494,63
2020-06-05 17:15:00
WIG20 3,13% 1 842,47
2020-06-05 17:15:00
WIG30 2,93% 2 131,32
2020-06-05 17:15:01
MWIG40 1,45% 3 607,33
2020-06-05 17:15:01
DAX 3,36% 12 847,68
2020-06-05 17:37:00
NASDAQ 2,06% 9 814,08
2020-06-05 22:03:00
SP500 2,62% 3 193,93
2020-06-05 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.