Na plusie zakończył dzień najważniejszy składnik indeksu CRB - ropa naftowa. Kontrakty na ropę WTI podrożały o 1,34% do poziomu 88,73 USD za baryłkę. Ta siła strony popytowej jest godna uwagi, zważywszy na to, że bykom nie sprzyjały dane makro (np. mocno spadł odczyt indeksu zaufania konsumentów, przygotowanego przez Conference Board). Dodatkowo, wieczorem Amerykański Instytut Paliw (API) podał w raporcie, że w minionym tygodniu zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych wzrosły o niebagatelne 5,13 mln baryłek - jest to największy tygodniowy wzrost od marca bieżącego roku (a spodziewano się wzrostu o zaledwie niecały milion baryłek). Negatywny wydźwięk tej informacji był jednak łagodzony danymi dotyczącymi zapasów benzyny, które w minionym tygodniu spadły o 3,11 mln baryłek. Dziś swoje wyliczenia dotyczące zapasów przedstawi amerykański Departament Energii (DoE).
Jednym z powodów, dla których notowania ropy nie zanotowały wczoraj zniżki, jest informacja o kolejnej tropikalnej burzy zbliżającej się do wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Zaledwie kilka dni po przejściu huraganu Irene, amerykańskiemu wybrzeżu zaczęła zagrażać Katia. Takie informacje jednak nie powinny być zdziwieniem - sezon tropikalnych burz w Stanach Zjednoczonych osiąga kulminację zazwyczaj we wrześniu, dlatego informacje o huraganach zapewne będą przewijać się przez serwisy informacyjne w ciągu kolejnych tygodni.
Dużo wyraźniej na niski odczyt indeksu zaufania konsumentów zareagowały notowania miedzi. Wprawdzie notowane w Nowym Jorku kontrakty na miedź zanotowały wczoraj wzrost o 1,25% do poziomu 4,14 USD za funt, jednak w ciągu dnia dotarły one nawet ponad poziom 4,19 USD za funt, a spadki dominowały dopiero w drugiej części sesji. Jednak na tym rynku nadal dominują optymiści, którzy uważają, że obecna cena surowca jest atrakcyjna dla kupujących. Steve Shafer, zarządzający w Convenant Investors, powiedział kilka dni temu, że miedź będzie najważniejszym surowcem tej dekady.
Dziś rano (około godziny 10.00) do głosu dochodzi przede wszystkim strona podażowa. Wśród wyjątków znajdują się rynki ropy naftowej (Brent i WTI), a także rynek miedzi - tam rano dominują byki.
Ropa: Wczoraj notowania ropy naftowej kontynuowały ruch na północ, jednak obecnie dotarły one do dość ważnego oporu w okolicach 87-89 USD za baryłkę. Jest to poziom lokalnego szczytu z połowy sierpnia, który dodatkowo wzmacniany jest linią 30-sesyjnej średniej ruchomej.
Miedź: Sytuacja techniczna na wykresie miedzi w zasadzie pozostaje od wczoraj niezmienna. Notowania surowca poruszają się na północ, przy czym dotarły obecnie do ważnego oporu. Są nim okolice 4,20 USD za funt (poziom kilku lokalnych ekstremów z ostatnich miesięcy). Dodatkową barierą w tym rejonie jest linia 30-sesyjnej średniej ruchomej.
Złoto: Rynek złota cechuje się ostatnio dużą nerwowością. Wczoraj notowania tego kruszcu znów naruszyły opór w postaci pierwszego zniesienia Fibonacciego ruchu wzrostowego rozpoczętego w lipcu. Długoterminowy trend wzrostowy nie został zanegowany, jednak warto pamiętać o wskaźniku MACD, na którym sygnał sprzedaży nie stracił na ważności.
Srebro: Na wykresie srebra linia 30-sesyjnej średniej ruchomej posłużyła jako wsparcie - jednak notowaniom tego kruszcu nie udało się z powrotem wybić z ruchu bocznego. Kontynuacja konsolidacji jest bardzo prawdopodobna - płasko poruszające się linie większości wskaźników sugerują, że żadna strona rynku nie ma dużej siły.
Kukurydza: Po początkowych spadkach, wczoraj notowaniom kukurydzy udało się wyjść na plus i ponownie naruszyć opór w okolicach 770 USD za 100 buszli. Podczas najbliższych sesji można spodziewać się testu tego poziomu - jeśli zakończy się on pomyślnie dla byków, to prawdopodobnie będą one atakować poziom historycznych rekordów, czyli okolice 800 USD za 100 buszli.
Pszenica: Notowania pszenicy przyhamowały w drodze na północ - dziś kontynuują one delikatny ruch na południe. Stochastic wygenerował sygnał sprzedaży, jednak pozostałe, mniej zmienne wskaźniki, nadal sprzyjają kupującym. Powrót do wzrostów jest więc prawdopodobny.
Dorota Sierakowska
Analityk DM BOŚ

























































