REKLAMA

Od eldorado do rynkowej katastrofy, czyli cztery lata z JSW

Adam Torchała2015-07-03 10:24redaktor Bankier.pl
publikacja
2015-07-03 10:24
fot. Andrzej Stawinski/REPORTER / EastNews

JSW, spółka, która na początku dekady była krainą czarnym złotem płynącą, dzisiaj kojarzona jest przede wszystkim z problemami, marnotrawstwem i - co dla inwestorów najboleśniejsze - z ponad 90% przeceną akcji. Dziś mija czwarta rocznica debiutu jastrzębskiego giganta na GPW.

Przypadek JSW to typowy przykład historii "od bohatera do zera". Gdy spółka wchodziła na rynek, nie brakowało komplementów i superlatyw zarówno ze strony zarządu, jak i oferującego akcje Skarbu Państwa. Prezes Jarosław Zagórowski prognozował 10% wzrost na samym tylko debiucie, z kolei minister Aleksander Grad słowami "na tej ofercie mają zarabiać inwestorzy indywidualni" uzasadniał chęć przydzielenia znaczącej części sprzedawanego pakietu przeciętnym Kowalskim. Pozytywnie do oferty nastawieni byli również analitycy wieszczący bardzo udany debiut. Największy pesymista prognozował wzrost na otwarciu o 4,4%, największy optymista - o 17,7%.

Z dzisiejszej perspektywy te wypowiedzi u jednych budzą zapewne złość i żal, u innych zaś uśmiech politowania. Wprawdzie debiut można określić jako względnie udany - JSW zyskała 3,3% - jednak w porównaniu do dmuchanego przez władze balonu oczekiwań akcjonariusze mogli się czuć rozczarowani. Minister Grad nadal wierzył jednak w spółkę i słowami "Debiut udowodnił, że spółka może przynosić zyski i być dobrze zarządzana" zachęcał do trzymania akcji.

W 2011 roku było co zachwalać

Później było jednak tylko gorzej, jastrzębska spółka rok 2011 zamknęła na poziomie 84,1 zł (debiut odbywał się przy cenie 136 zł). Kolejny rok przyniósł niewielkie odbicie, jednak już pod koniec 2013 roku JSW balansowała na granicy 50 zł. Dzisiaj wycena spółki ledwie przekracza poziom 11 zł. Ledwie cztery lata wystarczyły, by kapitalizacja spadła z blisko 15 mld zł do 1,4 mld zł. Inwestycyjna katastrofa, jakich wśród największych spółek niewiele.

Kliknij, aby zobaczyć pełne notowania
Kliknij, aby zobaczyć pełne notowania (Bankier.pl)

Czy Skarb Państwa oszukał obywateli, sprzedając w 2011 roku bubel, który reklamowano jako inwestycję życia? Nie. Należy pamiętać, że w 2011 roku było co zachwalać. JSW wówczas rzeczywiście była krainą miodem i mlekiem płynącą. Warto spojrzeć choćby na wyniki, jakie spółka wypracowała w 2011 roku. Przychody na poziomie 9,3 mld zł, zysk operacyjny powyżej 2,7 mld zł (!) i zysk netto przekraczający 2 mld zł (!). Z tego punktu widzenia wyceny na poziomie 15 mld zł w żadnym stopniu nie można uznać za wyśrubowaną.

Jakim więc cudem eldorado zamieniło się w kompletną klapę?

Rąbka tajemnicy uchylić może analiza wykresu cen węgla. Rok 2011 to szczyt węglowej bańki. Kopanie węgla, często nazywanego "czarnym złotem", porównać wtedy można było - zachowując oczywiście wszelkie proporcje - do wydobywania prawdziwego złota. Wycena wielokrotnie przekraczająca koszty produkcji pozwalała osiągać rekordowe wyniki wielu spółkom z branży.

Laurka za świetną sprzedaż? Niekoniecznie

Za sprzedaż akcji JSW na węglowej górce mogłaby się więc państwu należeć laurka, a nie nagana. Niesmak budzi jednak fakt, że akcje wepchnięto obywatelom, zachwalając ich kupno jako okazję inwestycyjną. Aż trudno uwierzyć, że w rządzie Platformy nie było wówczas żadnej osoby, która miałaby jako takie pojęcie o rynkach kapitałowych i wiedziała, że każda bańka musi w końcu pęknąć. Przemilczenie tego faktu podczas akcji "akcjonariat obywatelski" należy więc rozpatrywać jedynie w kategoriach umyślności lub głupoty. Żadna z tych opcji chluby rządzącym raczej nie przynosi. 

Wykres cen węgla koksującego w australijskich porach idealnie obrazuje węglową bańkę z 2011 roku
Wykres cen węgla koksującego w australijskich porach idealnie obrazuje węglową bańkę z 2011 roku (Metal Expert Consulting)

Jeszcze trudniej uwierzyć, szczególnie patrząc na inne firmy z branży, w tezę, że za ponad 90% spadkiem wyceny spółki stoi jedynie załamanie cen węgla. Był to proces, na który złożyło się kilka czynników. Kluczowe znaczenie miał jednak fakt, że w JSW, mimo częściowej prywatyzacji, przetrwał państwowy sposób myślenia. Po pierwsze, wielkie zyski z okresu węglowej bańki nie zachęcały do reform i przyglądania się każdej złotówce. Po drugie, w spółce silną pozycję miały związki zawodowe (stopień uzwiązkowienia przekraczał tam na początku roku 120%!). Po trzecie, w końcu zarząd wciąż był podatny na wiatry wiejące w polityce.

Spadek cen węgla podlany powyższym miksem sprawił, że największy producent węgla koksującego w Europie stoi obecnie nad krawędzią ze stratą za pierwszy kwartał 2015 roku sięgającą 200 mln zł. Finansowej katastrofy dopełnił wykup w 2014 roku od dogorywającej KW kopalni Knurów-Szczygłowice. Ruch, w którym należy dopatrywać się przede wszystkim politycznego podłoża, kosztował walczącą z własnymi problemami JSW 1,5 mld zł - więcej niż wynosi obecna giełdowa wycena spółki.

JSW i Amber Gold

Ciężko jest oszacować, ilu spośród 168 tysięcy przeciętnych Kowalskich, którzy kupili akcje JSW podczas debiutu, trzyma papiery do dziś. Z dużą dozą pewności można jednak stwierdzić, że osoby, które w 2011 roku uwierzyły w słowa ministra Grada i prezesa Zagórowskiego o wejściu w jastrzębską prywatyzację, chciałyby jak najszybciej zapomnieć.

Ów moment warto jednak w pamięci uwiecznić. Przypadek JSW bowiem, podobnie jak przypadek Amber Gold czy polisolokat, niesie za sobą ważną naukę. Gdy w grę wchodzi kwestia naszych oszczędności, nie wierzmy ślepo w słowa zapewniających wielkie zyski magików za biurkiem czy gadających głów z telewizji. Szczególnie wystrzegajmy się porad zachwalającego swój produkt sprzedającego - vide przykład Skarbu Państwa, który wyprzedawał akcje JSW, jednocześnie zachwalając je ustami ministra Grada. Wtedy zapewne uda nam się uniknąć przynajmniej części inwestycyjnych katastrof.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (110)

dodaj komentarz
~adolf
Aktualnie JSW zrobila drugie dno wiec jest szansa, ze jak przebije najblizszy opor to powolusku pojdzie w gore
Hlupie gadanie ze to bankrut to tylko doluje cene a ktos z wiekszym kapitalem ciagle podkuuje, zobaczcie sobie ksiege zlecen a ile wiecie co to jest
~makler
To fundusz kupuje jeden chca miec 5 %
~qwert23
zapytajcie panów Kolorza i Dudę ( w zasadzie obojętne którego) ile w tym czasie zarobili i jak powiększył się ich majątek? No? strach prawda? jak dojdą do korytka to się mogą zemścić, prawda?? Te i inne związkowe hieny wyssały wszystkie soki z tej firmy. Nadzieja w aktualnym Prezesie , ale czy da radę sam przeciwko mafii?
~Sauron
Solidarność górnicza musi z czegoś żyć .....:P
~Grubas-bas
PRZEPOWIADAM WAM PRZETO,,,że stracicie jeszcze po ok 50 % obecnej ceny tego badziewia, albowiem napisane jest,,tym co odjęto zostanie jeszcze bardziej odjęte....Akcje będą w krótkim czasie po 5-6 zł za szt !!! Zapamiętajcie ten fakt.
~eeee
majatek JSW jst zbyt wielki żeby aż tak było promocyjnie
~seth odpowiada ~eeee
majątek czyli co taniejący węgiel na zwałach ?!
~Coroner
Jak dzieciom przekazać naukę o systemie podatkowym? Po prostu zjeść im 30% ich porcji lodów. Hahaha, szybko i skutecznie.
~Zwolennik_KORWINA
No i co było głosować na PO i innych lewaków (SLD, PSL) - TO MACIE

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki