Panika - dzień drugi
Drugi dzień wyprzedaży polskiej waluty na Foreksie. Zmienia uległy jedynie poziomy linii obrony, które teraz umiejscowione są odpowiednio: dla koszyka - 3,96 złotego, dla USD - 4,25 złotego, dla EUR - 3,62 złotego (tutaj najtrudniej określić poziom linii obrony, ale ja stosuje w takich wypadkach połowę wysokości ostatniej świecy wzrostowej). W ciągu dnia kurs dolara zwyżkował nawet powyżej 4,40 złotego. Chyba niewielu spodziewało się takiego obrotu sprawy. 15 maja w komentarzu z rynku walutowego (Czy będzie panika na rynku walutowym?) wspominałem, iż spodziewam się bardzo gwałtownego osłabienia złotego w przypadku, gdyby przerwany został trend spadkowy koszyka walut. Jednak to, co się wydarzyło w ciągu tych kilku ostatnich dni zaskoczyło nawet mnie... Cóż mogę dodać? Czekamy cierpliwie z zajętą pozycją i liczymy zyski. Myślę, że to jeszcze nie koniec. Prawdziwa panika pojawi się wtedy, gdy najbardziej poczytne gazety (na przykład Wyborcza) podadzą informację o napaści złotego na pierwszej stronie swych wydań. Póki co gazety jakoś nie eksponują tego wydarzenia....
Dziś rano zastanowiła mnie jedna rzecz. Otóż jeden z banków zagranicznych podał tabelę kursów walut dla swych klientów znacząco odbiegającą w górę od pozostałych banków. Czyżby w tym samym banku czekały nie zrealizowane olbrzymie zlecenia sprzedaży walut ze strony największych klientów? Może to tylko moje bujna wyobraźnia...
Spójrzmy na wykres kursu forinta węgierskiego w relacji do dolara. Waluta tego kraju traci na wartości równie szybko jak złotówka. Jednak już korona czeska zachowuje się nadzwyczaj spokojnie. Waluty takie jak pesso meksykańskie, real brazylijski, rubel itp., tracą na wartości od wielu miesięcy, ale w ostatnich dniach nie wystąpiły żadne większe wahania - powiedziałbym typowe powolne słabnięcie. Tak więc nie jest prawdą, że wszystkie waluty krajów emerging market słabną. Słabnie złotówka i forint.
Na zakończenie proponuję spojrzeć na wykres kursów dolara, euro oraz koszyka tych walut intraday - świece godzinowe. Widać na nich, iż mieliśmy już trzy płytkie korekty w ciągu dnia handlu. Jednak każda taka korekta była wykorzystywana do pozbywania się złotówek.
Oj źle to wszystko się skończy. Jedyne co mnie cieszy, to znaczny wzrost wolumenu na futures walutowych notowanych na GPW. To ułatwia wejście i wyjście z rynku. Może Marek Pryzmoint niedługo zacznie komentować także i ten segment kontraktów terminowych.
A my czekamy na jutrzejszy dzień. Zastanawiam się, co powinni zrobić posiadacze kredytów walutowych. Tak jak napisałem w komentarzu tygodniowym - decyzja jest czysto subiektywna. Wszystko zależy od tego, po jakim kursie brany był kredyt, jaka jest stopa procentowa w walutach oraz jaka może być w zlotówkach. Jest bardzo wiele czynników. Myślę, że każdy sam powinien przeliczyć sobie na kartce papieru (lub w Excelu), co mu się bardziej opłaca. Ja prawdę powiedziawszy poczekałbym osobiście na jakąś większą korektę, na uspokojenie rynku. Wtedy dokonałbym przewalutowania kredytu na złotówki.
Na rynku lokat międzybankowych na razie spokój. Stawki pożyczek skoczyły w górę o 50-80 punktów bazowych. To oznacza, że panika z rynku walutowego nie przełożyła się na rynek pieniężny. Ale do czasu....
(JM)




























































