We wrocławskich zakładach amerykańskiego koncernu uroczyście ruszyła linia produkcyjna płyt kuchennych do zabudowy. Przy okazji otwarto także chemiczną oczyszczalnię ścieków przemysłowych. A niedługo ma ruszyć produkcja piekarników.
– Te wszystkie projekty będą kosztować łącznie sto milionów euro – mówi Michael Todman, prezes europejskiej części Whirlpoola. – Zdecydowaliśmy się na te inwestycje, bo Wrocław ma doskonałe położenie i świetnie wyszkoloną kadrę.
Przy produkcji płyt kuchennych docelowo ma pracować tysiąc pracowników. Jeszcze przed końcem tego roku – czterystu. – Produkcja trwa już kilka miesięcy, bo najpierw robiliśmy egzemplarze próbne – mówi Egidio Calvi, dyrektor nowej fabryki, który odpowiadał za inwestycję. – Docelowo będziemy produkować nawet milion płyt kuchennych rocznie.
Amerykańska korporacja Whirlpool jest właścicielem dawnych zakładów Polar od trzech lat. Kupiła firmę i markę za ponad 40 milionów dolarów. Pozostawili u nas produkcję chłodziarek i dołożyli zmywarki. Zrezygnowali natomiast z produkcji pralek automatycznych – linie produkcyjne pojechały do zakładów na Słowacji.
W ciągu dwóch lat w nową produkcję Amerykanie zainwestowali ponad 30 milionów euro. Tyle kosztowało unowocześnienie linii sprzętu chłodniczego oraz uruchomienie nowej linii zmywarek. We wrocławskich zakładach pracuje teraz 2200 osób. – W końcu 2007 roku będziemy zatrudniać trzy tysiące – zapowiada Michael Todman. •
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Łukasz Pałka



























































