W Polsce wciąż brak polityki podatkowej względem sektora naftowego, która byłaby oparta na racjonalnym myśleniu. Stała akcyza powoduje, że jeżeli rafinerie podnoszą ceny paliw (a w wypadku wzrostu cen surowca nie będą miały wyjścia) to paradoksalnie ich opłacalność wzrasta – mówi jeden z analityków.
Rafinerie będą oczywiście musiały wyłożyć większe pieniądze bo wraz ze wzrostem cen surowca wzrastają choćby koszty obsługi, ale ze względu na wzrost cen paliwa nie będą miały powodu do niezadowolenia. Rynek konsumencki na gwałtowną zwyżkę cen reagował dotychczas obniżeniem popytu, trwającym przeważnie nie dłużej niż tydzień.
TOMASZ DĄBROWSKI
Komentuje Andrzej Praxmayer, dyrektor Biura Zakupu Ropy i Paliw PKN Orlen
Przewidywanie przyszłych cen jest bardzo trudne, o czym może świadczyć fakt, iż nie znam prognozy, co do której można by pod koniec roku powiedzieć, że się sprawdziła. Przeciwnie, różnice na baryłce sięgają nawet kilku dolarów. Obecnie ceny są „pompowane” przez politykę, potencjalną premię wojenną w wypadku wybuchu konfliktu irackiego. Oczywiście rynki ropy i produktów naftowych są prawie automatycznie ze sobą skorelowane. Mogą podrożeć niektóre rodzaje paliw np. lotnicze, olej napędowy, dla statków. Jednak produkcja i rezerwy (m.in. w krajach OPEC) są tak duże, że nawet w przypadku konfrontacji, wzrost cen nie powinien być długotrwały.

























































