REKLAMA
HIPOTEKI

Mocarstwowe plany Mercedesa

2009-11-17 10:00
publikacja
2009-11-17 10:00

Mercedes przejął zespół mistrzów świata Brawn GP. W F1 zapowiada się więc małe trzęsienie ziemi, bo niemiecki koncern, który od lat miał mocarstwowe plany, chce je w końcu wcielić w życie.

W tym sezonie trzy teamy jeździły z silnikami wytwarzanymi przez stuttgarcki koncern Daimlera. Brawn GP sięgnął po najcenniejszy laur, McLaren był trzeci, a Force India uplasowało się na dziewiątej pozycji. Koncern miał satysfakcję, ale na tym torcie brakowało wisienki. Nikt nie pisał o zwycięskich mercedesach. I to ma się zmienić.

Niemcy przejęli 75,1 proc. udziałów Brawn GP (45,1 proc. bezpośrednio Daimler AG, pozostałe 30 Aabar Investments). Reszta pozostanie w posiadaniu Rossa Brawna, Nicka Frya i innych dotychczasowych udziałowców. Zespół będzie się nazywał Mercedes Grand Prix i zmierza po tytuł mistrza świata.

Firma ma już trochę dosyć współpracy z McLarenem, który nie jest w stanie sięgnąć po mistrzostwo wśród konstruktorów, ciągną się za nim afery i ma nieco skostniałą strukturę. Ponadto Mercedes chce wykorzystać odejście z F1 innej niemieckiej firmy – BMW. W dwójnasób.



Po pierwsze, będzie jedyną niemiecką marką samochodową w F1 (oraz jednym z nielicznych producentów aut w ogóle, bo w stawce pozostaje już tylko Ferrari, a także słabnące Renault) i zamierza to mocno eksponować. Bolid ma być czarny z wyraźnymi znakami firmowymi. U naszych zachodnich sąsiadów zainteresowanie Formułą 1 na nowo rozbudził Sebastian Vettel. Po odejściu Michaela Schumachera to największy niemiecki talent. Nawet potężny Mercedes nie jest go jednak w stanie wyciągnąć z objęć Red Bulla. Dlatego do ekipy Rossa Brawna ma zostać sprowadzona sierota po BMW Nick Heidfeld. Jednak były kolega Roberta Kubicy ma niewielkie szanse na fotel numer jeden. Brawn najpierw musiałby pozbyć się mistrza świata Jensona Buttona, a na jego miejsce już widzi następcę – Nico Rosberga.

Odejście Brytyjczyka jest coraz bardziej prawdopodobne. Głównie ze względu na ostrą dyscyplinę budżetową, jaką wprowadził Ross (to bardzo podoba się Mercedesowi, który patrzył w tym sezonie, jak ich pieniądze trwonił McLaren). Brawn zaoferował swojemu najlepszemu kierowcy cztery miliony funtów rocznie. Za tyle Jenson nie zamierza jeździć.

I tu zaczyna się ciekawa bitwa. Ofertę złożył mu McLaren, który straci pieniądze koncernu Daimler. Ron Dennis, szef Lewisa Hamiltona, który mami teraz Buttona, zamierza w przyszłym roku wykupić 40 proc. udziałów od Niemców. Silniki chce od nich odbierać jeszcze przez pięć lat, ale w tym czasie zamierza pracować nad własnymi jednostkami napędowymi, tak aby od 2015 r. uniezależnić się od kaprysów dostawców zewnętrznych.



Dennis daje też do zrozumienia Buttonowi, że Brawn nie szanuje mistrza świata. Gdy Hamilton w jego zespole zdobył tytuł, dostał ogromną podwyżkę (z 340 tys. funtów do 10 mln). Ron proponuje teraz Buttonowi osiem milionów.

Odejście z ekipy dowodzonej przez Brawna, według specjalistów, jest jednak ryzykowne.

– Przejście do McLarena będzie włożeniem głowy do legowiska tygrysa, w którym panuje Hamilton. To byłoby spore wyzwanie – twierdzi sir Jackie Stewart, przypominając, że w 1965 r. z podobnych powodów zrezygnował z przejścia do Lotusa, w którym jeździł ówczesny mistrz Jim Clark.

Autor: Oskar Berezowski
Źródło:
Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki