Kurs euro rozpoczął tydzień poniżej poziomu 4,25 zł. Polska waluta pozostaje mocna po „jastrzębich” wypowiedziach prezesa NBP w dniu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych.


W poniedziałek o 9:55 kurs euro wynosił 4,2566 zł i był o 0,4 grosza wyższy niż przed weekendem. Oznacza to utrzymanie kursu EUR/PLN w granicach 4,24-4,48 zł – czyli w lokalnym trendzie bocznym obowiązującym od początku grudnia.
Lokalnie złotego wzmocniła piątkowa konferencja prasowa prezesa Narodowego Banku Polskiego. Adam Glapiński brzmiał bardzo „jastrzębio”, długo wyłuszczając powody, dla których obniżka stóp procentowych byłaby w najbliższym czasie niewskazana. To sygnał, że stopa referencyjna NBP raczej nieprędko pójdzie w dół, czego w 2025 roku spodziewa się (spodziewała się?) większość rynkowych analityków.
ReklamaZobacz także
Ale globalnie jest to dzień inauguracji prezydentury Donalda Trumpa. Republikanin zapowiadał zerwanie z polityką gospodarczą swego poprzednika, a inwestorzy obawiają się wpływu zapowiadanych ceł na inflację i wzrost PKB w amerykańskiej i światowej gospodarce. Te spekulacje od końcówki września doprowadziły do drastycznego umocnienia dolara. Kurs EUR/USD spadł w tym czasie z blisko 1,12 do niespełna 1,02 dolara za jedno euro.
W poniedziałek o poranku dolar na polskim rynku kosztował 4,1232 zł, a więc o 1,7 grosza poniżej piątkowego kursu odniesienia. Ale jeszcze tydzień temu kurs USD/PLN sięgał blisko 4,19 zł, a pod koniec listopada ustanowił roczne maksimum na poziomie 4,20 zł.
Frank szwajcarski taniał o 1,3 grosza, osiągając cenę 4,5205 zł. Od początku grudnia kurs franka do złotego utrzymuje się w przedziale 4,50-4,60 zł po tym, jak pod koniec listopada sięgał nawet 4,71 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 5,0305 zł i był o 1,8 grosza tańszy niż przed weekendem. Są to najniższe notowania szterlinga od sierpnia.
KK


























































