Japońska giełda wspięła się na czteroipółletni szczyt dzięki stymulowaniu przez bank centralny. Na innych rynkach brakuje jednak entuzjazmu.
Indeks Nikkei 225 rośnie prawie 2,4 proc. pod wpływem euforii, jaką wywołały ostatnie posunięcia Banku Japonii z zeszłego tygodnia. Bank centralny rozpoczął agresywny program skupowania aktywów o wartości 7 bilionów jenów (kwota odpowiada 74,1 mld dolarów), aby pobudzić inflację do 2 proc.
Bank Japonii kupuje nie tylko rządowe obligacje, lecz także fundusze typu ETF (inwestujące w indeksy) oraz fundusze REIT (inwestujące w nieruchomości). Rezultatem działań BoJ jest zarówno euforia na giełdach, jak i silna przecena jena. Japońska waluta jest obecnie najsłabsza od czerwca 2009 roku.
Na innych rynkach brakuje jednak entuzjazmu. Po bardzo słabych danych z rynku pracy – wzrost zatrudnienia o zaledwie 88 tys. zamiast oczekiwanych 200 tys. - na amerykańskiej giełdzie zagościły wyraźne spadki. Ostatnie dane z rynku pracy wpisują się z serię nie najlepszych raportów, co nie wróży zbyt dobrze dla amerykańskiej gospodarki.
Także na europejskich rynkach zagościły silne spadki – miniony tydzień był najsłabszy dla giełd w 2013 roku. Za niekorzystną atmosferę odpowiadały doniesienia zza oceanu oraz porcja raportów, które nie pozwalają oczekiwać przezwyciężenia trudności gospodarczych w najbliższej perspektywie. Najsilniej zawiodły indeksy PMI oraz raport dotyczący sprzedaży detalicznej.
PL


























































