Prokurator zakończył we wtorek odczytywanie przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga aktu oskarżenia w głównym procesie ws. afery SKOK Wołomin, następnie rozpoczął się etap składania wyjaśnień przez oskarżonych. Na ławie oskarżonych zasiada kilkadziesiąt osób, więc może to potrwać wiele tygodni.


- Wysłuchanie wszystkich oskarżonych zajmie rozprawy przez co najmniej dwa miesiące, a może i dłużej - ocenił we wtorek prowadzący ten proces sędzia Tomasz Ładny.
Proces w tej sprawie - określanej jako jedna z największych afer III RP - rozpoczął się 1 grudnia br. Łączna kwota wyłudzeń w związku ze SKOK Wołomin jest szacowana przez prokuraturę na ponad 3 mld zł. Do rozpraw w tej sprawie przystosowana została największa sala konferencyjna praskiego sądu okręgowego. Na ławie oskarżonych w głównym procesie zasiada ponad 60 osób, sam akt oskarżenia liczy 29 tomów, ponad 5,5 tys. stron.
Głównym oskarżonym w sprawie jest były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, który zasiadał we władzach SKOK, Piotr Polaszczyk (zgadza się na podawanie nazwiska). Ponieważ dopiero niedawno został mu przydzielony obrońca z urzędu, sąd przed dwoma tygodniami przesunął na wtorek odczytanie części aktu oskarżenia, która dotyczy tego oskarżonego.
- Oskarżam Polaszczyka o to, że w okresie od maja 2006 r. do kwietnia 2014 r. w Wołominie, Warszawie i innych miejscowościach założył zorganizowaną grupę przestępczą (...), której celem było uzyskiwanie pożyczek, kredytów ze SKOK Wołomin na podstawione osoby na podstawie poświadczającej nieprawdę dokumentacji - mówił przedstawiając tę część aktu oskarżenia prok. Adam Mirosław podczas zdalnego połączenia z gorzowską prokuraturą. Oskarżenie w tej części obejmuje także m.in. działanie i wydawanie poleceń w obrębie grupy w odniesieniu do blisko 1,5 tys. umów pożyczek.
Następnie sąd przeszedł do wysłuchiwania oskarżonych. Polaszczyk wnioskował m.in. o odroczenie wtorkowej rozprawy, gdyż obrońca miał w jego ocenie zbyt mało czasu, żeby zapoznać się z obszernymi aktami. Sąd nie uwzględnił wniosku wskazując, że wyjaśnienia tego oskarżonego będą składane na dalszych rozprawach.
Ten etap procesu sąd rozpoczął bowiem od osób mających najmniej zarzutów, którzy w śledztwie składali najkrótsze wyjaśnienia. Część oskarżonych wcześniej wnioskowała o poddanie się karom bez rozprawy, co ma także zostać rozpatrzone w najbliższych tygodniach, jeszcze przed zakończeniem etapu wyjaśnień oskarżonych.
Sprawą zajmowało się kilka prokuratur, główne wątki afery badała Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim. W ostatnich latach w pobocznych wątkach sprawy - jak wyliczali śledczy - oskarżonych zostało blisko tysiąc osób, a ponad 600 - w tym tzw. słupy - zostało prawomocnie skazanych.
Natomiast w końcu grudnia 2023 r., po dekadzie śledztwa, gorzowska prokuratura skierowała do sądu ten obszerny akt oskarżenia obejmujący - jak wówczas informowano - ponad 60 oskarżonych, w tym byłych członków zarządu wołomińskiego SKOK, a także osoby uczestniczące w organizacji przestępczego procederu i jego przygotowaniu na różnych etapach.
Oskarżenie w tej sprawie - jak informowała prokuratura - „zakończyło główny wątek śledztwa dotyczącego działania na terenie Polski od maja 2006 r. do października 2014 r. (...), zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było uzyskiwanie pożyczek i kredytów na podstawione osoby ze Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie”.
Prokuratura wskazywała, że „mechanizm działania tej grupy polegał na tym, że osobom, które godziły się w zamian za korzyści majątkowe składać wnioski o pożyczki i kredyty w SKOK Wołomin, dostarczane były podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu i wysokości wynagrodzenia oraz dokumenty poświadczające nieprawdę co do faktycznej wartości nieruchomości stanowiących zabezpieczenie kredytów”.
„Takie nieruchomości były nabywane przez członków grupy z zamiarem ustanowienia na nich zabezpieczenia kredytu, a ich wartość była fikcyjnie zawyżana przez poświadczające nieprawdę operaty szacunkowe. Sprawcy wyłudzali w oparciu o tak spreparowaną dokumentację kredyty i pożyczki w SKOK w Wołominie, przy czym do września 2013 r. były to kredyty w kwotach powyżej 1 mln zł, a od września 2013 r., na skutek przeprowadzonej przez Komisję Nadzoru Finansowego kontroli - do kwoty 1 mln zł” - informowano.
Częścią całego procederu było tzw. rolowanie kredytów. „Raty wcześniej uzyskanych pożyczek i kredytów były spłacane ze środków pochodzących z kolejno uzyskiwanych w ten sam sposób pożyczek i kredytów, tak aby utrudnić wykrycie przestępczego procederu, jak i po to, żeby wprowadzić w błąd Komisję Nadzoru Finansowego, co do kondycji finansowej SKOK w Wołominie” - informowano.
„Wyłudzone w ten sposób środki finansowe były transferowane na rachunki bankowe podmiotów fizycznych i gospodarczych prowadzone w kraju i poza jego granicami, pod fikcyjnymi tytułami, tak aby ukryć ich rzeczywistego beneficjenta” - przekazywali śledczy.
Jak podkreślali prokuratorzy, „łączna kwota wyłudzeń objętych postępowaniem Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. to 3 mld 12 mln 431 tys. zł”.
- Będę walczył o swoje dobre imię i będę chciał pokazać, kto tak naprawdę jest winny całej tej afery i kto tak naprawdę stoi za tą aferą - mówił Polaszczyk jeszcze 2023 r. w filmie dokumentalnym braci Tomasza i Marka Sekielskich „Korzenie zła” poświęconym sprawie SKOK Wołomin.
We wtorek Polaszczyk z powodu - jak mówił - „postawy pełnej nienawiści” wobec niego, zawnioskował o wyłączenie z całego postępowania prok. Agnieszki Leszczyńskiej, która przygotowała akty oskarżenia w podstawowych wątkach sprawy SKOK Wołomin. Wniosek trafił do prokuratury.
Przed tym samym praskim sądem okręgowym w najbliższy poniedziałek ma zapaść wyrok w innym z takich podstawowych wątków tej afery - dotyczącym zarzutu „wyprania” 358 mln zł ze SKOK Wołomin. W tamtej sprawie prok. Leszczyńska zawnioskowała o wymierzenie Polaszczykowi 15 lat pozbawienia wolności. – Akt oskarżenia w tej sprawie został wydzielony sztucznie (z głównej sprawy SKOK Wołomin – PAP) i jest przykładem politycznego gangsterstwa – oceniał Polaszczyk w zeszłym tygodniu w swojej mowie końcowej.
Z kolei w marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok skazujący w sprawie napaści w 2014 r. na wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka nadzorującego kontrolę w SKOK Wołomin, skazując prawomocnie Polaszczyka - któremu prokuratura zarzuciła nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF - na 8 lat więzienia. Zdaniem obrony Polaszczyka wersja przyjęta przez sądy w sprawie napaści na Kwaśniaka była nielogiczna, gdyż metoda siłowa nie mogła zatrzymać działań kontrolnych KNF. Obrona sformułowała kasację.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ mok/

























































