Ośmiopiętrowej, przeźroczystej kuli nie sposób nie zauważyć. To serce przyszłego międzynarodowego centrum finansowego w Astanie, w którym mają znaleźć swoje siedziby największe światowe banki, a jeszcze kilka dni temu siedziba pawilonu Kazachstanu podczas EXPO2017.
I choć Kazachstan był ostatnim państwem, które odłączyło się od Związku Radzieckiego, dziś jest traktowany jako perspektywiczne miejsce do rozwoju biznesu.Nie tylko z powodu chłonnego rynku wewnętrznego i ogromnej chęci zmiany struktury gospodarki. Wiele firm marzy, by stał się dla nich przyczółkiem dalszej azjatyckiej ekspansji.
Przed 2014 rokiem obroty w handlu Polski i Kazachstanu znacznie przekraczały 2 mld dolarów. Po gwałtownym spadku (w 2016 roku łączne obroty wyniosły niecałe 780 mln dolarów), sytuacja zaczęła wracać na właściwe tory - tylko w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2017 roku obroty osiągnęły wartość niemal 488 mln dolarów (przy 245 mln w tym samym okresie rok wcześniej).
Warto zwrócić uwagę na kontekst gospodarczo-polityczny. Jeszcze do połowy 2015 roku bank centralny utrzymywał sztywny kurs tenge, co jakiś czas przeprowadzając dewaluację. W sierpniu 2015 roku zdecydowano jednak o uwolnieniu kursu. W efekcie dolar natychmiast wystrzelił o 28 proc. Uwolnienie kursu znalazło swoje odzwierciedlenie między innymi w poziomie inflacji - w 2014 roku wynosiła ona 7,4 proc., by w 2015 podskoczyć do 13,6 proc. W ubiegłym roku udało się ją zredukować do poziomu "zaledwie" 8,5 proc.
Łatwiej niż w Unii
Kazachstan mocno stawia na rozwój gospodarczy kraju przy udziale zagranicznych partnerów - starając się z jednej strony zwiększyć obroty handlowe, a z drugiej przyciągając do kraju zagranicznych inwestorów. W 2014 roku w życie weszło nowe prawo, w którym zawierał się szereg zachęt dla firm zainteresowanych inwestycjami w Kazachstanie. Wśród nich trzeba wymienić zwolnienie z CIT, podatku gruntowego i od nieruchomości na okres 10 lat, zwrot do 30 proc. środków poniesionych na budowę i wykończenie inwestycji czy choćby brak konieczności uzyskiwania pozwolenia o pracę dla części pracowników zagranicznych.
- Warunki w strefach ekonomicznych w Kazachstanie są nieporównywalnie lepsze od tych, które mogą zaoferować państwa Unii Europejskiej - powiedział Maksat Kabaszew, prezes NK Kazakh Invest w czasie Kazachstańsko-Polskiego Forum Gospodarczego w Astanie.
Forum odbywało się przy okazji wystawy EXPO2017. Nie jest tajemnicą, że polskie władze i firmy również są zainteresowane zacieśnianiem współpracy z Kazachstanem - i obecność na Forum prezydenta Andrzeja Dudy była tego najlepszym dowodem. Sam prezydent wspomniał zresztą, że chciałby, by w ciągu 6 lat obrót w handlu Polski i Kazachstanu sięgnął 3 mld dolarów. - I proszę, żebyście się państwo o to postarali - powiedział do przedstawicieli firm, którzy brali udział w Forum. W czasie wydarzenia podpisano 10 polsko-kazachstańskich umów i porozumień.
Jak nie zgubić się na stepie
Obecnie w Kazachstanie zarejestrowanych jest około 190 firm z polskim kapitałem. Historia największej do dziś polskiej inwestycji sięga 2006 roku. To wtedy Petrolinvest, spółka Ryszarda Krauzego, kupiła pierwsze kazachstańskie firmy posiadające koncesję na wydobycie ropy na terenie kraju. W lipcu 2007 roku zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, a już we wrześniu ówczesny prezes, Paweł Gricuk, poinformował o wydobyciu pierwszej baryłki ze złoża Żubantam. Wbrew zapowiedziom, do wydobycia jednak nie doszło.
Przez miesiące i lata spółka podejmowała kolejne działania, które miały doprowadzić do powstania naftowego eldorado. Informacje z dalekiego Kazachstanu szybko docierały do inwestorów w Polsce, co przekładało się na nieraz szalone zachowanie akcji spółki. Wystarczy wspomnieć sam debiut - 390 zł, na zamknięciu pierwszej sesji zarobek wobec ceny emisyjnej rzędu 160 proc. Kilka dni później - 842 zł. Ale na odwrócenie trendu nie trzeba było nawet czekać do kryzysu. Już pod koniec roku akcje były przecenione niemal o połowę. Kierunek był jeden, choć zdarzały się wyskoki, jak choćby ten w marcu 2010 roku, gdy kolejna informacja o ropie podbiła wycenę spółki o kilkadziesiąt procent.
Z marzeń o ropie nie został już nawet legendarny giełdowy ticker OIL, ponieważ przed wakacjami spółka została wykluczona z obrotu na GPW. Wciąż ma problem z rozliczeniem transakcji sprzedaży części udziałów w jednej z kazachstańskich spółek. Dodając do tego dwa miliardy złotych straty w ciągu dekady i walkę o uniknięcie upadłości, historia Petrolinvestu może być ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy uwierzyli w gorączkę czarnego złota, nie biorąc pod uwagę zagrożeń. Czas pokaże, czy to historia już zakończona.
Kazachstan - już nie "Borat", jeszcze nie Dubaj [Tam mieszkam]
![Kazachstan - już nie "Borat", jeszcze nie Dubaj [Tam mieszkam]](https://galeria.bankier.pl/p/c/e/389030ff8f9ad5-128-80-127-0-2700-1687.png)
Kazachstan - gospodarz tegorocznej międzynarodowej wystawy Expo - miał w te wakacje swoje pięć minut. Polskie władze zachęcają przedsiębiorców do wchodzenia na tamtejszy rynek. Jednak aktywnym działaniom promocyjnym towarzyszy raczej znikoma wiedza na temat realiów tego kraju. Odwiedziliśmy Polaków żyjących w Kazachstanie, żeby zapytać, jak się im tam mieszka.
Oczywiście błędem byłoby twierdzenie, że to wina kazachstańskiego rynku, bo wiele firm udowodniło, że w centrum Azji da się prowadzić biznes. Aby zobaczyć, jak wygląda to w praktyce, udajemy się do Szymkentu - miasta na południu Kazachstanu, tuż przy granicy z Uzbekistanem. To właśnie tutaj w 2011 roku zainwestował Jerzy Starak, właściciel Poplharmy, przejmując wartą wówczas ponad 155 mln zł spółkę Chimpharm, działającą na rynku pod marką Santo.
- Chimpharm był wtedy największy jeśli chodzi o wielkość produkcji, ale nie jeśli chodzi o technologię - powiedział Rustam Baygarin, dyrektor zakładu w Szymkencie odpowiedzialny za produkcję, jakość i logistykę. Od 2011 roku otworzyliśmy 5 nowych oddziałów produkcyjnych (spotykamy się w czasie uroczystości otwarcia jednego z nich - przyp. red). Około 80 mln dolarów już zainwestowaliśmy w te oddziały produkcyjne. Teraz wszystkie zakłady spełniają standardy GMP (dobrej praktyki produkcyjnej), działamy zgodnie ze wszystkimi europejskimi i i światowymi standardami - dodaje Rustam Baygarin.
- Ci, którzy oglądali zakład naszym połączeniem, powiedzieli, że to późne lata 70., początek 80. - mówi Jerzy Starak, przewodniczący Rady Nadzorczej Polpharmy i właściciel większościowego pakietu akcji. - To, że powstał ten zakład, zawdzięczamy temu, że pracownicy w Polsce i z Polski nauczyli kolegów z Kazachstanu tego fachu. Dopiero teraz zrozumiałem na tym przykładzie, że bez tych ludzi to byłoby niewykonalne przedsięwzięcie - dodaje Jerzy Starak.
Nieoficjalnie mówi się, że Kazachstan miał być dla Polpharmy bazą dla innych państw regionu. Jednak trudno mówić tu o pełnym sukcesie.
- Nadal dominującym rynkiem jest rynek kazachstański. Eksport udaje się nam co roku podwajać, ale ponieważ startowaliśmy z niewielkiej linii bazowej, nadal stanowi mniej niż 10 procent - mówi Tomasz Moys, wiceprezes zarządu Polpharmy. Firma liczy, że dzięki modernizacji zakładu uda się ten poziom zwiększyć, ponieważ znikną formalno-prawne ograniczenia związane z jakością produkcji.
Przy okazji wizyty zapytaliśmy również Jerzego Staraka o plany na przyszłość - w tym te związane z dalszą ekspansją. Póki co raczej nie ma szans, by spółka weszła na rynek afrykański, co zapowiadano w 2013 roku.
- Powstała dość ciężka sytuacja dotycząca bezpieczeństwa fizycznego osób i nie wyobrażałem sobie, że będę prosił moich kolegów, by tam jeździli. Na razie czekamy, aż się uspokoi - mówi Jerzy Starak.
Również niewiele wskazuje na rozwinięcie działalności w Turcji czy w Chinach z powodu zbyt wysokiej bariery wejścia.
Zapytaliśmy również o ewentualny debiut giełdowy.
- Na razie mieliśmy wystarczająco własnych zasobów. To prawda, że dawno niczego nie kupiliśmy, ale inwestujemy w biotechnologię - mówi w rozmowie z Bankier.pl Jerzy Starak. - Dopóki tego nie zrobimy, jest za wcześnie, bo mam takie wrażenie, że jak ja ryzykuję, to ryzykuję i mogę mieć pretensję do siebie, a jeśli ktoś inny dał mi pieniądze, to po części czuję się odpowiedzialny - i to jest dyskomfortowe uczucie - dodaje Starak.
Debiutu jednak nie wyklucza - nie tylko na GPW, ale też na innych rynkach - w sytuacji, gdyby firma zdecydowała się na przejęcie spółki notowanej na giełdzie i nabycie większościowego pakietu akcji.
Właściciel Polpharmy widzi też duże szanse dla innych inwestorów.
- Kazachstan postanowił sprywatyzować 85 proc. zasobów. Jest mnóstwo narzędzi, które to (prywatyzację - przyp. red.) wspomagają: zachęty, ulgi, dopłaty, strefy ekonomiczne. także jest bardzo energicznie działająca ambasada - mówi Jerzy Starak.
Jak mówią eksperci, Kazachstan preferuje inwestycje typu joint venture, z udziałem lokalnego kapitału. Mniej przychylnie patrzy na inwestycje typu greenfield. Póki co wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Kazachstanie spada - z 24 mld dolarów 2013 roku do ok. 14,3 mld dolarów w 2016 roku.



























































