Tradycje i broń łowczych
Tradycja ta sięga bardzo dawnych czasów, bowiem polowania, inaczej łowy, były najbardziej popularną rozrywką możnych od zarania historii Polski. Po zakończeniu żniw i przed świętym Jarym królowie, magnateria i szlachta wsiadali na koń i ruszali w las strzelać na „wielką” i „małą” zwierzynę. Do zapalonych myśliwych należał Kazimierz Wielki, Stefan Batory, Jan III Sobieski, August III i Stanisław August Poniatowski, natomiast największą renomą wśród łowisk cieszyła się Białowieża, ostoja pierwotnych puszcz oraz, obecnie tak rzadkiego, żubra.
W Polsce doby sarmackiej polowano głównie z broni innej niż palna – ta bowiem przez długi czas była bardzo zawodna. Dlatego na niedźwiedzie polowano za pomocą sieci, na żubry oszczepami, nierzadko korzystano też z łuku i kordelasa, specjalnego krótkiego miecza do polowania na dziki. Dopiero XVI wiek przyniósł pierwszą broń palną, nadającą się do polowań – skutecznego, lecz drogiego i nadal bardzo zawodnego arkebuza.
Sokolnictwo i psy myśliwskie
Myśliwi od XVII wieku polowali również przy pomocy drapieżnych ptaków, szczególnie sokołów. Z czasem sokolnictwo stało się osobną gałęzią myślistwa, a sokolnicy byli niezwykle pożądani na dworach i dworkach. W zamożniejszych dworach magnackich zdarzało się, że jednocześnie zatrudnionych było aż 30 ptaszników. Na polowaniach korzystano również z pomocy jastrzębi, rarogów, a nawet wyszkolonych kruków.Oprócz ptaków myśliwym na polowaniach towarzyszyły oczywiście psy. W ciągu wieków powstało wiele ras psów myśliwskich, z których każda wyspecjalizowana była do innego rodzaju łowów. Na przykład jamniki, jak sama nazwa wskazuje, służyły do polowań na zwierzynę żyjącą w jamach i norach, ogary, dzięki swojej sile i wytrwałości, używane były do polowań na „grubą” zwierzynę, natomiast wyżły służyły do tropienia zwierzyny oraz polowania w wodzie. Innymi psami myśliwskimi, dzielonymi ze względu na swoje funkcje, były posokowce, płochacze, gończe i dzikarze.
Obecność psów na polowaniu była nieoceniona również dlatego, że kiedyś łowy były dla podopiecznych św. Huberta bardzo niebezpiecznym zajęciem. Nierzadko myśliwy, w przypadku chybionego strzału i wyjątkowo rozwścieczonej bestii, musiał ratować się ucieczką na drzewo. Znane było powiedzenie: „Kto idzie na niedźwiedzia, niech gotuje łoże, kto na dzika – mary”. Myśliwi musieli cierpieć również liczne niewygody związane ze wczesnym wstawaniem, gwałtownymi zmianami pogody i nierzadko nocą spędzoną z konieczności w lesie.
Na co polowano?
Jednak nawet największe niewygody nie odstraszą myśliwych od polowania, kolekcjonowania poroży, skór oraz przyrządzania najcenniejszej zdobyczy, jaką było wyśmienite mięso dzikiej zwierzyny. W dawnych czasach, kiedy kłusownictwo i bezmyślność niektórych myśliwych nie doprowadziło do wytępienia gatunków lub zagrożenia wyginięciem innych, w naszych lasach licznie żyły jelenie, sarny, łosie, dziki, żubry, tury (do XVII wieku), dzikie króliki, zające, borsuki. Natomiast jeszcze nie tak dawno temu na stabilnym poziomie znajdywało się 17 gatunków łownych ptaków.Dziś, mimo że lasy nie pokrywają już tak niebotycznych połaci kraju, a duża część zwierzyny łownej jest w istocie hodowana, nadal w okresie od wczesnej jesieni do wczesnej wiosny w punkcie skupu lub bezpośrednio u myśliwego możemy nabyć dobrą dziczyznę. Największą popularnością i najczęściej spotykane jest mięso jelenia, sarny, królika, zająca i dzika, natomiast z ptactwa: bażanta, kaczki, przepiórki, kuropatwy oraz dzikiej gęsi.
więcej czytelnia.foody.pl



























































