Nowa porcja danych z Japonii potwierdza pogłębiająca się w kraju deflację. Sierpniowy spadek cen dóbr i usług wyniósł 0,5% i była to największa redukcja od ponad trzech lat.
W piątek japoński urząd statystyczny opublikował dane na temat najważniejszych mierników krajowej gospodarki. Z raportu dotyczącego inflacji wynika, że w sierpniu wskaźnik cen konsumpcyjnych CPI spadł w ujęciu rocznym o 0,5%. Oznacza to, że w Japonii ceny zmniejszają się już szósty miesiąc z rzędu. Ostatni raz tak wysoką deflację Japończycy obserwowali w marcu 2013 r.
Złą informacją dla gospodarki okazały się także malejące wydatki gospodarstw domowych. Ich wartość w sierpniu spadła o 4,6% r/r, co przebiło oczekiwania analityków ponad dwukrotnie (prognoza -2,1%, dane agencja Bloomberg). Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest ograniczony wzrost japońskich płac. Nie pomaga również krajowa waluta – ostatnie umocnienie się jena znacznie uderzyło po kieszeni krajowych eksporterów. Prywatna konsumpcja odpowiada za 60% japońskiego PKB.
Jedynym jasnym punktem w całym raporcie okazały się dane dotyczące produkcji przemysłowej w kraju. Jej wielkość w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosła o 1,5%, czego zupełnie nie spodziewali obserwatorzy rynku (szacunki +0,5%). Wzrostowi przewodził sektor elektroniczny.
Na podobnym poziomie pozostała japońska stopa bezrobocia (3,1%). Warto wspomnieć, że w lipcu osiągnęła ona poziom 3%, co stanowiło najlepszy wynik od 21 lat.
Obecne statystyki mogą jedynie nasilić ból głowy premiera Japonii Shinzo Abe, a także państwowych władz monetarnych. Japoński bank centralny od dłuższego czasu próbuje pobudzić krajową inflację poprzez dokonywanie masowego luzowania ilościowego, jednak bez większego skutku. W ubiegłym tygodniu BOJ zmienił swoją politykę i skupił swoją uwagę na kontroli nad średnio- i długoterminowymi stopami procentowymi. Jednak do celu inflacyjnego (2%) wciąż jest bardzo daleko.




























































