Każdy chyba przyzna, że globalne ocieplenie coraz bardziej zyskuje na popularności. Argumenty stawiane przez specjalistów, bardzo często zmuszają nas do refleksji: jaki los czeka naszą planetę. Dane statystyczne mówią nam o alarmujących wzrostach średnich temperatur, a atmosferę podgrzewają kolejne katastroficzne filmy. Pojawiają się nawet tezy, że problemem paradoksalnie jest globalne ochłodzenie. Czym by to nie było, jest świetnym pretekstem aby wykorzystać to na swoją korzyść.
Limity emisji CO2
Po ratyfikacji protokołu z Kioto, w sposób naturalny pojawił się pomysł, aby stworzyć możliwość obrotu jednostkami CO2. Idea jest szczytna. Kraje, które emitują mniej szkodliwych gazów zostają docenione. Niewykorzystane limity sprzedadzą na rynku. Kraje, które są "trucicielami świata" i emitują gazów więcej, będą zmuszone dokupić brakujące limity.
Jednostka CO2 odpowiada jednej tonie emitowanego dwutlenku węgla. Istnieje możliwość generowania jednostek na swoją korzyść jeśli działamy na rzecz pochłaniania szkodliwych gazów np. zalesiając tereny lub stosując alternatywne źródła energii. Zauważmy, że w ciągu całego swojego życia, jedno drzewo jest w stanie pochłonąć nawet 1 tonę dwutlenku węgla.

Polska zaliczana jest do największych trucicieli Unii i jednocześnie należy do najmniej zamożnych krajów wspólnoty. Choć aktualnie sytuacja uległa poprawie, to nadal wartość emisji CO2 przypadająca na jednostkę PKB jest bardzo wysoka.
Gospodarka Polski, która opiera się na energii z węgla, emituje relatywnie znacznie więcej CO2 niż np. Francja. Czy zatem będziemy zmuszeni kupować brakujące limity od wiele bogatszych krajów z Europy Zachodniej? Odpowiedź kształtuje się w pewien obraz nowo powstającego podatku o zasięgu globalnym. A patrząc na Europę to właśnie taki będzie efekt ochrony środowiska. Drenowanie biedniejszych krajów na rzecz państw krezusów dysponujących zielonymi technologiami.
Biznes to biznes
Można dojść do wniosku, że bogatszych krajów nie będzie trzeba wiele prosić aby korzystały na handlu limitami CO2. Kraje, które dochodząc do swojego bogactwa, jeszcze tak niedawno bez skrupułów niszczyły środowisko naturalne. Teraz uznały, że musimy zacząć dbać o środowisko. Przecież od tego zależy przyszłość naszych dzieci - mówią.
Jeśli rzeczywiście chodzi o dobro wyższe jakim jest czyste środowisko, to Komisja Europejska musi dostrzec, że nie stać nas na niektóre luksusy. Równie dobrze można pomyśleć o opodatkowaniu wulkanów. Elektrownia Bełchatów emituje około 35 mln ton CO2 rocznie. Dla porównania to tak, jakbyśmy mieli swój własny wulkan Etna.
![]() | Chcesz wybrać dla siebie najlepsze konto oszczędnościowe? |
Pomimo słusznej idei jaką niewątpliwie jest ochrona środowiska naturalnego, nie można nadawać jej najwyższego priorytetu dla wszystkich obywateli. PKB na mieszkańca, który sytuuje Polskę na jednej z ostatnich pozycji w UE mówi jasno - nie stać nas na takie poświęcenie. Wiele gospodarstw domowych jedząc dzisiaj posiłek nie wie jeszcze, czy jutro będzie miało co włożyć do garnka.
Ciężko forsować idee zrównoważonego rozwoju w kraju, gdzie spora część mieszkańców nadal walczy o zaspokojenie podstawowych potrzeb człowieka.
Przed rządem Donalda Tuska stoi zatem duże wyzwanie. Nie tyle nawet co wyzwanie, ale szansa udowodnienia, że potrafi zadbać o polski interes w Unii Europejskiej. W przeciwnym razie konsekwencje odczują wszyscy obywatele, płacąc dużo więcej za energię elektryczną.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl
» Co łączy Dolinę Krzemową z Polską?
» Europejski Panel Przedsiębiorstw
» Zasady Fair Play możliwe w biznesie

























































