Atak na saudyjskie instalacje naftowe będzie skutkował największym bezwzględnym ubytkiem dostaw surowca od zakończenia II wojny światowej. Na otwarciu poniedziałkowych notowań ceny ropy odnotowały najsilniejszy wzrost od startu operacji „Pustynna Burza”.


W sobotę rano doszło do ataku na dwie instalacje przerobu ropy naftowej w mieście Bukajk (Abqaiq). Wybuchł pożar, który wstrzymał przerób 5,7 mln baryłek ropy naftowej dziennie. To połowa dostaw z Arabii Saudyjskiej i przeszło 5% globalnej podaży „czarnego złota”. W zaatakowanych zakładach oczyszczano ropę m.in. z siarkowodoru przed załadowaniem jej na tankowce. Nie jest to ani instalacja wydobywcza (te pozostały nietknięte), ani rafineria procesująca ropę w gotowe paliwa.
Ropy nie zabraknie. Reszta jest kwestią ceny
Zatem z powodu sobotniego ataku w Bukajku ropy naftowej raczej nie zabraknie. Nie powinny się więc powtórzyć obrazki sprzed 40 lat, gdy mieszkańców Zachody zszokowały braki paliw na stacjach. Nie oznacza to jednak, że wszystko rozejdzie się po kościach. Jeśli saudyjskich instalacji nie uda się doprowadzić do stanu używalności w ciągu najbliższych kilku tygodni, rynek zapewne uwzględni w cenach dodatkową premię za ryzyko.
Analitycy Goldman Sachs szacują, że bardzo krótka przerwa w dostawach z Arabii Saudyjskiej będzie skutkować wzrostem cen o 3-5 dolarów za baryłkę. Jeśli problemy przedłużą się do 2-6 tygodni, to można oczekiwać podwyżki o 5-14 USD na baryłce. Dopiero dłuższa posucha zdaniem Goldmana skutkowałaby cenami powyżej 75 USD za baryłkę.
W mojej ocenie problemem nie jest czasowe wstrzymanie dostaw z Arabii Saudyjskiej, lecz potencjalne implikacje polityczno-militarne. Jeśli atak w Bukajku zostanie przez Stany Zjednoczone i Arabię Saudyjską wykorzystany jako casus beli do ataku na Iran, to konsekwencje mogą być opłakane. Regularna wojna w roponośnej Zatoce Perskiej i ryzyko blokady cieśniny Ormuz to nocny koszmar nie tylko dla konsumentów, ale całej światowej gospodarki. Wtedy ryzyko ropy po 200 USD za baryłkę przestaje być abstrakcyjne. A wraz z nią wizja galopującej inflacji cenowej i głębokiej recesji gospodarczej.
























































