Ukraina wraca do rozmów i normalnych relacji politycznych z USA; pokój na Ukrainie musi być udziałem Stanów Zjednoczonych - mówił w środę przewodniczący sejmowej Komisja Spraw Zagranicznych Paweł Kowal (KO), odnosząc się do rozmów USA i Ukrainy w Dżuddzie ws. zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą.


W środę z okazji 26. rocznicy wstąpienia Polski do NATO w gabinecie przewodniczącego komisji spraw zagranicznych odbyło się uroczyste przekazanie pióra prof. Bronisława Geremka, którym 12 marca 1999 roku podpisał on - jako szef MSZ - polskie dokumenty akcesyjne.
Pamiątka została przekazana przez prof. Marcina Geremka, syna b. szefa MSZ.
„Postanowiłem, żeby w tym gabinecie przewodniczącego komisji spraw zagranicznych upamiętnić historycznego, pierwszego przewodniczącego komisji z III Rzeczpospolitej, czyli profesora Bronisława Geremka. Pamiątki po nim wyglądają dzisiaj szczególnie mocno” - powiedział Kowal. Podkreślił, jak ważne dziś jest dla Polski członkostwo w NATO.
Po uroczystości Kowal odniósł się do rozmów przedstawicieli Ukrainy i USA, które odbyły się we wtorek w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej. Strona ukraińska zgodziła się na amerykańską propozycję natychmiastowego 30-dniowego zawieszenia broni z Rosją, zaś USA zapowiedziały wznowienie przerwanej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Obie strony zgodziły się też podpisać umowę surowcową.
„Dla nas jest najważniejsze, że Ukraina wraca do rozmów i do normalnych relacji politycznych z Stanami Zjednoczonymi, żeby zakończyć ten konflikt” - powiedział Kowal. Jak wskazał, „wczorajsze porozumienie przybliża nas do tego rozwiązania”.
„Jest jasne, że dzisiaj pokój na Ukrainie musi być z udziałem Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony bez Ameryki nie da się zrobić pokoju, bo Ameryka nie jest wystarczająco silna, żeby sama zdecydować. Więc jest potrzebny dialog, rozmowy międzynarodowe” - powiedział szef komisji zagranicznych.
Według Kowala, po rozmowach w Dżuddzie Ukraina znajduje się w lepszej sytuacji. Dodał, że teraz „piłeczka jest po stronie Rosji” ws. rozmów z USA dotyczących zawieszenia broni. „Ale najważniejsze jest to, że +most+ nad Atlantykiem znowu funkcjonuje, a Stany Zjednoczone mają sposób na to, żeby rozmawiać z Ukrainą i Ukraińcy ufają temu partnerowi” - podkreślił.
26 lutego 1999 r. prezydenci Polski, Czech i Węgier jednocześnie ratyfikowali Traktat Północnoatlantycki, wyrażając tym samym oficjalną zgodę tych państw na przystąpienie do NATO. 12 marca 1999 w Independence w stanie Missouri Polska, Czechy i Węgry zostały oficjalnie przyjęte do NATO. Ministrowie spraw zagranicznych trzech państw - ze strony polskiej Bronisław Geremek - przekazali sekretarz stanu Madeleine Albright tzw. instrumenty ratyfikacyjne.
Bronisław Geremek (1932-2008) był przewodniczącym komisji spraw zagranicznych w Sejmie X, I i II kadencji. Szefem MSZ był od 31 października 1997 roku do 30 czerwca 2000 roku.
Gen. Pacek: wznowienie pomocy wojskowej z USA jest dla ukraińskich żołnierzy jak tlen
Wznowienie przez USA pomocy wojskowej jest dla Ukrainy jak tlen, który ratuje jej żołnierzom życie, ale potrzeba kolejnych spotęgowanych działań wspierających, bo Rosjanie w obecnej sytuacji będą opierali się zakończeniu wojny - ocenił w rozmowie z PAP gen.dyw. w stanie spoczynku Bogusław Pacek.
W rezultacie wtorkowych rozmów przedstawicieli administracji Ukrainy i Stanów Zjednoczonych w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej, USA zdecydowały o wznowieniu pomocy wojskowej oraz wymiany informacji wywiadowczych dla Ukrainy.
Jego zdaniem, jest to decyzja o ogromnym znaczeniu dla zmęczonej wojną Ukrainy. „Wznowienie militarnej pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych dla Ukrainy oraz odblokowanie współpracy w zakresie przekazywania danych wywiadowczych są dla walczących żołnierzy Ukrainy jak tlen, który ratuje im życie” - podkreślił. Zarazem zaznaczył, że tej ważnej decyzji musi towarzyszyć szereg innych działań.
„Same dane wywiadowcze i dostarczone środki pola walki nie uratują sytuacji - potrzebni są wyszkoleni i zmotywowani żołnierze, którzy chcą walczyć, a z tym jest problem” - podkreślił gen. Pacek. Prawda o wojnie - dodał - jest taka i „wiedzą o tym Putin, Zełenski a także żołnierze walczący po obu stronach, że Rosjanie mają bardzo dużą przewagę i wszystko wskazuje na to, że uda im się wyprzeć żołnierzy ukraińskich z obwodu kurskiego, także w obwodzie donieckim postępy Rosjan wskazują na dramatyczną wręcz sytuację Ukraińców”.
„Potrzeba jeszcze wielu innych, spotęgowanych działań, zarówno Stanów Zjednoczonych, innych państw wspierających Ukrainę jak i samej Ukrainy - wielkiej mobilizacji państwa i narodu, żeby nie dać się zupełnie zepchnąć Federacji Rosyjskiej i żeby nie osiągnęła ona swoich celów” - stwierdził.
Gen. Pacek zaznaczył, że Rosjanie w obecnej sytuacji będą opierali się przed zakończeniem wojny. „Ich cel, co dzisiaj widać coraz bardziej, jest dalekosiężny. (...) Chodzi nie tylko o NATO - dzisiaj Rosja dąży do przewrotu w Ukrainie i do jak najszybszego przeprowadzenia tam wyborów prezydenckich, licząc, że od władzy zostanie odsunięty (prezydent Wołodymyr) Zełenski, ale także przedstawiciele parlamentu i innych władz na terenie całej Ukrainy. Rosja liczy dzisiaj na przejęcie Ukrainy poprzez wybory” - uważa gen. Pacek.
Dodał, że trudno jest mu ocenić, na ile to jest możliwe. „Sądzę, że nie jest. Obecna sytuacja nie sprzyja Rosji - Donald Trump, ku zdziwieniu wszystkich, spowodował zwiększenie, a nie zmniejszenie popularności Zełenskiego. Z drugiej strony zniechęcenie, zmęczenie tą wojną Ukraińców wskazuje na to, że w wielu miejscach Rosjanie mogą liczyć na sukces” - powiedział.
Gen. Pacek stwierdził, że nie dziwi się prezydentowi Zełenskiemu, że „niezależnie od warunków z jakimi spotkał się ze strony amerykańskiej, zgodził się na jak najszybsze zawieszenie broni”. „Bo to jest szansa na oddech i złapanie powietrza dla kogoś, komu woda zbliża się do ust” - podsumował.
Wtorkowe rozmowy delegacji USA i Ukrainy w hotelu Ritz-Carlton w Dżuddzie trwały niemal dziewięć godzin. Było to pierwsze spotkanie przedstawicieli obydwu państw od czasu kłótni ich prezydentów, Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu 28 lutego. Stronę amerykańską reprezentował sekretarz stanu USA Marco Rubio i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz; Ukrainę - szef gabinetu prezydenta Andrij Jermak, szef MSZ Andrij Sybiha i minister obrony Rustem Umierow.
W oświadczeniu opublikowanym przez resorty dyplomacji Stanów Zjednocznych i Ukrainy w wyniku rozmów zakomunikowano, że „Ukraina wyraziła gotowość przyjęcia propozycji USA dotyczącej wdrożenia natychmiastowego, tymczasowego 30-dniowego zawieszenia broni, które może zostać przedłużone za obopólną zgodą stron oraz podlega akceptacji i równoczesnemu wdrożeniu przez Federację Rosyjską” oraz że Stany Zjednoczone „natychmiast zniosą przerwę w wymianie informacji wywiadowczych i wznowią pomoc w zakresie bezpieczeństwa dla Ukrainy”. USA i Ukraina zapowiedziały też „rozpoczęcie negocjacji mających na celu osiągnięcie trwałego pokoju, który zapewni Ukrainie długoterminowe bezpieczeństwo”. (PAP)
iwo/ mok/
Dla Grzegorza Schetyny (KO) rezultat ukraińsko-amerykańskich negocjacji w Dżuddzie to krok w dobrą stronę, Marek Sawicki (PSL) czeka na stanowisko rosyjskie, Zbigniew Kuźmiuk (PiS) uważa, że jeśli Rosja nie zgodzi się na wynegocjowane rozwiązanie, to „skończy się marchewka, a zacznie kij”, a Magdalena Biejat (Lewica) podkreśliła wagę „niezłomnego” stanowiska UE w sprawie Ukrainy.
PAP zapytała parlamentarzystów o opinie po rozmowach w Arabii Saudyjskiej.
Ukraina we wtorek wyraziła gotowość przyjęcia propozycji USA dotyczącej wdrożenia natychmiastowego, tymczasowego 30-dniowego zawieszenia broni. W zamian USA przywróciły wymianę informacji wywiadowczych i wsparcie wojskowe dla Ukrainy. Takie były rezultaty ukraińsko-amerykańskich rozmów w Arabii Saudyjskiej na temat porozumienia pokojowego w wojnie Ukrainy z Rosją.
Zdaniem Grzegorza Schetyny, byłego wicepremiera, szefa MSW i MSZ, marszałka Sejmu a obecnie senatora KO, jest to „krok w dobrą stronę i trzymamy kciuki - Rosjanie będą musieli przyjąć to wspólne stanowisko amerykańskie i ukraińskie”. Jak dodał, dobrze to służy sprawie zawieszenia broni i osiągnięcia rozejmu.
Wiceprzewodniczący klubu PSL Marek Sawicki wyraził sceptycyzm. „Nic z tego, póki co, nie wynika, nie wiemy, co na te ustalenia powie Rosja” - powiedział. Jego zdaniem jest to jednak test dla Władimira Putina, „na ile obietnice Donalda Trumpa, że (Trump - przyp. PAP) zawierzył Putinowi, że Putin zawiesi tę wojnę, są realne”.
Sawicki podkreślił, że zawieszenie wojny w Ukrainie „nie rozwiązuje problemu tej wojny”. Jego zdaniem istotna jest kwestia, gdzie według Trumpa powinna przebiegać granica bezpieczeństwa Zachodu: czy na wschodniej granicy Ukrainy, „niezależnie jak ona zostanie wyznaczona”, czy na zachodniej. „Jeśli na zachodniej granicy Ukrainy, to jasno z tego wynika, że oddaje Ukrainę w pacht Rosji” – powiedzial Sawicki.
„To jest dobry pierwszy krok, mam nadzieję, że za nim pójdą kolejne” – tak wtorkowe ustalenia skomentowała w rozmowie z PAP Magdalena Biejat, wicemarszałek Senatu z Lewicy oraz jej kandydatka na urząd Prezydenta RP. „Jeśli to się uda, to będzie to ważny zwrot w bardzo złej sytuacji, z którą mierzymy się w Europie od momentu zmiany na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych” – oceniła Biejat.
Podkreśliła wagę „niezłomnego stanowiska Unii Europejskiej, która nie odstąpiła Ukrainy, która podejmuje kolejne działania mające na celu pokazanie, że Unia Europejska się nie ugnie i że weźmie na siebie odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo”.
Według posła PiS Zbigniewa Kuźmiuka Ameryka ma jasny plan i chce doprowadzić do pokoju na Ukrainie. „Najpierw uzgodnili z jedną stroną możliwość zawieszenia działań zbrojnych na razie na 30 dni, natomiast teraz pod presją jest Rosja i jak wynika z tego, co mówili obaj negocjatorzy, w szczególności sekretarz stanu Marco Rubio, jeśli Rosja nie zgodzi się na takie rozwiązanie skończy się marchewka, a zacznie kij” – powiedział Kuźmiuk.
Rozmowy między delegacjami w Arabii Saudyjskiej trwały ponad dziewięć godzin. Ukrainę reprezentowali szef gabinetu prezydenta Andrij Jermak, szef MSZ Andrij Sybiha i minister obrony Rustem Umierow.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zaznaczył, że czeka na odpowiedź Rosji w sprawie zawieszenia broni.
„Wszyscy z niecierpliwością czekamy na odpowiedź Rosji i stanowczo wzywamy ją do zakończenia działań wojennych” – powiedział Rubio w Irlandii, gdzie zatrzymał się na krótko w drodze powrotnej z rozmów w Arabii Saudyjskiej. Podkreślił, że ewentualna odmowa „ujawni prawdziwe intencje Kremla” oraz że „nie istnieje militarne rozwiązanie tego konfliktu”.
Pieskow w środę nie wypowiedział się wprost o stosunku Moskwy do propozycji USA. Powiedział, że „najpierw musi zdobyć informacje” na ten temat oraz że oczekuje, iż nastąpi to podczas planowanych rozmów z przedstawicielami Waszyngtonu.
W opublikowanym w środę wywiadzie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapowiedział, że Rosja będzie unikać kompromisów, które zagrażałyby życiu ludzi. Powtórzył też, że jego kraj nie zaakceptuje obecności wojsk NATO w Ukrainie, jeśli dojdzie do trwałego porozumienia pokojowego.
Rzeczniczka MSZ w Moskwie Maria Zacharowa, cytowana przez agencję Reutera, oświadczyła, że Rosja „podejmie własne decyzje” w sprawie konfliktu w Ukrainie. (PAP)
ap/ jos/ jw/ mhr/
























































