REKLAMA

Masłowski: Walka o inwestora jak los bohatera "Skazanych na Shawshank"

Michał Żuławiński2020-10-26 06:30analityk Bankier.pl
publikacja
2020-10-26 06:30
fot. SII /

O profilu polskiego inwestora indywidualnego, giełdowych blaskach i cieniach roku 2020 i mozolnej walce o zmiany na krajowym rynku kapitałowym, która przypomina los bohatera „Skazanych na Shawshank” rozmawiamy z Michałem Masłowskim, wiceprezesem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Michał Żuławiński, Bankier.pl: Do końca października można głosować w Ogólnopolskim Badaniu Inwestorów. Jaki interes inwestor ma w tym, aby wziąć w nim udział?

Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych: Udział w OBI to dołożenie swojej cegiełki do poprawy standardów obowiązujących na polskim rynku kapitałowym. Gdyby osoby zasiadające na odpowiednich stanowiskach przeanalizowały wyniki OBI, to nie trzeba byłoby wymyślać żadnych strategii rozwoju rynku itp. Byłoby wiadomo, co trzeba zrobić. Dzięki OBI wszystkie instytucje rynku kapitałowego jak na dłoni mogą zobaczyć, kim jest i jak zmienia się polski inwestor.

Przejdź do Ogólnopolskiego Badania Inwestorów

Więc jak się zmienia polski inwestor?

W środowisku inwestorów coraz mnie jest „twardych spekulantów”, a coraz więcej „sprzedawców marchewki”, którzy nie znają się finansach, ale próbują swoich sił, żeby coś zrobić ze swoimi pieniędzmi i zapewnić sobie zabezpieczenie emerytalne. To także dla nich trzeba projektować instrumenty, które będą zachęcały do inwestowania.

Politykom też mogłyby się przydać wnioski płynące z OBI.

Tak, może wtedy nie panoszyliby się tak w spółkach Skarbu Państwa i nie wykorzystywali ich do celów politycznych. Do tzw. „narodowych czempionów” trzeba podchodzić z myślą, że tam są oszczędności i przyszłe emerytury Polaków. Politycy powinni wiedzieć, że nie mogą kazać jednej spółce przejmować drugiej na niekorzystnych warunkach, a dywidendy zasilają nie tylko budżet, ale i budują zaufanie do inwestowania. Spółki takie jak Coca-Cola płacą dywidendę w czasie największych kryzysów, tymczasem u nas w Polsce „spółki dywidendowe” lekką ręką zmniejszają lub zawieszają wypłaty. Skoro nawet w największych spółkach nie ma nic pewnego, to i entuzjazm do inwestowania w nie jest umiarkowany.

Na spółki Skarbu Państwa można narzekać, ale w 2020 r. wiele tradycyjnych powodów do narzekań zniknęło.

To prawda, że pozytywnych zdarzeń nie brakowało: więcej inwestorów, więcej zmienności, duży debiut… Wróciły też wzrosty, choć może nie widać tego po głównych indeksach, gdzie obecne są banki i energetyka. Ale już np. w „świętej trójcy” gaming-fotowoltaika-Covid dało się znaleźć potężne wzrosty.

Na spółkach z tego grona można było się też sparzyć.

To raj dla spekulantów, a nie dla długoterminowych inwestorów, zbierających akcje spółek płacących dywidendy. Pod tym względem 2020 jest rokiem fatalnym. Nie pomaga też inflacja i oprocentowanie depozytów, które przynosi realną stratę.

Póki co jednak giełdowy bilans tego roku wydaje się chyba dodatni?

Marcowa hossa w dużej mierze została wywołana przez inwestorów indywidualnych, co jest godne podkreślenia. Na dodatek w trudnym czasie zdarzył się debiut Allegro, na którym można było zarobić 100 proc. Rynek kapitałowy potrzebuje dużych prywatnych spółek, które nie są obciążone aspektem politycznym, jak spółki Skarbu Państwa. Za moment będziemy żyli premierą „Cyberpunka” i CD Projektem – to kierunek, w którym powinna zmierzać polska giełda i WIG20. Dodatkowo, dzięki temu naszym rynkiem mocniej może zainteresować się zagranica, co pozytywnie przełoży się na płynność.

2020 to też rok bez wielu stacjonarnych konferencji, w tym bez dorocznego spotkania inwestorów na WallStreet. Jak wyglądała będzie edycja internetowa tego wydarzenia?

Nam również koronawirus pokrzyżował szyki. Najpierw musieliśmy przenieść konferencję z maja na wrzesień, a potem z września na listopad i do internetu. Z perspektywy czasu widać, że słusznie zrobiliśmy.

Po raz pierwszy w historii konferencja WallStreet odbędzie się w sali notowań GPW, gdzie będzie mieścić się nasze studio nagraniowe. Od 25 do 27 listopada spotkamy się z inwestorami jedynie wirtualnie. Otrzymaliśmy od naszych członków wiele próśb, by zorganizować WallStreet choćby w takiej formie, choć wszystkim nam brakować będzie spotkań kuluarowych.

W styczniu na Stadionie Narodowym SII organizowało Forum Finansów i Inwestycji. Druga edycja tej imprezy miała odbyć się jesienią. Jak w tym wypadku pandemia wpłynęła na kalendarz?

Pierwotnie chcieliśmy na przełomie maja i czerwca robić WallStreet tak jak zwykle, a w listopadzie zrobić drugą edycję Forum Finansów i Inwestycji. Pierwsza impreza miała zachować charakter głównie giełdowy, druga ma obejmować szerszy zakres: również finanse osobiste, nieruchomości, inwestycje alternatywne itp. W chwili obecnej nie ma szans, żeby zorganizować tego typu wydarzenie, szczególnie na zamienionym w szpital Stadionie Narodowym, więc nawet nie próbujemy. Czekamy z tym na koniec pandemii.

Konferencje finansowe przeniosły się do internetu, część organizatorów zapewnia, że tam już zostaną. SII dołącza do tego grona?

Najprawdopodobniej tak, takie są czasy. Do internetu przeniosły się nie tylko szkolenia i konferencje, ale całe życie rynku kapitałowego. Kiedyś, żeby porozmawiać z ważnym prezesem, to trzeba było jechać do Warszawy, ostać swoje, po czym zostać wpuszczonym na audiencję na czterdziestym piętrze wieżowca ze szkła i żelaza. Dziś nie jest dla nikogo obrazą majestatu to, że umawiamy się na rozmowę przez internet. To też plus dla osób spoza Warszawy, którym nie zawsze chciało się jechać kilka godzin na kilkudziesięciominutowe spotkania.

Jak już wspominałem, jedynym minusem jest brak rozmów twarzą w twarz. Czasem bywają one niezwykle ważne – wiem, że kilka spółek, które dziś są notowane na giełdzie, powstało tylko dlatego, że ich założyciele wiele lat temu spotkali się na konferencji WallStreet. Tymczasem trudno nawiązać relacje z kimś, kto siedzi po drugiej stronie ekranu czy ogląda ten sam webinar.

Nie wszędzie trend przechodzenia do Sieci jest tak wyraźny. Mam na myśli np. Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy, w których uczestnictwo rokrocznie badane jest w badaniu OBI. Dlaczego ta zmiana postępuje tak wolno?

Prezesi i zarządy spółek żyją w status quo: „jest dobrze, nikt nam na walne nie przyjeżdża, a teraz jest pandemia, więc jeszcze mniej przyjedzie – będzie spokój, nikt nie będzie zadawał niewygodnych pytań”.    Dla osób o takim podejściu obecna sytuacja jest idealna, nie muszą uciekać się do tricków w stylu WZA w Wigilię lub Sylwestra. Rzecz jasna spółki nie mówią, że nie chcą eWalnego, tylko najczęściej zasłaniają się ryzykami prawnymi – np. co będzie jak zabraknie prądu lub internetu, a akcjonariusze zaczną skarżyć spółkę.

Pojawiło się jednak kilka jaskółek postępu…

Tak, kilka spółek zrobiło eWalne - TenSquare Games, Unimot, CD Projekt czy sama GPW – i świat się nie zawalił. W tym kontekście wiążę duże nadzieje ze systemem eVoting od KDPW, który jest tani i nie stanowi przeszkody cenowej dla spółek. Musimy jednak, jako środowisko związane z rynkiem kapitałowym, wykreować modę na eWalne. Tak, aby spółki, które tego nie robią, poczuły się outsiderami.

Pytanie, jak to zrobić?

Polski rynek kapitałowy jest rynkiem naśladownictwa – „jak inni robią to ja też, jak inni nie robią, to po co się wychylać”. O eWalnych więcej dowiedzieć muszą się także sami inwestorzy, którzy mogliby wywierać presję na spółkach. Koniec końców do KSH mógłby zostać wprowadzony obowiązek zorganizowania eWalnego, co załatwiłoby sprawę ostatecznie.

Udział inwestorów w eWalnych ma sens, bo dzięki temu zarządy miałyby motywację, aby solidniej się do nich przygotowywać i odpowiadać na pytania. Na Zachodzie normą jest, że prezesi wychodzą z walnych zgromadzeń akcjonariuszy spoceni i zmęczeni – naszym prezesom też by się trochę potu przydało. Spółki lubią brać pieniądze od inwestorów, ale jak po latach trzeba odpowiadać na pytania, to już nie są tym zachwycone.

Z kolei inwestorzy indywidualni nie są zachwyceni, gdy na ich spółkę ogłaszane jest wezwanie po dalekiej od oczekiwań cenie. Ostatnio sprawą zainteresował się KNF, jednak wiem, że SII długo walczyło o tę kwestię.

Od 10 lat wnioskowaliśmy do Ministerstwa Finansów o zmianę regulacji w zakresie wezwań, może dopiero powaga urzędu KNF coś faktycznie w tej sprawie zmieni. My czujemy się jak Andy Dufresne, główny bohater „Skazanych na Shawshank”, który przez 17 lat kopał tunel, żeby uciec z więzienia. Kopiemy przez lata, w końcu dokopujemy się do tego i owego.

Do zmian w podatku Belki, na który rokrocznie narzekają ankietowani w OBI, jeszcze się nie dokopaliście.

Jest nadzieja, zapisana w Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego, która zakłada modyfikację podatku od dywidend dla akcji trzymanych przez dłuższy czas. Uczestniczę w spotkaniach dotyczących tej Strategii, monitorujemy ten temat. Niestety, chociaż został powołany pełnomocnik ds. wdrażania Strategii, to cała sprawa bardzo się ślimaczy. Pozostaje nam czekać, oby nie 17 lat.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (6)

dodaj komentarz
prs
Prawie bez czytania do Pana Maslowskiego:

Gdy korzysc jest jasna, decyzja jest prosta.

Tyle o inwestowaniu, indywidualnym czy nie.

prs
Kupujac restauracje, prywatna szkole czy kancelarie adwokacka rowniez jestem "inwestorem indywidualnym", moge tez byc czlonkiem np grupy inwestycyjnej..

Nazwa organizacji "Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych" , na ktorej stronie sa wlasciwie same informacje dla inwestorow GIELDOWYCH, brzmi malo
Kupujac restauracje, prywatna szkole czy kancelarie adwokacka rowniez jestem "inwestorem indywidualnym", moge tez byc czlonkiem np grupy inwestycyjnej..

Nazwa organizacji "Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych" , na ktorej stronie sa wlasciwie same informacje dla inwestorow GIELDOWYCH, brzmi malo profesjonalnie..

Inwestorska "Wichura" krotko mowiac, zadne prawdziwe "stowarzyszenie".
tomitomi
kiedy weźmiecie się za patrowiczów i im podobnych ? ? ?
demeryt_69
Hehe, polski inwestor giełdowy ... to brzmi jak ponury żart mając na uwadze historie Biotonu, Petrolinvestu czy Polnordu.

Już chyba lepiej poczytać Masłowską :)
krrzysiek2 odpowiada meryt
jsw, tpe, eng, pkp, att, pzu, pkn i cała reszta sasinowego szaleństwa. Ministra znikających aktywów państwowych, oszczędności emerytalnych i pieniędzy akcjonariuszy mniejszościowych. Ale za to na orlenie mozna taniej tankować jak ktoś przystąpił do debilnego programu. Ale już niedługo przestaną rządzić te pisowskie miernoty.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki