Izraelska armia poinformowała w czwartek, że rozpoczęła operację lądową na północy Strefy Gazy. Wojsko po południu zniszczyło także jedną z trzech rakiet wystrzelonych przez Hamas w kierunku Izraela. Minionej nocy obrona powietrzna przechwyciła pocisk jemeńskich rebeliantów Huti.


Armia poinformowała, że żołnierze w czwartek rano wkroczyli na wybrzeże Strefy Gazy w okolicach miejscowości Bajt Lahija. Izrael od wtorku intensywnie bombarduje Strefę Gazy. W środę podano, że armia ponownie zajmuje korytarz Necarim, który dzieli palestyńskie terytorium na część północną i południową.
Północ Strefy Gazy była również pierwszym celem izraelskiej inwazji lądowej na początku wojny jesienią 2023 r. Od tego czasu żołnierze przeprowadzili tam kilka ofensyw przeciwko Hamasowi i innym organizacjom terrorystycznym. Wraz z zawarciem w styczniu br. rozejmu armia wycofała się na obrzeża Strefy Gazy.
Przed wojną na północy palestyńskiego terytorium mieszkało najwięcej Gazańczyków. Później większość jej mieszkańców uciekła na południe. Część powróciła w czasie rozejmu, a teraz Izrael ponownie wydaje nakazy ewakuacji. Północ została też najbardziej zniszczona podczas wojny.
Według władz Strefy Gazy, w nowych atakach Izraela zginęło już ponad 500 osób, w większości kobiety i dzieci.
Izrael podkreśla, że jego celem jest Hamas, a ofensywa została wznowiona, ponieważ palestyńskie ugrupowanie odrzucało propozycje rozejmu.
Do tej pory nie było informacji o działaniach Hamasu przeciwko Izraelowi lub atakach na jego żołnierzy. W czwartek po południu grupa przekazała, że wystrzeliła "salwę rakiet" w kierunku Tel Awiwu w odpowiedzi na "masakrę cywilów, (dokonaną) przez syjonistów".
Izraelska armia przekazała, że zestrzeliła jeden z trzech pocisków, a dwa pozostałe rozbiły się na otwartym terenie. Nie ma informacji o stratach materialnych lub ofiarach. Był to pierwszy atak Hamasu wymierzony w centralną część Izraela od 7 października 2024 r.
Władze Strefy Gazy: od wtorku w izraelskich atakach zginęło ponad 500 osób
Obrona cywilna Strefy Gazy poinformowała w czwartek, że w izraelskich atakach od czasu ich wznowienia we wtorek zginęły 504 osoby, w tym ponad 190 dzieci. Bilans ofiar czwartkowych ataków wzrósł do 85 zabitych i 133 rannych - dodało ministerstwo zdrowia tego terytorium.
Resort zdrowia podał wcześniej, że w atakach w nocy z środy na czwartek zginęło co najmniej 70 osób.
Od wtorku 196 osób uznaje się za zaginione, najprawdopodobniej ich ciała są pogrzebane w gruzowiskach - dodał rzecznik obrony cywilnej Mahmud Basal w rozmowie z agencją AFP.
Dane ministerstwa zdrowia są powszechnie uznawane za wiarygodne, chociaż kontrolowana przez Hamas instytucja nie rozróżnia ofiar cywilnych od zabitych bojowników. Resort informował wcześniej, że tylko we wtorek w izraelskich nalotach zginęły 404 osoby, w tym 263 kobiet i dzieci.
Obrona powietrzna przechwyciła też w nocy rakietę wystrzeloną w kierunku środkowego Izraela z Jemenu. Do ataku przyznali się wspierani przez Iran rebelianci Huti, którzy przekazali, że ich celem było międzynarodowe lotnisko Ben Guriona.
Huti od wybuchu wojny w Strefie Gazy atakują statki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej, deklarując, że wspierają w ten sposób Hamas. Rebelianci atakowali też bezpośrednio Izrael dronami i rakietami, co spotykało się z silnymi nalotami odwetowymi tego państwa.
Siły USA rozpoczęły 15 marca intensywne naloty na pozycje Huti w Jemenie, podkreślając, że walczą z terroryzmem i chronią wolność żeglugi. We wtorek wieczorem Izrael strącił wystrzeloną przez Huti rakietę balistyczną.
Jerzy Adamiak (PAP)
adj/ szm/
























































