REKLAMA
SKORZYSTAJ

Odliczanie trwa!

2011-07-13 12:18
publikacja
2011-07-13 12:18

Już jutro rozpoczyna się turniej, uznawany przez wielu, za najważniejszy na świecie. 140 edycja The Open przyciągnie fanów golfa z całego świata. Przed telewizorami zasiądzie ponad milion widzów, aby przez cztery dni celebrować to niezwykłe święto golfa.

Pole St. Georges gościć będzie 156 najlepszych golfistów świata, w tym 50 najlepszych według Official Golf Word Rankings, 30 liderów z PGA Tour i European Tours Money List, poprzednich zwycięzców The Open (wśród nich Mark Calcavecchia, Todd Hamilton, Ernie Els, Mark O’Meara, Stewart Cink, Tom Watson, Ben Curtis, David Duval, John Daly, Paul Lawrie, Justin Leonard, Sergio Garcia, Padraig Harrington, Tom Lehman oraz zeszłoroczny mistrz Louis Oosthuizen). Do startu w zawodach upoważnieni są także zwycięzcy jednego z pozostałych trzech majors z ostatnich pięciu lat oraz top 10 z ostatniej edycji turnieju. Tak więc creme de la creme światowego golfa.

Faworytów jest wielu i obstawianie, kto wygra to prawdziwa loteria. Oczywiście jednym z pretendentów do tytułu jest Rors McIlroy, który naprawdę rewelacyjnie grał w ostatnich majors, co potwierdził wygraną na U.S. Open. Numer jeden światowego golfa, Luke Donald, utwierdził wszystkich w przekonaniu, iż jest nadal w doskonałej formie, po tym, jak zwyciężył w zeszłym tygodniu na Barclays Scottish Open. W tej wyliczance nie można pominąć Lee Westwooda, który w tym roku triumfował już w maju w Ballentines Championship. Lee w roku ubiegłym utrzymywał się na pierwszym miejscu w OWGR przez 22 tygodnie, tym samym kończąc dominację Tigera Woodsa. Oczywiście, wielu z nas trzyma kciuki za Martina Kaymera, który choć nie przeszedł cuta podczas tegorocznego Masters , to jeszcze w lutym tego roku triumfował w OWGR. W Greamie McDowellu także pokładane są spore nadzieje. Triumfator zeszłorocznego U.S. Open w tym roku nie zwyciężył jeszcze w żadnym z turniejów serii, ale wysokie pozycje świadczą same za siebie. Nie można też zapomnieć o zeszłorocznym zwycięzcy Louisie Oosthuizenie, pochodzącym z RPA. Rok temu uzyskał wynik 272 uderzenia, co było drugim najniższym wynikiem w historii The Open. Wymieniać można jeszcze długo.

Pole jest przygotowane perfekcyjnie, Najciekawszym dołkiem będzie osiemnastka, która uznawana jest za najtrudniejszy dołek kończący w całej historii The Open. W niedzielę zobaczymy, czy właśnie ten dołek zadecyduje o zwycięstwie jednego ze 156 graczy na polu. Jedno jest pewne – przez najbliższe cztery dni będziemy mogli oglądać golfa w najlepszym wydaniu.

a.m.

Źródło:
Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki