REKLAMA

Kobiecy pomysł na biznes: rękodzieło z papieru i filcu

Barbara Sielicka2013-10-12 06:00
publikacja
2013-10-12 06:00
Kobiecy pomysł na biznes: rękodzieło z papieru i filcu
Kobiecy pomysł na biznes: rękodzieło z papieru i filcu
fot. fipapka /

Znalezienie dobrego pracodawcy, który płaci na czas i szanuje pracownika, nie zawsze jest łatwe. Tym bardziej, jeżeli jest się świeżo upieczonym absolwentem, któremu zależy na każdej pracy, ponieważ od tego zależy jego utrzymanie się. Nic więc dziwnego, że po wielu negatywnych doświadczeniach z takimi pracodawcami absolwenci wolą założyć własne firmy, niż nadal „zagryzać zęby”.

fipapka
Gabriela Drachus, właścicielka FIPAPKA

Tak właśnie postąpiła Gabriela Drachus, która niedawno zarejestrowała swoją działalność gospodarczą. Był to dla niej bardzo ważny moment, nie tylko dlatego, że wreszcie usamodzielni się zawodowo. Chce przez to również pokazać, że na sztuce, jaką są wyroby ręczne, można zarobić.

Gabriela od małego uwielbiała tworzyć własnoręcznie wykonywane, drobne upominki, a gdy przyszedł czas wyboru szkoły średniej, chciała iść do liceum plastycznego. W domu usłyszała jednak, że po takiej szkole nie zdobędzie dobrej pracy, jeżeli w ogóle jakąkolwiek uda jej się zdobyć. Poszła więc do zwykłego liceum, a później na studia pedagogiczne.

- Po skończeniu studiów bardzo chciałam zostać w Rzeszowie. Musiałam więc szybko znaleźć jakąkolwiek pracę, aby tu zostać. I tak trafiłam do pracy w biurze w szkole językowej, skąd szybko musiałam odejść, ponieważ natknęłam się tam na nieuczciwych ludzi. Później był jeszcze sklep z biżuterią, agencja reklamowa i klub sportowy – wspomina Gabriela.

Później zaszła w ciążę, a w czasie jej urlopu macierzyńskiego klub został sprzedany – Gabriela została więc bez pracy. Wychowując małe dziecko, powoli zaczęła wracać do rękodzieła i swojej uśpionej pasji tworzenia. Z początku były to upominki dla bliskich i znajomych, a później zaczęła dostawać zapytania od innych, nieznanych jej osób. - Zaczęłam przeszukiwać zasoby internetu, szukałam inspiracji, nowych narzędzi itd. – czułam olbrzymi głód tworzenia – opowiada.

Dość – idę na swoje


Kiedy jej córeczka Zuza skończyła roczek, Gabrieli udało się dostać na organizowany przez Powiatowy Urząd Pracy staż w domu kultury. Był to staż przeznaczony dla kobiet, które po urodzeniu dziecka nie podjęły zatrudnienia. – Tam poznałam bardzo sympatyczną osobę z UP, która zaczęła namawiać mnie na staranie się o dotację unijną i założenie firmy. Początkowo obawiałam się i nie wiedziałam, czy sobie poradzę, ale uznałam, że za niedługo kończę 30 lat i trzeba coś zrobić, teraz albo nigdy – wspomina Gabriela.

fipapka

Pudełko eksplodujące, produkt FIPAPKA

- Miałam dosyć pracy u „prywaciarzy”, którzy nie dbają o swoich pracowników, a jedynie o własny interes. Z jednej strony to rozumiem, ale przecież trzeba być też człowiekiem. W domu kultury nie udało się pozostać. Więc postanowiłam: zabieram się za wniosek, składam go i jeśli się uda to znak, że dam radę – dodaje.

20 tys. zł i ruszam


Wniosek o dotację Gabriela napisała sama, z małą pomocą męża, który również prowadzi własną działalność. Otrzymała prawie maksymalną liczbę punktów i przyznano jej 20 tys. zł na założenie firmy. Pieniądze przeznaczyła przede wszystkim na zakup komputera, drukarki i narzędzi, które mają ułatwić i przyspieszyć jej pracę, a także pomóc stworzyć nowe wzory.

Firma Gabrieli zajmować się będzie wszelkiego rodzaju upominkami z filcu, papieru i kartonu. Stąd też nazwa firmy - FIPAPKA: fi-jak filc, pap-jak papier, ka-jak karton. W asortymencie będzie można znaleźć zaproszenia, kartki, albumy okazjonalne, pudełka  eksplodujące, opakowania na prezenty, jak i samo pakowanie prezentów.

fipapka fipapka fipapka

Produkty z FIPAPKA

- Dodatkowo postanowiłam włączyć w to wszystko działalność warsztatową, która będzie skierowana m.in. do instruktorów domów kultury, placówek oświatowo-wychowawczych, nauczycieli, plastyków amatorów, dzieci i młodzieży oraz wszystkich chętnych, którzy chcieliby zapoznać się ze sztuką ręcznego tworzenia i dekorowania upominków z papieru na każdą okazję – wyjaśnia Gabriela. Z czasem chciałaby także otworzyć sklep internetowy z takimi upominkami i stworzyć stoisko, na którym będzie można zakupić takie rzeczy „od ręki”.

Może być ciężko, nie przeczę


Swoje pierwsze upominki Gabriela tworzyła, zupełnie nie myśląc o zarabianiu na tym. Jednak, gdy kolejni znajomi chcieli jej za to płacić – przestała oponować, a dodatkowo postanowiła zacząć zarabiać na większą skalę. Wie jednak, że wchodzi na bardzo trudny rynek, gdzie konkurencją są nie tylko sklepy z rękodziełem, ale także ci, którzy tworzą takie rzeczy bez rejestrowania działalności gospodarczej i ci, którzy ręczne wykonywanie upominków traktują, jako dodatkowy sposób na zarobienie oprócz etatu.

fipapka

Pudełko eksplodujące, produkt FIPAPKA

Ona jednak postanowiła w całości oddać się swojej pasji i na tym tylko zarabiać. Wie, że ryzykuje bardzo dużo, ale wierzy, że dzięki poświęceniu się w 100% jednemu biznesowi, osiągnie zyski. - Dużo pytam, rozglądam się, obserwuję i stwierdzam, że rękodzieło jest w cenie – chociaż to pewnie żadna nowość. Na szczęście rynek się poszerza, powstają nowe możliwości, nowe narzędzia do ich tworzenia. Ale wszystko to, co się tworzy, musi mieć charakter, być oryginalne - wtedy to z pewnością się sprzeda - przekonuje.

Aby jednak to uzyskać, potrzebna jest również większa świadomość ludzi w związku z ceną rzeczy tworzonych ręcznie. Osoby, które cenią sobie rękodzieło i rzeczy tworzone z pasją, mają świadomość, ile czasu, energii i dodatkowych czynności (za które często nie liczy się pieniędzy) pochłania taka praca i są w stanie to zrozumieć i odpowiednio wycenić. Wielu jednak tego jeszcze nie rozumie.

Rękodzieło musi iść w parze z jakością


Jeżeli ktoś chce zacząć zarabiać na rzeczach wykonywanych ręcznie, to przede wszystkim musi postawić na perfekcyjną jakość wykonania i zainwestowanie w bardzo dobre produkty do tworzenia. - Muszę przyznać, że niewiele jest sklepów stacjonarnych w Rzeszowie, w których mogłabym kupić potrzebne mi tworzywa. Przede wszystkim korzystam więc ze sklepów internetowych, które mają bardzo bogaty asortyment. Poza tym jestem aktywnym członkiem kilku forów, gdzie dziewczyny same podsyłają ciekawe miejsca, gdzie warto zaglądnąć, znaleźć coś fajnego. Wiadomo też, że warto jest mieć parę takich dostawców, z którymi często się współpracuje - wtedy nie trzeba długo szukać tego, co jest niezbędne – wyjaśnia Gabriela.

Jakość to jedno, jednak nie wolno zapominać o promocji, bez której nawet świetne produkty się nie sprzedadzą. -  W moim przypadku najlepiej sprawdzają się polecenia przez znajomych – przekonuje właścicielka Fipapki. Zamierza także zainwestować w  baner, wizytówki, ulotki, czytelną stronę internetową, portale społecznościowe, reklamę w radio i w prasie.

- Przede wszystkim nie wolno stać w miejscu. Rękodzieło to taka dziedzina, w której trzeba być otwartym i elastycznym, wciąż poszukiwać – dodaje Gabriela. Ma zamiar zarazić innych tym, co robi i co oni sami mogą zrobić. A dodatkowo chce stworzyć sobie takie grono odbiorców, które chętnie i często będzie do niej powracać.

Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do naszej redaktorki! Dołącz do prawie 140 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Przeczytaj także:

Kobiety w polityce to nie tylko Yellen i Merkel
Santorski: mężczyzna źle znosi to, że kobieta robi karierę
140 kobiecych pomysłów na biznes w jednym miejscu!
merkel santorski kobiecy pomysł na biznes
Źródło:
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~karolka
Ale mnie wkurzają te seksistowskie teksty - kobiecy pomysł na biznes to dłubanie w kącie w kuchni jakiegoś rękodzieła i sprzedawanie badziewia na kiermaszu przed świętami. Męski pomysł na biznes to prezes korporacji.
Zacznijcie ludzie w końcu myśleć redaktorzy Bankiera!
~Konsument
Jeżeli sprzedaje się towary i stosuje wymianę pieniądz za towar, wszystko jest pięknie. Najgorszy jest rynek usług - wykonujesz usługę, wystawiasz fakturę, a odbiorca zalega z płatnością tygodniami lub miesiącami. Tymczasem wykonawca usługi musi zapłacić w terminie podatki i nikogo nie obchodzi, że zarobił pieniądze Jeżeli sprzedaje się towary i stosuje wymianę pieniądz za towar, wszystko jest pięknie. Najgorszy jest rynek usług - wykonujesz usługę, wystawiasz fakturę, a odbiorca zalega z płatnością tygodniami lub miesiącami. Tymczasem wykonawca usługi musi zapłacić w terminie podatki i nikogo nie obchodzi, że zarobił pieniądze jedynie na papierze.
~dezel
Tylko patrz dziewczynko na swój portfel zadłużenia, bo będziesz pracować na banki i inne opłaty. Sen będzie krótki i mało spokojny.

Powiązane: Kobiecy pomysł na biznes

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki