Pod koniec 2010 roku za podpisy elektroniczne wzięła się Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, której przewodniczącym jest Grzegorz Napieralski. Jednak wszystko wskazuje na to, że z uwagi na nadchodzące wybory, Komisja nie skończy pracy, a sama ustawa trafi do kosza. Zdaniem Pracodawców RP to olbrzymia strata, bo możliwość elektronicznego podpisywania dokumentów jest warunkiem koniecznym do informatyzacji społeczeństwa i praktycznego wdrożenia idei e-administracji.
Sama ustawa ma być implementacją dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 1999/93/WE. W teorii Komisja pracowała nad różnymi stworzeniem takich rozwiązań prawnych, by e-podpis występował pod różnymi postaciami i byłyby różne sposoby jego uwierzytelniana w obrocie prawnych, w zależności od wymaganego poziomu bezpieczeństwa. Zdaniem Pracodawców RP, dzięki rozszerzeniu katalogu usług certyfikacyjnych, a także dostępnych rodzajów podpisów, udałoby się obniżyć jego cenę w taki sposób, by stał się on bardziej dostępny nie tylko dla przedsiębiorców, ale także obywateli.
Pomijając fakt, że Komisja miała ponad pół roku na przygotowanie ustawy, ciężko jest zrozumieć w jaki sposób, zróżnicowanie rodzajów e-podpisów miałoby pozytywnie wpłynąć na jego dostępność. Obecnie mamy dwa rodzaje podpisów elektronicznych – zwykły i kwalifikowany. Niestety praktyka pokazała, że w większości przypadków urzędy wymagały „podpisania” dokumentu tym drugim, który oczywiście jest droższy. Jest on nie tylko drogi, ale również nie spełnia oczekiwań przedsiębiorców . Przede wszystkim jego cena jest absolutnie za wysoka. Podpis kwalifikowany może kosztować nawet 600 złotych, do tego co jakiś czas trzeba go aktualizować, a to dodatkowy wydatek rzędu 130 złotych rocznie.
Są alternatywy, ale słabe
Z drugiej strony w lipcu pełną parą ruszył e-PUAP, gdzie Profil Zaufany chociaż nie spełnia wymagań e-podpisu, to jednak stanowi pewną alternatywę dla obywateli, którzy nie kontaktują się z administracją tak często, by konieczny był dla nich zakup odpowiedniego certyfikatu. Dzięki PZ obywatel może załatwić wiele spraw, np. złożyć wniosek o umorzenie mandatu. Większości obywatelom to wystarczy.
Dodatkowo warto zauważyć, że stopniowanie rodzajów e-podpisów tylko utrudnia sprawę. Jeden z użytkowników portalu zaproponował, by podpis elektroniczny był wydawany wraz z dowodem osobistym, nawet za dodatkową opłatą, ale oczywiście mniej jak 600 zł. Podpis powinien być jeden, bez podziału na poziomy bezpieczeństwa. Innymi słowy, tak jak w rzeczywistości. Naturalnie stworzenie takie prawa nie jest takie proste. Komisja na „cokolwiek” miała ponad pół roku. Nie udało się osiągnąć nic, a to co najprawdopodobniej udało się zrobić, byłoby tak skomplikowane i niedorzeczne, że w zasadzie całe szczęście, że ustawa trafi do kosza. Wybory to tylko dobra wymówka.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Politycy niszcząc NIP dokładają obywatelom obowiązków
» Szara strefa to 140 mld zł straconego PKB
» Zatrudniasz twórcę? Sprawdź, jakie masz prawa do jego dzieła
» Politycy niszcząc NIP dokładają obywatelom obowiązków
» Szara strefa to 140 mld zł straconego PKB
» Zatrudniasz twórcę? Sprawdź, jakie masz prawa do jego dzieła

























































