Notowania kontraktów terminowych na złoto po raz pierwszy od stycznia przekroczyły poziom 1900 USD za uncję trojańską. To kolejne potwierdzenie hipotezy o powrocie do trendu wzrostowego.


W środę o 9:25 uncja złota w ramach nowojorskich kontraktów terminowych była wyceniana na 1905,80 dolarów, a więc o 0,3% wyżej niż dzień wcześniej. Notowania królewskiego metalu rosną od początku kwietnia, zyskując od tego czasu przeszło 13%.
Z punktu widzenia analizy technicznej wiele przemawia za kontynuacją wzrostów. Kurs złota wręcz podręcznikowo zakończył przeszło 9-miesięczną korektę, w marcu 2-krotnie testując wsparcie na poziomie 1670 USD/oz. Następnie w połowie maja przebił od dołu linię trendu spadkowego oraz 200-sesyjną średnią kroczącą. Teraz najbliższym oporem jest poziom1960 USD, na którym zatrzymywały się próby zakończenia spadkowej korekty w listopadzie i styczniu.
Wsparciem dla notowań złota jest nie tylko sytuacja techniczna. Żółtemu metalowi sprzyjają zmiany „fundamentów”. Po pierwsze, jest nim odwrócenie kierunku na parze euro-dolar. Amerykańska waluta umacniała się od początku roku do końca marca, ale od kwietnia znów traci względem euro. Słabszy dolar sprawia, że złoto i inne metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza USA.
Po drugie, między grudniem a marcem notowaniom złota ciążyły rosnące rynkowe stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych. Równocześnie od ponad roku mamy do czynienia z trendem nasilających się oczekiwań inflacyjnych na amerykańskim rynku finansowym, którym od kwietnia już nie towarzyszy wzrost nominalnych rentowności obligacji. W efekcie od ponad miesiąca realna długoterminowa stopa procentowa w Ameryce znów spada, co skłania inwestorów do zabezpieczenia się przed inflacją długą pozycją na rynku złota.
Złotu sprzyja też postawa kierownictwa Rezerwy Federalnej, które od kilku tygodni intensywnie odżegnuje się od jakiejkolwiek szybkiej reakcji na bardzo wysoką inflację cenową w USA. Choć wskaźnik CPI już w kwietniu przekroczył 4%, to Fed nie zamierza w najbliższym czasie ani ograniczenia skupu obligacji (QE), ani pożyczenia polityki zerowych stóp procentowych.
- Obecnie przeważają ryzyka związane z rosnącą inflacją. Tu chodzi o zabezpieczenie przed inflacją. Nawet jeśli inflacja będzie wysoka, Fed wciąż będzie bardzo, bardzo gołębi. To, co naprawdę jest ważne dla złota, to realne stopy na początkowym odcinku krzywej. A Fed będzie je utrzymywał niskie, co osłabi dolara i sprawi, że złoto będzie sobie radziło nieźle – skomentował Stephen Innes z SPI Asset Management cytowany przez agencję Reuters.
KK

























































