KE chce zmiany zasad dostępu do zasiłków, ale nie na dzieci

Komisja Europejska zaproponowała we wtorek zmiany zasad wypłacania zasiłków obywatelom UE, którzy pracują w innym państwie unijnym, niż kraj pochodzenia. Nie chce jednak zmian dotyczących zasiłków na dzieci mieszkające innym państwie, niż kraj pracy rodzica.

KE chce zmiany zasad dostępu do zasiłków, ale nie na dzieci
KE chce zmiany zasad dostępu do zasiłków, ale nie na dzieci (fot. stevanovicigor / YAY Foto)

"Chcemy ułatwić mobilność pracowników w UE, a jednocześnie walczyć z nadużyciami" - mówiła komisarz UE ds. zatrudnienia i spraw socjalnych Marianne Thyssen w wywiadzie dla kilku europejskich mediów, w tym PAP.

Jej projekt dotyczy nowelizacji przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego w sytuacjach, gdy obywatel jednego kraju UE mieszka i pracuje w innym państwie unijnym. Przepisy regulują, w którym z dwóch państw i od jakiego momentu osobie takiej przysługują różne świadczenia, jak np. zasiłek dla bezrobotnych. Propozycja KE jest odpowiedzią na zarzuty populistów w wielu zachodnioeuropejskich państwach UE, którzy twierdzą, że wolny przepływ osób w UE powoduje imigrację zasiłkową i otwiera drogę do nadużyć i wysysania systemów socjalnych przez imigrantów z uboższych państw unijnych.

"Te zarzuty są nieprawdziwe. Wspólny rynek to nie dżungla. Mamy reguły, których wykładnię potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE. Jednak na razie ta wykładnia nie jest jeszcze dość jasna i widoczna w przepisach. Dlatego to naprawiamy" - oświadczyła Thyssen.

Według niej w unijnym prawie wyraźnie zostanie zapisana zasada, że swoboda przemieszczania się wewnątrz UE nie oznacza nieograniczonego dostępu do systemów socjalnych krajów Unii. "Ten, kto nie pracuje, nie szuka pracy i nie mając środków na utrzymanie nie ma prawa pobytu w innym kraju UE, nie ma też prawa do otrzymywania świadczeń socjalnych w tym kraju" - powiedziała komisarz.

KE chce wprowadzić zmiany zasad dotyczących zasiłku dla bezrobotnych. Z trzech do sześciu miesięcy wydłużony ma zostać okres, gdy po wyjeździe do innego kraju w celu poszukiwania pracy obywatel unijny pobierać może jeszcze zasiłek dla bezrobotnych z własnego kraju.

W przypadku pracowników transgranicznych (czyli osób mieszkających w jednym kraju Unii i dojeżdżających codziennie do pracy w sąsiednim kraju unijnym) za wypłacanie zasiłku dla bezrobotnych powinno odpowiadać państwo, w którym pracownik płacił ostatnio składki na ubezpieczenie społeczne przez co najmniej 12 miesięcy - proponuje KE. Obecnie jest to państwo zamieszkania pracownika.

Gdy staramy się o zasiłek dla bezrobotnych w innym państwie UE, to władze biorą pod uwagę także okres przepracowany w kraju pochodzenia czy poprzednim państwie pobytu. Według nowych reguł okres zatrudnienia w poprzednim kraju pobytu będzie uwzględniany tylko wówczas, gdy w nowym państwie pobytu przepracujemy co najmniej trzy miesiące.

Do unijnych zasad koordynacji systemów zabezpieczeń społecznych Komisja chce też włączyć przepisy regulujące świadczenie opieki długoterminowej dla obywateli innych państw unijnych, niż państwo zamieszkania i zatrudnienia. Zasiłki dla osób potrzebujących długotrwałej opieki (np. wskutek wypadku czy choroby) będzie wypłacać to państwo, w którym taka osoba opłacała składki na ubezpieczenie społeczne.

Wbrew oczekiwaniom niektórych zachodnioeuropejskich państw UE projekt nie przewiduje możliwości indeksowania przez państwa unijne zasiłków wypłacanych imigrantom z innych krajów UE na dzieci pozostające w ojczyźnie. Indeksowanie oznaczałoby możliwość dopasowania wysokości zasiłków do standardu życia w kraju, w którym dziecko mieszka na stałe.

Pomysł indeksacji zasiłków na dzieci pojawił się podczas negocjacji w sprawie zmiany warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii na początku 2016 r. Ta oferta miała wytrącić z ręki argument zwolennikom Brexitu, którzy często wskazywali, że według unijnego prawa brytyjskie władze muszą wypłacać tysiące zasiłków na dzieci Polakom pracującym na Wyspach, nawet jeśli ich dzieci stale mieszkają w Polsce.

W trakcie negocjacji nad porozumieniem z Londynem okazało się, że z takiego rozwiązania chciałoby skorzystać kilka zachodnioeuropejskich krajów UE, które goszczą u siebie dużą liczbę imigrantów z innych państw Wspólnoty, jak Dania, Niemcy, Holandia czy Austria. Dlatego spekulowano, że pod ich wpływem Komisja Europejska może zaproponować zmianę unijnych przepisów w tym kierunku, właśnie przy okazji planowanej nowelizacji zasad koordynacji systemów zabezpieczeń społecznych.

"Nie zamierzamy wprowadzać indeksowania zasiłków na dzieci, które mieszkają w innym kraju UE, niż kraj pracy rodzica" - oświadczyła Thyssen. Jej zdaniem indeksowanie byłoby niezgodne z zasadą równego traktowania. Gdyby wprowadzić taki system, zasiłki musiałyby być indeksowane także w górę, jeżeli np. dziecko rodzica pracującego stale w jednym państwie mieszka w kraju, gdzie standardy życia są wyższe.

Komisarz wskazała też na nieproporcjonalnie wysokie koszty administracyjne ewentualnego systemu indeksacji zasiłków na dzieci. Według niej zasiłki wypłacane rodzicom dzieci, które mieszkają w innym kraju unijnym, to mniej niż 1 proc. zasiłków na dzieci wypłacanych w UE. Indeksacja przyniosłaby oszczędności na poziomie 0,08 proc. wydatków na ten cel we wszystkich państwach członkowskich łącznie.

"Kto i jak miałby określać, jaki jest standard życia dzieci w poszczególnych krajach UE, by można było dopasowywać wysokość zasiłków? Jak kontrolować, gdzie mieszka dziecko, jeśli jeszcze nie chodzi do szkoły? - tłumaczyła. - Wprowadzenia systemu indeksacji stworzyłoby więcej problemów, niż by rozwiązało" .

Thyssen ma nadzieję, że odrzucenie przez KE pomysłu indeksowania zasiłków na dzieci, który uderzyłby głównie w imigrantów zarobkowych ze wschodnioeuropejskich państw UE, pomoże w znalezieniu kompromisu w sprawie innego jej projektu, reformy dyrektywy o pracownikach delegowanych, ostro krytykowanej przez te kraje, w tym Polskę. Dyrektywa ma wprowadzić zasadę, że pracownik wysłany przez pracodawcę do innego kraju Unii byłby wynagradzany na zasadach obowiązujących w tym kraju, co znacznie podwyższyłoby koszty delegowania.

"Mam nadzieję, że wszyscy dostrzegą, iż zależy nam na sprawiedliwych zasadach i niedyskryminacji. Nie zamierzamy tworzyć podziałów" - dodała Thyssen.

Ze Strasburga Anna Widzyk (PAP)

awi/ mc/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Haha

Jak u ruskich:dostaniecie Wołgę..do przepłynieńcia.

! Odpowiedz
0 1 ~niepelnosprawny_org

o zgrozo, chcemy mobilności radykalnych muzułman?

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl