Tylko 2 miesiące po odrzuceniu przez Francję projektu konstytucji europejskiej i nazwania Polaków niebezpieczeństwem dla francuskiego stylu życia, Jacques Pommier stwierdził, że import ślimaków z Polski uratował Burgundzki Festiwal Ślimaków.
Pommier – dyrektor festiwalu w Digion (Burgundia), gdzie 15 tysięcy osób zjadło 98 tysięcy ślimaków w ciągu weekendu, stwierdził że: „Prawie cały zapas ślimaków, który zjedliśmy, pochodził z Polski, gdyż w Burgundii nie ma ich wystarczającej liczby aby nas wykarmić”.
Francuzi jedzą ponad 30 tysięcy ton ślimaków każdego roku. Gatunek ślimaków – winniczki – stał się popularny ponad 200 lat temu, od tamtej pory rolnicy zbierali tysiące tych ślimaków z przeznaczeniem na sprzedaż. Niestety używanie pestycydów oraz zmiana trybu życia zahamowała ten proceder.
Patrick Migeon, właściciel firmy specjalizującej się w dostarczaniu ślimaków, stwierdził że: ”Na terenie Burgundii nie zostało wiele ślimaków, a nawet gdyby ich liczba była w stanie zaspokoić potrzeby Francuzów to i tak siła robocza jest zbyt droga, dlatego większość ślimaków pochodzi z Polski, Węgier, Czech i północnej Jugosławii”
Podczas debaty na temat konstytucji europejskiej Francuzi oskarżali Polaków o zabierania miejsc pracy Francuzom, jednak Pommier twierdzi, że: „nie jesteśmy w żadnym wypadku przeciwni polskim ślimakom”. Dodał, że jego osobisty rekord w ilości zjedzonych ślimaków wynosi 144 i został pobity podczas festynu w porze obiadu.
R.K.
Źródło: The Times


























































