Na internetowych forach pojawiają się recepty, jak skutecznie uszkodzić antenę zaszytą w karcie płatniczej, by pozbawić ją możliwości wysyłania informacji. Niektórzy zalecają umieszczenie karty na kilka sekund w kuchence mikrofalowej, inni – nacięcie plastiku w odpowiednim miejscu. Wielu internautów zwraca także uwagę na fakt, że karta nie może zostać odczytana, jeśli w portfelu znajduje się więcej niż jedna zbliżeniówka. Na obawach przed kopiowaniem kart bezstykowych zarobić próbują także sprzedawcy futerałów blokujących fale radiowe.Organizacje kartowe i banki z umiarkowanym powodzeniem walczą z nieufnością niektórych klientów. Mimo że technologia kart zbliżeniowych stosowana w Polsce przez Visę i MasterCard jest bezpieczna i nie pozwala na skopiowanie danych potrzebnych na dokonanie późniejszych transakcji, to obawy przed zdalnymi kradzieżami powracają jak bumerang.
Naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburghu zaproponowali rozwiązanie techniczne, które mogłoby zadowolić zarówno wydawców kart, jak i nieufnych użytkowników plastikowego pieniądza. Idea opiera się na wbudowaniu w kartę miniaturowego przełącznika. Zamknięcie obwodu byłoby możliwe dzięki dotknięciu karty w odpowiednim miejscu – skóra, przewodząc prąd, umożliwiałaby działanie układu zaszytego wewnątrz karty. Zatem dopóki karta spoczywałaby w portfelu, byłaby nieaktywna, a ożywałaby w rękach swojego posiadacza.
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl


























































