Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak–Kamysz uchylił 15 grudnia 2023 r. decyzję powołującą podkomisję ds. zbadania katastrofy smoleńskiej; podkomisja ulega likwidacji - informował wówczas resort obrony. Zapowiedziano też powołanie zespołu, który przeanalizuje każdy aspekt działalności tej podkomisji. O wstępnych kosztach działalności tzw. komisji Macierewicza poinformował w Sejmie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.


15 grudnia 2023 roku, wicepremier i szef resortu Władysław Kosiniak–Kamysz podpisał decyzję, parafowaną przez wiceministra Cezarego Tomczyka, o uchyleniu decyzji powołującej podkomisję MON ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego samolotu Tu-154 z 10 kwietnia 2010 r.
"Po tej wstępnej analizie możemy powiedzieć, że sytuacja jest bardzo poważna, jeżeli chodzi o kwestie marnotrawstwa, o kwestie wydatkowania publicznego" tej podkomisji - mówił z początkiem stycznia Tomczyk.
Przeczytaj także
Całość funkcjonowania podkomisji Antoniego Macierewicza wyniosła 33 mln zł, z czego 12,5 mln zł poszło na pensje. Rekordzista zarobił 900 tys. zł, ale to oczywiście nie jest kwota zamknięta - powiedział Tomczyk, odpowiadając na pytania posłów KO o koszty funkcjonowania komisji ds. ponownego zbadania katastrofy pod Smoleńskiem.
- Tylko pensje to jest 12,5 mln zł. To dwa razy więcej niż działalność komisji Jerzego Millera - podkreślił. Rekordzista w komisji Macierewicza zarobił ponad 900 tys. zł. Komisja Macierewicza, tylko po wstępnych analizach, kosztowała 6 razy więcej niż komisja Millera - dodał wiceminister.
Koszty działalności komisji Macierewicza w 33 mln złotych się nie zamkną, bowiem nie ujęto w niej m.in. eksperymentu, polegającego na zniszczeniu drugiego samolotu na potrzeby prac komisji. Co więcej, MON (rządzony przez Mariusza Błaszczaka) przez długi czas ukrywało wydatki. Sprawa uzyskania informacji o kosztach ciągnęła się kilka lat i rozstrzygnięcie przyniosła dopiero decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego.
"Zniszczono drugiego Tupolewa, który został pocięty szlifierką w ramach groteskowych eksperymentów przez ludzi, którzy nigdy nie zajmowali się badaniem wypadków lotniczych. (…) Zniszczono samolot, który był świeżo po remoncie. Mienie państwowe za 50 mln zł zostało zniszczone" - mówił wiceszef MON.
Jak informował "Newsweek", pieniądze szły m.in. na wynagrodzenia dla członków i ekspertów oraz na badania, które miały udowodnić z góry założoną tezę o wybuchu. I tak symulacje przeprowadzone przez amerykański instytut NIAR (National Institute for Aviation Research), które kosztowały polskiego podatnika 8 mln zł, ale nie były zgodne z założoną linią, zostały ukryte.
Macierewicz: Raport podkomisji mówi o tym, że przyczyną katastrofy smoleńskiej były przynajmniej dwie eksplozje
Z raportu podkomisji smoleńskiej wynika, że przyczyną katastrofy 10 kwietnia 2010 roku były przynajmniej dwie eksplozje; podkomisja zidentyfikowała dźwięk eksplozji w lewym skrzydle, miała ona miejsce jeszcze zanim samolot przeleciał nad brzozą - mówi PAP Antoni Macierewicz.
Katastrofa smoleńska i komisja Millera
W latach 2010-2011 przyczyny katastrofy smoleńskiej badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie komisja ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Według Komisji, ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.
Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej została powołana na mocy rozporządzenia z 4 lutego 2016 r. podpisanego przez ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.
W kwietniu 2022 r. szef podkomisji Antoni Macierewicz przedstawił raport z jej prac, który kwestionował ustalenia komisji Millera. "Przyczyną katastrofy 10 kwietnia nad Smoleńskiem był akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej na statek powietrzny Tu-154M z delegacją prezydenta RP; głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle na 100 m przed minięciem przez samolot brzozy na działce doktora Bodina nad terenem, gdzie nie było ani wysokich drzew, ani innych przeszkód mogących zagrozić samolotowi" – powiedział, prezentując raport, Macierewicz.
W kwietniu ub.r. podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 r.
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej od 10 kwietnia 2010 r. prowadzi prokuratura. Najpierw była to Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Po reformie prokuratury przez rząd PiS śledztwo od zlikwidowanej wtedy prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Od marca 2016 r. sprawą zajął się Zespół Śledczy nr I Prokuratury Krajowej. W lipcu ub.r. PK poinformowała o włączeniu do śledztwa zawiadomienia podkomisji smoleńskiej.
JM/PAP



























































